Pobożność ludowa

Dotychczas pobożność ludowa kojarzyła się niektórym z czymś banalnym, z wiarą niepogłębioną.
Czyta się kilka minut
 / Fot. Marcin Kiedio
/ Fot. Marcin Kiedio

Tymczasem za sprawą młodych katolików skupionych wokół środowiska „Więzi” przeżywa ona mały renesans. W maju i czerwcu kilkudziesięciu warszawiaków gromadziło się co tydzień przy kapliczkach rozlokowanych w kamienicznych podwórkach, by wspólnie modlić się litaniami: w maju loretańską, w czerwcu do Serca Pana Jezusa.

Pomysł „reaktywacji” modlitw przy kapliczkach wywołuje jednak nie tylko entuzjastyczne komentarze. Wyraz „osłupienia” dał na tradycjonalistycznym portalu Christianitas.org Tomasz Dekert: „Bardzo proszę o jedno. O pokorę wobec prawdziwej pobożności ludowej. Niech nie mówią Państwo o jej »reaktywacji« i dadzą spokój entuzjastycznym deklaracjom, jak to ją »odkryli«. To, co Państwo robią i jak to uzasadniają, nie ma z nią zbyt wiele wspólnego, może poza pewną, zresztą przypadkową, zbieżnością formy”. Jak widać, w Kościele można pokłócić się nawet o kwestie tak, zdawałoby się, mało konfliktowe...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 27/2014