Reklama

Podatkiem w otyłość

Podatkiem w otyłość

14.01.2019
Czyta się kilka minut
Trupia czacha na widelcu i dynamit w kształcie kiełbaski – na przystankach autobusowych pojawiły się prace laureatów konkursu Galerii Plakatu AMS.
I

Ich celem, jak dumnie głoszą organizatorzy, jest zachęta do zmiany naszych kulinarnych przyzwyczajeń. Kampania zbiegła się w czasie z akcją Ministerstwa Zdrowia „Nie serwuj sobie choroby”. W telewizyjnym spocie hostessa objaśnia czteroosobowej rodzinie, że w pakiecie z hamburgerami zamówiła właśnie cukrzycę, nadciśnienie i raka jelita grubego. Po wyliczeniu wszystkich chorób cywilizacyjnych spokojny głos lektora zapewnia, że wciąż „mamy wybór”.

Ustawodawca także ma wybór, mimo to konsekwentnie wspiera kampanie, które mają niewielki wpływ na zmianę naszej diety. Najwięcej zdziałamy edukując przedszkolaki – tak wynika z kolejnych badań. Dzieci zaś chętnie jedzą to, co widzą w telewizji. A przynajmniej o te produkty proszą w sklepie rodziców. Dwa lata temu w Filadelfii wprowadzono podatek, który jak dotąd obniżył spożycie słodkości przez dzieci o 22 proc. Na podobne rozwiązania zdecydowały się m.in. Węgry i Meksyk. Tymczasem Polska wciąż nie wykorzystuje stawek podatkowych jako narzędzia promocji zdrowej żywności – wynika z opublikowanego na początku roku raportu firmy Crido. Z dokumentu dowiadujemy się też, że z 5 do 23 proc. wzrośnie w przyszłym roku m.in. VAT na owoce morza. A to jeden ze zdrowszych pokarmów. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

jak koncepty. Plus absurdy typu "zwarcie elektryczne spowodowane wbiciem widelca w kiełbaskę" oraz nieumotywowana agresja - wielki napis ŻRYJ z przekreśloną literą R, na przykład. I to jest finansowane z moich podatków... Żal po prostu. Jestem za tym, żeby reklama społeczna była opłacana przez prywatnych sponsorów. Państwo niech co najwyżej uruchamia niekontrowersyjne kampanie informacyjne, na przykład kiedy zmieniają się jakieś przepisy dotyczące tzw. przeciętnego Kowalskiego i trzeba do tego Kowalskiego docierać przez mass media. Zaznaczam, że nie mam nadwagi i nie przemawia przeze mnie urażona duma obżartucha ;) Owoce morza natomiast lubię, ale co do ich zdrowotności to różnie mówią i piszą. Związki rtęci, pasożyty, szkody ekologiczne w wyniku połowów itp. Ale to inna historia.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]