Pocztówka z wakacji

Tutaj wszyscy rozmawiają o zdrowiu. Zdrowiu, które było, a powinno wrócić. O tym, które jest zagrożone, ale się naprawi. I o tym zdrowiu, które choć trochę wolniej będzie się kurczyć, cierpliwie ratowane, zawracane ku poprawie. Tutaj nie widać cierpienia, a jeżeli jest, to skrywane, nieuprawnione do rozgłaszania. Na usługi zdrowia i nadziei mamy technikę i pomocne ręce, aparaturę i wiedzę, obowiązkowy optymizm. Tutaj sondaże opinii i nastrojów nie byłyby wiarygodne - tak wiele spraw tego świata wydaje się tu mało ważnych albo nieważnych wcale.
Czyta się kilka minut

"Tygodnik", dostarczany do pobliskiego kiosku w liczba dwu egzemplarzy, wyczekiwany jest jako komentarz do tamtych właśnie spraw - spraw spoza światka nieustannych zabiegów o zdrowie i kondycję. Szukam komentarza do smutnego faktu rozpędzania Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa przez Kancelarię Prezydenta. Ale jest tylko notka informacyjna. Chciałabym wiedzieć, co myśli redakcja "TP" o "chrześcijańskich" drwinach z afrykańskiego kapłana na pielgrzymce jasnogórskiej. Ale jest tylko głos czytelnika. A kalendarz przewraca kartki w tym samym ciągle rytmie i już zaraz znowu będzie godzina "W".

72 procent ankietowanych uznało w tym roku, że ten dzień winien być dniem świątecznym. A przecież święto narodowe odbieramy normalnie jako akceptację i satysfakcję, jako skupienie się wspólnoty wokół osiągniętego dobra. To wtedy przecież świętujemy. Na Powązkach przy mogiłach powstańczych jak co roku będzie milczenie żałoby, modlitwa, hołd dla bohaterów, ale przecież i ogromny smutek nad tamtym dwumiesięcznym zrywem, w którym "strzelano do wroga brylantami". Pamięć i świętowanie to rzeczy bardzo różne.

Marek Edelman zamyka swoją książkę "I była miłość w getcie" obszernym zbiorem sylwetek poprzedzonym słowami: "Jestem ten ostatni, który znał tych ludzi z imienia i nazwiska, a pewnie nigdy nikt ich już nie wspomni. Trzeba, żeby został po nich jakiś ślad". To ludzie z getta, ale i z Powstania Warszawskiego. A te słowa Edelmana to najważniejsze przesłanie tych wstrząsających kartek.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 32/2009