Pani biskup?

Od tej pory kobiety będą mogły przyjmować sakrę biskupią - tak 7 lipca postanowił Synod Kościoła Anglii. Na pytanie, czym się kierował, dopuszczając (w 1975 r.) kobiety do kapłaństwa, a teraz do sakry biskupiej, trudno odpowiedzieć. Czy motywem były pogłębione studia nad Nowym Testamentem i Tradycją, czy brak męskich powołań do stanu duchownego, czy był to wpływ feministycznych prądów we współczesnej kulturze? Tak czy inaczej, najnowsza decyzja Synodu - przynajmniej na razie - na dobre Kościołowi anglikańskiemu nie wyszła. Biskup Ebbsfleet Andrews Burnham oświadczył (w "The Catholic Herald"), że on sam i wielu anglikańskich księży zamierza przejść do Kościoła katolickiego. Dwaj anglikańscy biskupi (tenże Burnham i bp Keith Newton z Richborough) już byli w Rzymie, już rozmawiali z kard. Williamem Levadą, prefektem Kongregacji Nauki Wiary, i kard. Walterem Kasperem, przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Jedności Chrześcijan, prosząc - według relacji tygodnika - o szerokie otwarcie drzwi dla wielu duchownych i ich parafian, którzy pragną stać się katolikami.
Czyta się kilka minut

Komentując te wydarzenia, "L’Osservatore Romano" przyczynę kryzysu widzi w tym, że Synod anglikański nie potrafił znaleźć rozwiązania będącego do przyjęcia przez bardzo liczną mniejszość wiernych, którzy się nie godzą na uznanie władzy biskupa-kobiety. Czas pokaże, czy kolejny exodus duchownych (pierwszy nastąpił po dopuszczeniu do święceń kobiet) okaże się jednorazową reakcją tradycjonalistów na kolejną innowację, czy też tak drastyczne odejście od tradycji apostolskiej po prostu osłabi Kościół anglikański. Jedno jest pewne: trudno w tym wszystkim upatrywać kroku w kierunku ekumenicznej jedności. Niestety, raczej wprost przeciwnie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 29/2008