Paul Watson, obrońca wielorybów, wyszedł na wolność. Jak na to zareagowała Japonia?

Paul Watson, który od lat prowadzi krucjatę przeciw wielorybnikom, po pięciu miesiącach został zwolniony z grenlandzkiego aresztu. Rząd Japonii, której statki często wdawały się w konfrontacje z dowodzoną przez Watsona flotyllą aktywistów, domagał się jego ekstradycji. Dlaczego Dania odmówiła?
Czyta się kilka minut
Paul Watson po wyjściu z aresztu w Nuuk na Grenlandii, 17 grudnia 2024 r. // Fot. Alataq Moeller / AFP / East News
Paul Watson po wyjściu z aresztu w Nuuk na Grenlandii, 17 grudnia 2024 r. // Fot. Alataq Moeller / AFP / East News

Długa siwa broda i jeszcze dłuższe włosy powiewające na arktycznym wietrze mogą przywodzić na myśl świętego Mikołaja. Tyle że to Paul Watson właśnie dostał prezent. „Dobrze być znów na wolności” – powiedział współpracownikom czekającym na niego przed aresztem w grenlandzkim Nuuk. Kilka godzin wcześniej duński rząd postanowił, że aktywista nie zostanie wydany Japończykom, którzy polują na niego od 14 lat.

O co Japonia oskarża Paula Watsona

Watson to jedna z najbarwniejszych postaci światowego ruchu ekologicznego. Siwobrody kapitan od niemal pół wieku stara się ratować morskie ssaki, choć stosowane przez niego metody sprawiły, że przyklejono mu łatkę ekopirata. Flotylle statków dowodzone przez Watsona wdają się z wielorybnikami w bitwy morskie – manewrują między statkami a ich ofiarami, uniemożliwiają im tankowanie na morzu czy przeładunek. Nie stosują przy tym nigdy bezpośredniej przemocy – Watson nazywa to „agresywnymi interwencjami”.

Wielorybnicy natomiast takich skrupułów nie mają i regularnie stosują armatki wodne lub taranują aktywistów. W jednej z takich konfrontacji w 2010 r. japoński Shonan Maru No. 2, statek ważący 490 ton, przeciął 20-metrową łódź motorową Ady Gil, która w efekcie zatonęła. Miesiąc później należący do organizacji Sea Shepherd statek Bob Barker zderzył się z japońskim Yushin Maru No. 3. i to właśnie wtedy miało dojść do incydentu, za który Japończycy od 14 lat ścigają Watsona.

Statek wielorybniczy został bowiem obrzucony przez aktywistów „bombami” ze zjełczałego masła. Jeden z takich śmierdzących pocisków miał – wedle japońskiej prokuratury – spowodować obrażenia u wielorybnika, za co odpowiedzialny ma być właśnie Watson. Ponadto postawiono mu zarzuty zakłócenia działalności gospodarczej i uszkodzenia statku wielorybniczego. Załoga Watsona zgodnie jednak twierdzi, że gdy leciały „bomby”, ani domniemanego poszkodowanego, ani domniemanego sprawcy nie było na pokładach jednostek.

Mimo to Japonia wystosowała za Watsonem „czerwoną notę” Interpolu. Zgodnie z zasadami tej organizacji „od decyzji każdego kraju członkowskiego zależy to, czy zatrzyma osobę, która jest jej obiektem”, bo „czerwona nota” nie jest międzynarodowym nakazem aresztowania.

Paul Watson w areszcie

Grenlandia przychyliła się do japońskiego wniosku i 21 lipca zatrzymała aktywistę wkrótce po tym, jak jego statek zacumował w porcie Nuuk. Decyzję o ekstradycji Watsona miał jednak podjąć minister sprawiedliwości Danii, której Grenlandia jest terytorium autonomicznym. W razie skazania aktywisty groziło mu 15 lat więzienia. W japońskich sądach aż 99 procent spraw karnych kończy się wyrokami skazującym, dlatego w wywiadzie udzielonym z aresztu dziennikowi „Guardian” 74-latek stwierdził, że jeśli trafi do Japonii, do domu nie wróci już nigdy.

W kolejnych miesiącach rząd w Tokio wywierał presję gospodarczą na Danię, by nakłonić ją do ekstradycji działacza. Może dlatego podjęcie decyzji w tej sprawie zajęło Kopenhadze tyle czasu. Wreszcie Peter Hummelgaard, minister sprawiedliwości Danii, oświadczył, że ekstradycji nie będzie. Sprawa rozbiła się o to, że Japonia nie chciała dać gwarancji, że w razie skazania Watsona czas, który spędził już w grenlandzkim areszcie, zostanie mu zaliczony na poczet ewentualnej kary.

„Trudną częścią tej sprawy było to, że od czerwca nie widziałem moich dwóch synków, choć wsparcie, jakiego tu doświadczyłem, było niesamowite” – stwierdził Watson po opuszczeniu aresztu. Odebrał tam ponad 4 tys. listów z wyrazami poparcia, w tym część z Japonii. List otwarty domagający się jego zwolnienia podpisało przeszło 120 tys. ludzi, a po stronie aktywisty stanęli m.in. Emmanuel Macron, Brigitte Bardot czy Pierce Brosnan. Paryż w ubiegłym tygodniu nadał Watsonowi honorowe obywatelstwo.

„Sądzę, że dla Japonii cała sprawa skończyła się katastrofalnie, bo skupiła uwagę świata na nadal trwających i nielegalnych połowach wielorybów. Zatem czas, który spędziłam w areszcie, przyniósł pewną korzyść” – stwierdził Watson.

Połowy wielorybów trwają

Pięć lat temu Japonia wycofała się z Międzynarodowej Komisji Wielorybnictwa i wznowiła komercyjne połowy wielorybów w swojej wyłącznej strefie ekonomicznej. Władze w Tokio utrzymują, że to część japońskiej kultury. Aktywiści odpowiadają na to, że wielorybów nie chcą jeść już nawet Japończycy – o ile jeszcze w latach 60. zjadali rocznie około 233 tys. ton takiego mięsa, o tyle w 2021 r. konsumpcja spadła do tysiąca ton (dla porównania: Japończycy jedzą rocznie 2,6 mln ton kurczaków ). Branża wielorybnicza utrzymuje się natomiast dzięki ogromnym rządowym subsydiom. Watson utrzymuje, że wielorybnikom przekazano m.in. 30 mln dolarów z funduszu na pomoc ofiarom tsunami z 2011 r.

Tokio nie zamierza jednak odpuszczać. Yoshimasa Hayashi, szef gabinetu japońskiego premiera, oświadczył, że nie wycofa „czerwonej noty” i nadal „będzie odpowiednio reagować w oparciu o prawo i dowody”. Odrzucenie przez Danię wniosku o ekstradycję nazwał „niefortunnym”.

Odpuszczać nie planuje także Watson, który już zapowiada kolejne operacje. „Przez pięć miesięcy niewiele robiłem, więc nie jestem szczególnie zmęczony” – stwierdził. Na razie jednak wybiera się do Francji, gdzie mieszka od 2023 r., by spędzić tam święta z synami.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”