Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Polska niekatolicka

Badania socjologiczne wskazują, że Polska jest najszybciej sekularyzującym się krajem świata. A może ujawniają tylko, że nasza religijność jest w swej istocie pozorem.

Reklama

Polska niekatolicka

Polska niekatolicka

02.07.2018
Czyta się kilka minut
Badania socjologiczne wskazują, że Polska jest najszybciej sekularyzującym się krajem świata. A może ujawniają tylko, że nasza religijność jest w swej istocie pozorem.
Przed Katedrą na Wawelu, Kraków, październik 2017 r. BEATA ZAWRZEL / REPORTER
J

Jeden z największych i najpoważniejszych instytutów badających globalną religijność, Pew Research Center, opublikował niedawno raport na temat procesów sekularyzacyjnych na świecie. Opierając się na wynikach wielu badań przeprowadzonych w ostatnich kilku latach, wskazano na różnice, jakie zachodzą w religijności pomiędzy ludźmi przed i po czterdziestce. Brano pod uwagę cztery kryteria: autoidentyfikację z określoną tradycją religijną, uczestnictwo w nabożeństwach, praktykę codziennej modlitwy osobistej i odpowiedź na pytanie, czy religia jest dla danej osoby w życiu bardzo ważna.

Konkluzje są ciekawe, a dla Kościoła w Polsce powinny stanowić dzwonek alarmowy. W kryterium pierwszym – identyfikacją z daną tradycją – spadek wśród Polaków jest spory, ale nie dramatyczny (6 pkt. proc.), co sytuuje nas niedaleko europejskiej średniej. Jednak w pozostałych trzech kryteriach Polska...

14586

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

KK uznaje natchnienie autora tego listu za fakt. A może sie mylę? Panie Sikora, czekam na kwestię teologiczną "Czy Chrystus zmartwychwstał?" A może juz była? Ja wiem, że to w duchu laicyzacji i otwartości światopoglądowej TP. "Myślicie na sposób ludzki", Szanowna TP...

"Czy Chrystus zmartwychwstał?" Panie Robercie, proponuję nie pytac o takie rzeczy ani red. Sikory, ani Kościoła, tylko siebie samego. No, można nieco poczytać z dziedziny historyczno-teologicznej, zrobić sobie bilans za - przeciw, niemniej niepodwazalnego dowodu Pan i tak nie zyska. I chyba dochodzimy do sedna: nasza religijność powinna egzystować w całkiem innym wymiarze niż potoczna religijność Polaków, którzy na pytanie: dlaczego wierzą, ze Chrystus zmartwychwstał, odpowiedza w wiekszosci: bo tak jest w Pismie Świetym i tak uczy Kosciół:)))

A dlatego, że ja nie wierzę w Zmartwychwstanie...

że Zmartwychwstał...

I tak trzymać:))))

prosze się nie sromać z tego powodu - nie Pan pierwszy w tej przychodni

Istnieje coś takiego jak chwyt retoryczny. I jeśli ktoś np. pyta Katylinę, kiedy przestanie nadużywać naszej cierpliwości, to nie oczekuje od Katyliny odpowiedzi. I kiedy pisze "jeśli natchniony autor miał rację", to wcale nie podważa jego racji. Trochę głupio takie rzeczy tłumaczyć.

bo jeśli "natchniony", to z tej definicji musi mieć autor rację... Taka uwaga logiczna jak sądzę...

Wydaje mi się, że jest to po prostu inne sformułowanie myśli typu "jeżeli traktujemy swoją wiarę poważnie, to..." i imputowanie autorowi nieprawomyślności jest dość dziwaczne.

bo i św. Paweł stosuje takie chwyty retoryczne. Ale raz, może dwa. Normą jest co innego. A Pan Sikora, to po prostu ma taką jakąś dziwaczną optykę i inaczej mówić w prasie chybia nie umie. Jest taki prawomyślny wg postpostmodernistycznych standardów.

Kościół katolicki w Polsce to dziś żywy skansen, ostatnia okazja do oglądania w 7D gdzie indziej w Europie dawno już wymarłej, archaicznej tradycji. To pokolenie radiomaryjnych dewotek i kompulsywnie uczęszczających na msze emerytek jest już ostatnim, odchodzi w niebyt jak pokazują wyniki badań nie tylko Pew RC. Episkopatowi podsuwam gratis pomysł: a może by tak zainteresować tematem UNESCO, wpisać tę polskokatolicką obrzędowość na listę dziedzictwa światowego i tym sposobem spróbować jeszcze jakiś grosz dodatkowy z trupa wycisnąć?....

