Obrotowy języczek

Nie, po prostu nie mogę uwierzyć, zrozumieć i pojąć nie mogę, o co ten rwetes w sprawie Waldemara Pawlaka. Że on, że ona, że oni (Peezel niby), że tak nie można, że nie te standardy. I huzia na Józia: no po prostu nagonka, obława i ludowych jagniątek szczucie. Pawlak zawinił - Misiaka obwiesili, senator został powieszony niejako rykoszetem, w formie zastępczego kozła ofiarnego, jako p.o. właściwego, tego niedosięgalnego z przyczyn koalicyjnych. "To nie błąd - to wielbłąd" - jak mawia w podbramkowych sytuacjach człowiek, który zatrzymał Anglię. Na szczęście karawana idzie dalej, na czele dwukrotny (jak dotąd) premier, obecny premier-wice, naczelny strażak ochotniczy Pawlak. Panie Waldku, pan się nie boi!
Czyta się kilka minut

Oni wszyscy jazgotliwie nie mają racji, będąc w mylnym błędzie, powodowanym klasyczną polską zawiścią najprawdopodobniej. Dla każdego, kto popatrzy na sprawę z bezstronnie chłodną fachowością, wicepremier nie uprawia nepotyzmu - on administruje, co jest procesem immanentnie bolesnym, bowiem... Oddajmy głos "papieżowi zarządzania", który w "biblii biznesu" (napisanej w 1954 r.) przeczuwał casus Pawlaka: "Administrowanie personelem wykazuje skłonność do odgrywania roli strażaka, do traktowania »personelu« jako związanego z »problemami« i przysłowiowymi »bólami głowy«, które zagrażają gładkiemu w innym przypadku i niezmąconemu tokowi produkcji. Urodziło się z tą skłonnością" (Peter Ferdinand Drucker, "Praktyka zarządzania").

Waldemar Pawlak urodził się z tą skłonnością w roku 1959, jego PSL urodził się zaledwie kilkanaście lat wcześniej, i był to poród z gatunku kleszczowych. To wyjaśnia traumatycznie menedżerskie, złośliwie zwane "gospodarskim", podejście do tematu własności. Tzw. "ludowcy" w ramach złożonych procesów od dziesięcioleci wdrażają innowacyjne procesy zarządzania personelem. Personel chętnie daje się wdrożyć w te procesy, gdyż łaknie innowacji jak kania dżdżu. A ten zapewnia kani ochotniczy szef straży. Czasem przysparza mu to bólów głowy, ale dobrze wie, czym są "ludowcy" - języczkiem mianowicie. Tak, tak, PSL jawi się jako aktualny i potencjalnie permanentny języczek u wagi. Języczek dwustronny, w dodatku. Doceńmy racjonalizatorskie wysiłki, trud, harówę ciągłego podnoszenia menedżerskich kwalifikacji, gładkiego zarządzania, zarządzania, zarządzania dzień za dniem jednostajnie znojnym. Nie jest łatwo być języczkiem i wdrażać.

Co zrobić z synekurą? Jak synekurkę ową wyśnioną, wychodzoną, wysiedzianą, podejść, jak oswoić, okulbaczyć, opalikować? Najlepiej na ludowo, na obrotowy języczek.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 13/2009