Podzielona pamięć Europy

Niemal dokładnie dwa lata temu Parlament Europejski nie chciał uczcić minutą ciszy ofiar Katynia, a równocześnie uczcił pamięć ofiar zamachu terrorystycznego w Hiszpanii w 2004 r. Wkrótce potem eurodeputowanych podzielił projekt rezolucji potępiającej systemy totalitarne: ci z krajów leżących po wschodniej stronie "żelaznej kurtyny" chcieli, by w dokumencie padło słowo "komunizm", większość posłów z Zachodu uważała, że należy użyć określenia "stalinizm", co dla pierwszych było (i słusznie) nie do przyjęcia.
Czyta się kilka minut

"Może Parlament Europejski mógł sobie zafundować mały zespół doradców z dobrą znajomością historii i kultury nowych krajów Unii" - komentował te spory Janusz Reiter ("TP" nr 12/05). Jego tekst można by przedrukować po tym, jak w minionym tygodniu unijnych ministrów sprawiedliwości podzielił projekt porozumienia, które ma przewidywać ustanowienie w prawie poszczególnych krajów tzw. minimalnych kar za podżeganie do nienawiści na tle rasowym czy religijnym i za negowanie zbrodni przeciw ludzkości. Zostawmy na boku pytanie, czy w ogóle należy karać za "kłamstwa historyczne" - skoro Unia już zajęła się tym tematem, powstaje pytanie: dlaczego porozumienie ma obejmować negowanie zbrodni Holokaustu czy b. Jugosławii, a nie zbrodni komunizmu? Dlaczego, mówiąc inaczej, ministrowie sprawiedliwości Unii postanowili na drodze urzędowej podzielić ofiary XX-wiecznych zbrodni na "lepsze" (tj. zasługujące na to, aby pamięć o nich była chroniona prawem) i "gorsze"?

Podzielona pamięć Europy wpływa co jakiś czas na decyzje polityczne - tak było np. podczas dramatycznego sporu o Irak. Bo jak, nie rozumiejąc wzajemnie swego postrzegania Rosji, ma Europa stworzyć wspólną politykę wschodnią Unii? Zacytujmy raz jeszcze Reitera: "UE nie zintegruje się prawdziwie, jeśli obie strony nie zrozumieją, jaką drogę przeszły, zanim trafiły do wspólnej Europy. Pod tym względem zachodnia część ma więcej do zrobienia niż wschodnia".

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 17/2007