Nie nazwałabym religijności Polaków religijnoscia pozorną, co sugeruje nieszczerość, koniunkturalność etc. Tymczasem polskie społeczeństwo w swej masie jest żałośnie prymitywne i całe jego zycie duchowe jest prymitywne. Utozsamiają Polacy Boga z Kosciolem i proboszczem, ich wiara sypie się, gdy proboszcz zdefrauduje ich kasę (bo już cudza defraudować może). Afera pedofilska sprawia, ze obrazaja się na Pana Boga. Wyłapują (ci, co w ogóle cos czytają) niescisłosci i niekonsekwencje w Pismie Świetym, których jest przecież od metra, co ich doprowadza do wniosku, ze całe Pismo Świete i religia chrześcijańska to sciema. Ludzie nad Wisłą sa niewątpliwie głupi i prymitywni, niemniej dotychczasowa tzw. nauka Koscioła utrwalała ludzi w ich ciemnocie. Jeden był tylko papież, który w słowie i pismie czynił religie racjonalną, a był nim Benedykt XVI

Pani Kalino - litości... Wiara katolicka jest w przypadku większości ludzi szczepiona przez naśladowanie, przez przykład. Nie żebym śledził Panią na tym forum (rzadko tu bywam), lecz jakoś nie przypominam sobie Pani lamentów nad prymitywizmem tego typu "ewangelizacji". Ale kiedy odbywa się odwrotny proces i drogą przykładu wiarę się traci, to nagle wkracza prymitywizm? Niedorzeczność... I dlaczego za oznakę prymitywizmu duchowego miałoby uchodzić uzyskiwanie coraz większej świadomości o bogatej historii kłamstw, manipulacji i pęcznienia twierdzeń i pretensji teologicznych w religii chrześcijańskiej? Wręcz przeciwnie, uważam, że ta droga dochodzenia do wolności od chrześcijaństwa jest najbardziej szlachetna.

ja to nazywam tresurą, to najodpowiedniejsze określenie, uporczywa, konsekwentna, od maleńkości przez cały wiek szkolny, pod presją rodziny i otoczenia tresura - takie jest źródło "wiary" nie większości, ale niemal w s z y s t k i c h katolików w Polsce [że rzecz dotyczy także innych religii, osobna sprawa] - cóż się dziwić, że prymitywnie wytresowani do wiary w kościół i księdza przekazują dalej te same prymitywne schematy?... tak, uwolnienie się od opłakanych skutków tej ideologicznej indoktrynacji nie jest łatwe, ale możliwe - i dopiero wolność od polskiego katolicyzmu może ewentualnie niektórym, niewyobrażającym sobie świata bez stwórcy, otworzyć drogę do ewangelicznego chrześcijaństwa, rosnące jak grzyby po deszczu protestanckie świątynie i domy modlitw są tego dowodem - ale większość i tak po prostu cieszy się wolnością i czystym umysłem

i bardzo dobrze, biskupi sami sobie grób wykopali, za chciwość i pychę zapłacą anihilacją, to zasłużona kara +++ już mniej istotna w tej sytuacji jest konstatacja, że przecież to było do-prze-wi-dze-nia, i pytanie jak to możliwe, że tacy Podwójnie Konsekrowani, Przewielebni, Jegoekscelencje, przez dekady pod patronatem Ducha Świetego formowani, wzory cnót wszelakich i pierwsi nauczyciele - dali się tak łatwo, zbiorowo i momentalnie zwieść Pokusie?

PS. Polski prymitywizm myślowy i duchowy nie stanowi cechy charakterystycznej jedynie tzw. wspólnoty wiernych. Polskie duchowieństwo w swej masie reprezentuje poziom zbliżony, w końcu krew z krwi i kość z kości:))) Mam to szczęście, ze proboszcz w mojej parafii, a i wikariusze, to ludzie światli, z którymi rozmowy sa przyjemnością. A i oni mnie wprawili w osłupienie, kiedy postanowiłam przekazać do spodziewanej biblioteki parafialnej książki-dublety o treści teologicznej. Okazało się, ze biblioteka wprawdzie kiedyś była, ale się zmyła, bo nikt nie objawiał zainteresowania lektura. Zaproponowałam wiec księdzu, aby wziął te moje książki dla siebie lub rozdał wśród znajomych. Był bardzo niezadowolony, w końcu je wziął prócz jednej: "Eschatologii" Ratzingera, którą uznał za kompletnie nieinteresująca:)))

