Pierwsze miejsce na uczcie

W ubiegłym tygodniu czytaliśmy w Liturgii 14. rozdział św. Łukasza. Wydarzenia tego rozdziału rozgrywają się na uczcie i uczta jest jednym z jego głównych tematów.
Czyta się kilka minut

​W którymś momencie Jezus – widząc, jak zaproszeni walczą między sobą o najważniejsze miejsca przy stole – mówi: „Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, który was obu zaprosił, i powie ci: Ustąp temu miejsca! (...) Lecz, gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: Przyjacielu, przesiądź się wyżej! I spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony” (Łk 14, 7-11).

Pouczenie Jezusowe nie jest – jak się wydaje – jedynie (nieco moralizującym) wezwaniem do pokory. Dodatkowe przesłanie kryje się, być może, w doprecyzowaniu, o jaką ucztę chodzi. Nie chodzi bowiem o jakąkolwiek ucztę. W greckim tekście Łukasza czytamy: eis gamous, co św. Hieronim w Wulgacie oddał łacińskim: ad nuptias (w. 8), czyli: na „ucztę weselną” (lub po prostu: na „wesele”).

Każdemu z nas zdarzyło się to z pewnością nie raz: być zaproszonym na wesele. I pewnie nikomu z nas, niezależnie od wieku, godności czy sprawowanego urzędu, nie wpadło raczej nigdy do głowy, by pójść i usiąść na pierwszym miejscu. Pierwsze miejsce na weselu – to oczywiste – należy się nowożeńcom: państwu młodym. To młodzi decydują także o zajmowaniu kolejnych miejsc. I wiadomo, że ich obsada niewiele ma wspólnego z protokołem dyplomatycznym... Liczy się raczej porządek serca: najbliższe/najważniejsze miejsca przypadną więc rodzicom, krewnym, przyjaciołom.

Każdy z nas został zaproszony na ucztę weselną. Czyją? Syna Bożego. To On jest Boskim Oblubieńcem. On siedzi na pierwszym miejscu przy stole weselnym. Dobrze jest wejść na tę ucztę i zachować się dokładnie tak, jak Jezus radzi: „Wejdź i usiądź na ostatnim miejscu!”. A więc wejść z całą pokorą, z pełną świadomością własnych grzechów, w poczuciu niegodności (tak mówimy podczas każdej Eucharystii, na myśl o podejściu do tego stołu: „Panie, nie jestem godzien...”).

Co się jednak wtedy dzieje?

Oto Pan Młody podchodzi i... zaprasza nas na pierwsze miejsce obok siebie – przeznaczone dla Jego oblubienicy. Przeznaczone dla Kościoła. I dla każdego z nas w Kościele. Nikt z nas by tego sam nie wymyślił. To jest – od początku do końca – wyłącznie Jego pomysł i wybór.

W traktacie napisanym dla św. Jadwigi przez Henryka Bitterfelda mowa jest o tym samym w następujący sposób: kiedy na modlitwie (adoracji) przychodzimy do Jezusa, klękamy i pochylamy się, by Go całować w stopy. On jednak natychmiast podnosi nas z kolan i każe nam całować się w usta.

Chcemy całować Jego stopy – tzn. uniżamy się jak słudzy – jak ci, którym należy się ostatnie miejsce. Albo nawet żadne. On jednak mówi: Chodź, usiądź przy Mnie, na pierwszym miejscu, i całuj Mnie w usta, jak oblubienica – jak ktoś, kto jest Mi równy. „Kto się poniża, będzie wywyższony”. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 46/2016