O marności

Z ksiąg mądrościowych wyróżnia się Kohelet dzieło, które nie bez wahań mędrców zostało włączone do biblijnego kanonu.
Czyta się kilka minut

Wielu z nich podawało w wątpliwość natchniony charakter Księgi, bo stanowi ona ewidentny przykład postawy nihilistycznej. Zanegowane zostały w niej wszystkie wartości, które uważa się za dobre i złe. Nic, do czego człowiek dąży, nie zasługuje na pochwałę i aprobatę. Wszak wszystko jest marnością. Marnością nie tylko jest władza, dostatek, dobre jadło, przyjemności ciała, ale marnością są duchowe cnoty, na których wznosi się gmach religii. Nie ma większej różnicy między „marnością” cielesnych przyjemności a pragnieniem poznania prawdy czy służenia Bogu. Kohelet, badacz ludzkich żywotów, nie znajduje w niczym dobra. Mądrość jest – uczył autor księgi – „pogonią za wiatrem”, źródłem zmartwień, „bo w wielkiej mądrości – wiele utrapienia, a kto przysparza wiedzy – przysparza i cierpień” (Koh 1, 18). Jeszcze w innym miejscu znajdujemy taką myśl: „wiedza jest niemądra, a głupota jest bezwstydem” (7, 26). Choć mędrzec chodzi w światłości, głupiec w ciemności, to czeka ich jednakowy los i wszystko tak samo zatonie w niepamięci.

Kohelet dobrze poznał los swój i los ludzi. Zaczął swoje badania od spraw materialnych: „Dokonałem wielkich dzieł: zbudowałem sobie domy, zasadziłem sobie winnice, założyłem ogrody i parki i nasadziłem w nich wszelkich drzew owocowych. Urządziłem sobie zbiorniki na wodę, by nią nawadniać gaj bogaty w drzewa. Nabyłem niewolników i niewolnice (...) Posiadałem też wielkie stada bydła i owiec, większe niż wszyscy, co byli przede mną w Jeruzalem. Nagromadziłem też sobie srebra i złota (...) Nabyłem śpiewaków i śpiewaczki oraz rozkosze synów ludzkich: kobiety” (Koh 2, 4-8). (Czasem tłumacz używa określenia „branki”, jak w wypadku przekładu Anny Kamieńskiej; ksiądz Wujek w tym miejscu, ku mojemu zaskoczeniu, pisał: „kubki i czasze, służące do nalewania wina”). Eklezjastes nakazywał: „Używaj życia z niewiastą, którąś ukochał”. Pisał też: „Bardziej gorzką niż śmierć jest kobieta, bo ona jest siecią, serce jej sidłem, a ręce jej więzami. Kto Bogu jest miły, ten się od niej ustrzeże, lecz grzesznika ona usidli” (7, 26).

„Nie ma nic lepszego dla człowieka, jak tylko jeść, pić i korzystać całą duszą ze swego trudu, bo i to, jak stwierdziłem, pochodzi od Boga. Bo kto ma jeść i używać życia, jak nie ja?” (2, 26) – oto jedna z pozytywnych nauk Koheleta drażniąca uszy ascetów i bogobojnych rabinów. Jeść i pić wypada, bo jednaki los czeka biednych czy bogatych, sprawiedliwych i niesprawiedliwych, gnuśnych i pracowitych. Nic się nie ostanie. Sprawiedliwość za życia nie zapewnia lepszego życia na tym i na tamtym świecie. Wszystko jest marnością.

Najstraszniejszy jest obraz starości. Oczy zaćmią się, będą przerażone, członki nie zechcą wykonywać woli człowieka, zęby się wykruszą, byle co będzie budzić niepokój, lęk ogarnie duszę. Trudne stanie się chodzenie, a droga przed starym człowiekiem będzie pełna przeszkód. Pisał to ktoś, kto wiedział, czym jest starość. Ktoś, kto patrzył na swoje życie z oddalenia, zmęczony, poraniony, osamotniony i już pewny swej wiedzy. Wiedział, że nic się nie ostoi, że upadają wielkości, słabną siły, kończy się powodzenie.

„Jednakże w tej pełnej sceptycyzmu księdze – pisał mądry Jeszajahu Leibowic – co do jednej rzeczy nie ma wątpliwości – cała ta marna rzeczywistość istnieje w obliczu Boga. Bóg jest obecny w każdym wersecie zwoju. Nihilizm Koheleta polega zaś na tym, iż w tym istnieniu w obliczu Boga nie widzi on sensu”. Kohelet nie był ateistą. Jego nihilizm nie oznaczał, że mamy przestać wierzyć, że mamy być niesprawiedliwi, głupi, chciwi. Nie ma widzialnej nagrody za uczciwość, wstrzemięźliwość w mowie, mądrość, zatroskanie, rozumne korzystanie z czasu. Z tej perspektywy zawsze jesteśmy przegrani. Natomiast należy cnót przestrzegać, bać się Boga nie dlatego, że przyjdzie nam z tego czerpać jakieś profity. Dobre życie nie służy niczemu poza życiem dobrym. „W istocie bogobojność ma przewagę nad bezbożnością przez to, że jest bogobojnością. Każda z tych rzeczy – pisał Leibowic – stanowi wartość samą w sobie, nie jest zaś środkiem służącym do zaspakajania ludzkich potrzeb”. Nagrodą za dobry uczynek jest sam dobry uczynek dokonany w obliczu Boga. Oto, powiada filozof z Izraela, cały morał księgi. W niej odnajduje się wiarę czystą, wiarę, która nie służy niczemu. Sama w sobie jest czymś, co marnością na pewno dla Koheleta nie jest.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 24/2013