Kościół nie jest już wyspą wolności i ucieczką od opresyjnej wladzy, jak w PRL. Kościół musi dziś konkurować o uwagę ludzi. Jest też widziany nie jako świętość, ale jako propozycja duchowa. Zadajmy sobie pytanie, co to za propozycja? Radio, które nadaje od 8 lat wierutne kłamstwa o "zamachu"? Wieloletnie pogańskie obrządki nienawiści w centrum Warszawy? Episkopat i proboszcze, którzy popierają opresyjną władzę? Kościół, który podaje się za stróża moralności i milczy, gdy również w jego imieniu dzieją się niegodziwości? Kościół narzucający swoje wierzenia jako prawo powszechne? Może lubieżni księża? Albo niezbyt bystrzy i nudni katecheci w szkołach? Gdybym nie znał Kościołą JPII i Ks. Tischnera i sądził Kościół po tym, co widzę dziś, to bez obrazy, ale uznałbym go za miejsce, od którego lepiej trzymać się z daleka. Wogóle nie dziwię się młodym ludziom.

Czasem sobie myślę, że nasz główny problem (nasz, czyli polskiego Kościoła, mnie nie wyłączając) polega na tym, że zdecydowanie bardziej chcemy być katolikami niż chrześcijanami.

Celna uwaga.

Za moich czasow nauczano katechezy przy kosciele. Nauki wygladaly zupelnie inaczej. Obecnie w rozmowie z rodzina czy znajomymi w Polsce moge stwierdzic, ze manipuluje sie trescia, niekoniecznie zwiazana z religia. To co dzieje sie w KK jest zaprzeczeniem wiary chrzescijanskiej. Panuje obluda i zaklamanie , wykorzystywanie religii, wiary i naiwnosci ludzkiej dla wlasnych materialnych potrzeb nazywajac je duchowymi. Do tego wzmagajace sie wariactwo polskich katolikow i Episkopatu na punkcie zabaw w “intronizacje" Jezusa na krola Polski, dodaje calosci ciemnoty i deprawacji polskiego katolicyzmu. --- Nie dziwie sie ksiedzu, ze "Eschatologia" Ratzingera, kompletnie go nie zaineresowala. Moi znajomi w Niemczech, ktorzy sa tak samo tutaj dlugo jak ja, na temat – mszy, spowiedzi czy komunii w kosciele niemieckim wypowiadaja sie, ze nie sa wazne, bo sa niemieckie oraz , ze do zbawienia potrzebny jest polski Kosciol, ksiadz, msza itd. Nadmieniam, ze sa to ludzie po studiach. Coz mozna wiecej dodac.

