Owce

Przeżyliśmy ciężką próbę. Podkreślam - my, bo wiele mówiło się ostatnio o pasterzach, a bardzo mało o owcach. A tymczasem - począwszy od wydarzeń poprzedzających i związanych z ingresem, poprzez zgorszenie w czasie Mszy świętej, aż po ocenzurowanie w niektórych kościołach listu Episkopatu w niedzielę 14 stycznia (ja też usłyszałam go w wersji skróconej i "złagodzonej") - to właśnie owce przeżyły wielki zamęt. Reakcje były bardzo różne: ból, niemożność zrozumienia, gniew, wielki smutek, ekscytacja albo - co może najgorsze - zobojętnienie.
Czyta się kilka minut

Teraz każdy musi się z tym uporać sam. Jednemu się uda, innemu nie.

Hańba

Hańba to było słowo straszne. Wydarzenie określone tym mianem nie dawało się wymazać z Historii, a człowiek biorący w tym udział trwale pozostawał w złej pamięci.

Dziś jesteśmy świadkami degradacji słowa. Używają go niefrasobliwie politycy, publicyści, przygodni demonstranci i pacjenci czekający w poczekalni lekarskiej. Prym wiedzie najjaśniejszy parlament, który odmienia to słowo we wszystkich przypadkach - hańba, haniebny, hańbiący, pohańbiony...

To słowo było kiedyś ciężkie jak duża bryła skały. Dziś jest leciutkie i równie obrzydliwe jak te białe foliowe torebki, które wiatr unosi w górę za każdym podmuchem i oszpeca nimi miasto.

O klimacie

Chyba już nieodwołalnie żegnamy się ze światem, w którym to wszystko działo się gdzie indziej - w Bangladeszu, w Peru, na Sumatrze. Siadywaliśmy w bezpiecznych domach i czytaliśmy o strumykach, które nagle zmieniają się w rwące rzeki, o zerwanych dachach i sieciach elektrycznych, o powalonych drzewach i zmiażdżonych samochodach. Jeszcze parę lat temu toczyła się dyskusja, czy wielkie ocieplenie to realna przyszłość, czy mało wiarygodna hipoteza. Dziś już nie pyta się "czy", tylko - "kiedy". A "gdzie indziej" - to zaczyna być inne województwo, powiat czy sąsiednia ulica.

Jeśli do tego dodać - gęstniejącą atmosferę oskarżeń, rozrachunków, podejrzeń, brutalności i wzajemnej wrogości - to dojdziemy do wniosku, że klimat rzeczywiście się zmienia.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 06/2007