Od Bejrutu po Bamako

Trzeci już w tym roku atak islamskich terrorystów w Mali – wcześniejsze były w marcu i sierpniu – wpisuje się zarówno w historię konfliktu, który od dawna trwa w tym afrykańskim kraju, jak też w ostatnie wydarzenia na świecie.
Czyta się kilka minut

Najnowszą, listopadową serię ataków zaczął ten w Bejrucie, potem był Paryż, a w kolejnych dniach groźbą ataków sterroryzowana została spora część Europy – zwłaszcza Belgia i Niemcy, gdzie władze z dość niezwykłą otwartością przyznają, iż spodziewają się zamachów.


Do ataków w Bejrucie i Paryżu przyznało się tzw. Państwo Islamskie (IS). Ataku na hotel w Bamako, stolicy Mali – bilans: 21 zabitych – dokonała Al-Kaida Północnego Maghrebu, identyfikująca się z globalną Al-Kaidą. Wprawdzie w Syrii Al-Kaida walczy z IS o wpływy, ale poza tym elementem konkurencji różnice między nimi są niewielkie: podobne okrucieństwo i fanatyzm, podobne cele.


Mali od dawna jest terenem operowania bojowników Al-Kaidy; w przeszłości udało się im nawet opanować przejściowo część kraju. W 2012 r. na północy Mali wybuchło bowiem powstanie Tuaregów przeciw rządowi w Bamako. Potem wojna wybuchła między samymi rebeliantami. Miejscowi i importowani islamiści przejęli rewolucję i wprowadzili na zajętych terenach drakońskie rządy. Podobnie jak IS w Syrii i talibowie w Afganistanie, niszczyli zabytki, których w tak historycznych miejscach jak Timbuktu mieli pod dostatkiem (były to głównie zabytki kultury islamskiej, ale związane z wersją islamu w mniemaniu barbarzyńskich wojowników niedozwoloną).


Wtedy kraj uwolniła od Al-Kaidy interwencja żołnierzy z Francji i z sąsiednich państw, ale sytuacja do dziś jest niestabilna, a poziom zagrożenia zamachami i porwaniami wysoki. Niestabilny jest też cały region, w którym leży Mali, a sprzyja temu chaos w Libii (od Mali oddziela je niestabilny Niger), skąd płynie broń i ekstremiści.


Niger oddziela Mali również od innego konfliktu o podłożu religijnym: na północy Nigerii, gdzie od lat szaleją bojówki Boko Haram, operujące też w Nigrze i Kamerunie. Organizacja specjalizuje się w zwalczaniu świeckiej edukacji. Na porządku dziennym są porwania i ataki bombowe, zwłaszcza na kościoły i te meczety, które odcinają się od ich działalności. Ostatni zamach Boko Haram przeprowadziła 19 listopada: w mieście Kano wysadziły się dwie młode dziewczyny, zabijając 15 osób.


Czy istnieje związek między atakami w Bamako, w Libanie i Paryżu? Jeśli tak, to czy oznacza to dogadywanie się Al-Kaidy z IS, czy też dalsze współzawodnictwo? W obu przypadkach wszystko wskazuje, że to nie koniec. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 48/2015