apostołów. Czyli do tych, którzy byli(są) Jego BEZPOŚREDNIMI świadkami. Jest niemozliwym, by cały "świat" był apostolski, bo to nie ten wymiar(nie ten czas). Jest niemożliwym odżywiać ziemskie ciało samą solą. Dlatego apostolstwo jest elitarnym świadczeniem o Chrystusie z najbliższego kręgu Jego Braci. Mówimy: "Kościół katolicki, to Kościół POWSZECHNY i APOSTOLSKI zarazem, gdzie są i apostołowe i "świeccy" wspólnie-jako uzupełnienie i jako wzór Chrystusa, który jest Bogiem i człowiekiem zarazem. Apostolska sól nadaje światu smak-przesłanie sensu rzeczywistości w formule Boga Ojca(przyczyny) i Syna Bożego(spełnienia)i dzięki temu świat jest w ogóle "jadalny" dla myślacego człowieka....Dlatego błędem jest, gdy w imię "katolickiej ortodoksji" z apostolstwa czyni się formalne wyznanie, które próbuje się narzucić światu, na zasadzie jakieś obligacji-to błąd fundamentalistycznego prozelityzmu, którym został dotknięty "katolicyzm" na pewnym etapie historii Kościoła-obrona mieczem przez zewnętrznym zagrożeniem z braku dojrzałości do ofiary Krzyża. Zresztą "po katolicku"( czyli powszechnie) tak jest, że najpierw człowiek, gdy poznaje i zafascynuje się Synem Bożym, to jednak Go się zapiera, a potem się nawraca i wyznaje Mu miłość, by ostatecznie wrócić do Rzymu(świata) by ponieść śmierć na krzyżu-dla świadectwa o prawdzie...Polski katolicyzm jest na etapie "przed Golgotą i Parakletem" i dlatego wiele deklaruje, a niewiele jest z tego w rzeczywistości. To to też balast doświadczenia historycznego, gdy obrona przed "zagrożeniem zewnętrznym" stała świętą potrzebą chwili-kontrreformatorski sarmata był "katolikiem" wbrew pruskiemu i szwedzkiemu "lutrowi", schizmatyckiemu moskalowi, czy pogańskiemu Turkowi. Ale także Zachód miał swoją bitwę pod Poitiers i Karola Wielkiego chrzczącego Sasów ogniem i mieczem. I miał Habsburgów, co zamierzali w morzu krwi utopić Reformację. A dziś jest inaczej, choć pozornie jest to "sekularyzacja", to jednak posmak soli na Zachodzie pozostał i dziś coraz częściej sięga się do depozytu "solniczki" i soli się nią wspólnotę o coraz bardziej mieszanej tożsamości. W polskim katolicyzmie jest coś z psa uwiązanego na łańcuchu swej tożsamości do budy anachronizmu-negacji i agresji. Negatywnie i agresywnie brzmi "katolicki głos" z Torunia, ale także negatywne i agresywne jest "biblijne orędzie" świadków Jehowy-bardzo licznych w Polsce. Negacją i agresją posługuje się każdy ideologiczny fundamentalizm, by "katolicyzować" świat przerabiając go na homogenat (pseudo)soli. Ale nad tym wszystkim czuwa Opatrzność. I są-także w polskich warunkach, katolickie psy z pochodnią wiary w pysku, którą podpalają budę psa podwórzowego, czym (oby)zmuszają go do zerwania się z łańcucha krępującego fundamentalizmu

<<jeszcze mniej ludzi uważa, że wiara religijna znajduje się pośród czynników, które sprawiają, że życie jest udane, i umieszcza sprawy powiązane z religią wśród swoich celów życiowych (w 2006 r. było to w obu przypadkach 1 proc.)>>. No i tylu jest pewnie ludzi wierzących w Polsce.

Wrzucę i ja własne pięć groszy. Szykując sobotnie śniadanie, z pokoju naszej seniorki, lat 90 z górka, za sprawą głośno nastawionego telewizora, na wiadomą rozgłośnie, coś o nowennach, nieszporach się dyskutowało. Pominę fakt, że owa stacja notorycznie i złośliwie wręcz jest mocno pogłaśniana, pewnie ma nas ewangelizować. Pytam ja babkę, tak od niechcenia, co to są te nieszpory. To ty powinieneś wiedzieć - odpowiada. Ale babka, nie chce mi się goglować, przecież mnie możesz uświadomić. Ona na to, że nikogo nie zamierza uświadamiać, znaczy sama nie wie, bo uświadamiać lubi. I tak jest z większością spraw kościelnych, klepią sobie babunie zdrowaśki, zaliczają różance, często robią to podczas mszy, która ich zupełnie nie dekoncentruje. Ja się pytam, jakie świadectwo młodym dają seniorzy, o rodzicach nie wspomnę. Na każdej imprezie temat księdza zawsze się nawinie, oni też świadectwa jakoś nie dają. Ot proboszcz pojechał na pielgrzymkę do wiecznego miasta i całą drogę drinkował, z tą weselszą częścią autobusu. Ta bardziej różańcowa cześć po powrocie do domu pismo do biskupa sprokurowała i opisała skurwienie, jak to określili, plebana, w domyśle chyba nie tylko o drinki poszło. Można by tak długo i bez sensu, bo i kogo obchodzi jakaś tam sekularyzacja, 70 milionów na koncie się liczy. Moim dyskutantom, na tematy Zmartwychwstania, dobrej nocy życzę - bez podtekstów.

tylko dlaczego z tegoz powodu jest tutaj nasz jezyk az tak szorstki? nawet tez samego autora? Pan Piotr po teologii aby wyjasnic 1000 e polskich sekularyzacji, swego Boga nazywa (PRZEPRASZAM) ."zapchajdziura". To jest po prostu pauperyzacja i to w dodatku teologa.Moglby przeciez uzyc chocby do tego laciny czy nawet greki.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]