Tutejsze wspólnoty są mniejsze, problemem jest brak księży i ich zaawansowany wiek. Nie spotkałam się jednak wcześniej z takim zaangażowaniem parafian w życie wspólnoty. Jej członkowie są odpowiedzialni za prowadzenie zajęć katechetycznych, spotkań modlitewnych (np. w maju różaniec odmawiają wspólnie sąsiedzi z danej ulicy), sprawy finansowe, wygląd kościoła itd. Proboszcz sprawuje pieczę nad poczynaniami parafian, integruje wiernych. Duży udział w życiu parafialnym mają kobiety, które bez przeszkód pełnią rolę ministrantek, lektorek i szafarek Eucharystii (podają Komunię w czasie Mszy, przychodzą do chorych). Rola kobiet nie ogranicza się do układania kwiatów dekorujących ołtarz, choć i tę pracę wykonują. Nasz kościół nie jest w niedzielę przepełniony, więc staramy się powiększyć grono praktykującej młodzieży. To dla niej organizuje się wyjazdy wakacyjne, aby w czasie wolnym od szkoły nie zapomniała, że są katolikami. Rodziców prosi się o przynoszenie do kościoła dzieci wraz z ich... zabawkami. Inaczej traktuje się spowiedź, która odbywa się wyłącznie w wyznaczonych godzinach popołudniowych w sobotę i niedzielę, nie zaś podczas Mszy. Spowiedź nie może odbywać się w pośpiechu.
Są i wady. Zarówno w naszej parafii, jak w sąsiednich, obserwuję szalony wręcz aktywizm. Każdemu świętu kościelnemu towarzyszy bogaty program rozrywkowy, co nie jest złe, bo pozwala odróżnić czas świąteczny od zwykłego, ale nadmiar fest bywa nużący. Brakuje mi ciszy, adoracji Najświętszego Sakramentu nie przegadanej listą modlitw i rozważań oraz rekolekcji przed Bożym Narodzeniem i Wielkanocą. Pragnęłabym jednak, aby najlepsze cechy włoskiej parafii przeniosły się też do polskich wspólnot.
BEATA KOTLARSKA-RASPONI (Cesena, Włochy)
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.














