- Od wielu lat niespełnionym marzeniem rosyjskich "gazowników" jest przejęcie kontroli nad ukraińskimi magistralami gazowymi. Ukraina broni ich jak niepodległości. Tegoroczny konflikt gazowy pomiędzy Rosją a Ukrainą różni się od poprzednich tym, że oba kraje - choć w różny sposób i w różnym stopniu - przeżywają głęboki kryzys - pisze publicystka "Tygodnika". - Osłabienie ukraińskich podmiotów gospodarczych mogą wykorzystać rosyjskie. Stojący na skraju niewypłacalności ukraiński Naftohaz to łakomy kąsek. Nie tylko Naftohaz zresztą. Ukraina znajduje się ponadto w bardzo delikatnej sytuacji politycznej: wewnętrzne skłócenie ukraińskiego obozu rządzącego sprzyja Moskwie w rozgrywaniu karty gazowej.
Jak zauważa Łabuszewska, rosyjska propaganda jest w tym roku wyjątkowo brutalna. - "Ukraina kradnie gaz", "Ukraina okrada Europę" - to stwierdzenia, które powtarzają się codziennie w rosyjskich mediach - pisze. - Naftohaz odbija piłeczkę, twierdząc, że to Rosja nie dotrzymuje warunków umowy i nie dostarcza wymaganych wielkości gazu, które mają dopłynąć do Europy, a Ukraina w sytuacji zakręconego kurka korzysta wyłącznie ze źródeł własnych i zgromadzonych zapasów (a zapasy ma, bo w kryzysie energochłonny przemysł redukuje produkcję, a więc i zużycie gazu).
Jak długo potrwa spór? - przeczytaj cały wpis na blogu Anny Łabuszewskiej...
Zobacz cały blog pt. "17 mgnień Rosji"...
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















