Obywatel konsument

Nie można być obywatelem, nie angażując się w sprawy publiczne, choćby na najbardziej elementarnym poziomie, którym jest udział w wyborach. Młodzi muszą odwrócić role: z konsumentów przeistoczyć się w obywateli.
Czyta się kilka minut

W warstwie diagnostycznej artykuł Jana Sowy jest niezwykle trafny. Obraz, który przedstawia krakowski socjolog, oddaje kondycję dużej części pokolenia ludzi urodzonych w wolnej Polsce. Oczywiście istnieją wyjątki, które do niego nie pasują.

Zgadzam się z większością obserwacji Sowy, choć nie podzielam jego rozczarowania najmłodszą generacją. W moim przekonaniu rozczarowanie powinny w nas budzić przede wszystkim przyczyny, które doprowadziły do opisanej w artykule sytuacji, czyli do bezwładu, ideowej obojętności i politycznej bierności tej grupy społecznej. Jakie to przyczyny? Pierwsza wydaje się paradoksalna. Opisywane przez Ożarowską dzieci są "sukcesem" transformacji. Zmiany, które dla mojego pokolenia stanowiły ziszczenie marzeń, są dla nich czymś absolutnie naturalnym. Życie traktują jak supermarket, po którym poruszają się z kartą kredytową w dłoni, dzięki czemu mogą swobodnie korzystać ze zgromadzonych tam towarów.

Druga przyczyna - znacznie poważniejsza i dotycząca warstwy aksjologicznej - wiąże się z działaniami generacji poprzednich. Otóż starsze pokolenie nie oszczędziło mitu założycielskiego, który mógłby stanowić punkt odniesienia dla najmłodszych. Chodzi mi o ruch "Solidarności". Ten mit był niszczony w latach 90., a w latach 2005-08 został ostatecznie zrujnowany. Odwoływanie się do ruchu solidarnościowego, dzięki czemu łatwiej można by ukształtować pewne postawy społeczne, jest dziś niemożliwe. Mit założycielski, który pełniłby rolę wielkiej idei scalającej czy depozytu, do którego można się odwoływać w szczególnych chwilach, upadł. Młodzi Polacy zostali pozbawieni wzorców, które mogłyby ich skłaniać do bycia kimś innym niż biernymi konsumentami. Wszelkie wątpliwości, które mogłyby ich skłonić do zmiany postawy, są rozwiewane przez reklamę prezentującą im model idealnego, udanego życia.

Trzeba pamiętać, że nie dotyczy to całego pokolenia, ale bez wątpienia znacznej jego części, co powinno wzbudzać ogromny niepokój. Wielu młodych nie aspiruje nawet do roli obywatela, bezwiednie zadowalając się rolą konsumenta. Właśnie w tej bezwiedności upatrywałbym największe zagrożenie. Najmłodsi nie mają świadomości, że są bezwolnym narzędziem reklamy i konsumpcji.

W tekście Sowy pojawia się pretensja do liberalizmu. Charakterystyczne jest to, że najczęściej cytowanym przezeń filozofem jest Herbert Marcuse. Widać tu wyraźnie tęsknotę za nową rewolucją, choćby ślepą, czyli nienakierowaną na realizację konkretnych celów. Wydaje mi się, że nie jest to dobra droga. Największym problemem, z którym musi się zmierzyć najmłodsze pokolenie (niepamiętające PRL-u), jest zneutralizowanie pokusy abdykacji z podmiotowości politycznej i odnalezienie ożywczego impulsu zaangażowania.

Prof. Edmund Wnuk-Lipiński (ur. 1944 r.) jest socjologiem, pisarzem, rektorem Collegium Civitas w Warszawie. Autor wielu publikacji naukowych m.in.: "Rozumienie kultury: szkice socjologiczne" (1979), "Demokratyczna rekonstrukcja. Z socjologii radykalnej zmiany ustrojowej" (1996), "Świat międzyepoki" (2004), "Socjologia życia publicznego" (2005).

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 15/2010