„Majestueuse” – majestatyczna, olśniewająca – mówią o niej paryżanie. Wskrzeszona dziś ze zgliszczy, zadziwia znów splendorem po ponad pięciu latach od wielkiego pożaru. Notre Dame jest gwiazdą miasta – i to od ośmiu wieków! Zasłużyła na huczną ceremonię, jaką zorganizowano dla niej 7 i 8 grudnia. Co ważne – jednocześnie świecką i religijną.
Świętość i świeckość Notre Dame
Przez stulecia w jej murach nie tylko się modlono, ale i organizowano najważniejsze wydarzenia świeckie. Od koronacji Napoleona po ceremonie pogrzebowe prezydentów V Republiki. Te dwa porządki – i świecki, i religijny – miały być wyraźnie oddzielone w czasie ceremonii otwarcia w sobotę 7 grudnia. Zgodnie z pryncypiami świeckości à la française, ale i niepisaną tradycją tego kraju – prezydent nie powinien wygłaszać przemówień w jakiejkolwiek świątyni.
Stało się inaczej, bo drobiazgowy protokół zakłóciły ulewa i wichura. Macron, który miał w sobotę przemawiać na dziedzińcu przed katedrą, w przeddzień ceremonii przeniósł swoje wystąpienie do wnętrza świątyni.
Nie na wiele zdał się też efemeryczny pawilon na dziedzińcu, skąd mieli śledzić „republikańską” (czyli niereligijną) część uroczystości prezydenci i premierzy z całego świata. Zła pogoda sprawiła, że obie części – religijna i świecka – pomieszały się ze sobą. Ku zgryzocie licznych we Francji obrońców laickości, jak i – można się domyślać – tych czy innych kościelnych hierarchów.
To nie wszystko: kapryśna pogoda dała się we znaki także zaproszonym gwiazdom muzyki klasycznej i pop. Wobec złych prognoz zaplanowany na sobotę w Paryżu plenerowy koncert w hołdzie Notre Dame – z udziałem m.in. Kanadyjczyka Garou, Francuzki Clary Luciani i amerykańskiego rapera Pharrella Williamsa – zarejestrowano przed katedrą w piątek o północy. Wtedy już zaskoczeni paryżanie przechodzący obok Notre Dame mogli oglądać przez wysokie ogrodzenie nagranie koncertów – na dobę przed telewizyjną transmisją.
Sakralna część ceremonii przebiegła zgodnie ze scenariuszem. Walcząc z porywistym wiatrem, arcybiskup Paryża Laurent Ulrich uderzył trzykrotnie pastorałem w bramę świątyni, wypowiadając słowa: „Pani nasza, otwórz twe podwoje, aby złączyły się w radości rozproszone dzieci Boże”. Za każdym razem odpowiedział mu pieśnią chór Notre Dame.
Po trzecim wezwaniu arcybiskupa drzwi otworzyły się. W górę popłynął polifoniczny śpiew. Znany nie tylko polskim melomanom – motet „Totus Tuus” autorstwa Henryka Mikołaja Góreckiego, skomponowany w 1987 r. To jedna z podnioślejszych chwil religijnej ceremonii – tak jak kończące ją „Te Deum”.
Kto był na ceremonii otwarcia Notre Dame
Sobotnia atmosfera we wnętrzu świątyni oscylowała między strzelistym majestatem a targowiskiem próżności. Na uroczystość zaproszono około 50 szefów państw i rządów; Polskę reprezentował prezydent Andrzej Duda. Spontanicznym aplauzem powitano prezydenta Ukrainy, Wołodomyra Zełenskiego, który potwierdził swoją obecność w ostatniej chwili.
W pawilonie przed katedrą prezydent Emmanuel Macron witał VIP-ów. Uściskom dłoni i poklepywaniom po plecach nie było końca. Zza oceanu przyjechał nie tylko prezydent elekt, Donald Trump, ale i jeden z najbogatszych ludzi świata, Elon Musk. W pierwszych ławkach katedry zasiadły także największe francuskie fortuny – i jednocześnie darczyńcy, którzy wsparli odbudowę Notre Dame – Bernard Arnault i François-Henri Pinault. Temu ostatniemu towarzyszyła żona, znana aktorka Salma Hayek w kreacji à la Audrey Hepburn.
Za nimi, w środkowych i tylnych ławkach – obok miejsc dla mediów – zasiedli prawdziwi bohaterowie Notre Dame. Ci, którzy uratowali katedrę od zupełnego zniszczenia – paryscy strażacy. Gdy weszli do wnętrza w kombinezonach i kaskach, powitano ich ogłuszającym aplauzem.
Wśród innych skromnych bohaterów ceremonii otwarcia były delegacje „compagnons” (spadkobierców średniowiecznych cechów), rzemieślników i konserwatorów biorących udział w odbudowie świątyni. Wśród nich dwie młode specjalistki od renowacji malowideł ściennych, Anne-Laure Plotard i Priscille Touchard. Spotkałem je zaraz po ceremonii – obie dzieliły się radością ze swojego wkładu w rekonstrukcję „Majestueuse”. Anne, bardziej doświadczona, pracowała w świątyni dwa i pół roku, Priscille wspomagała ją jako stażystka. – Jesteśmy wierzącymi katoliczkami, więc ta praca miała dla nas silny wymiar duchowy. Tak jak dla wielu zwykłych osób, które z entuzjazmem zaangażowały się w odbudowę świątyni – powiedziała mi Anne-Laure.
Dlaczego Franciszek nie przybył do Paryża
Paryska Notre Dame – mogąca pomieścić 2,5 tysiąca wiernych – była w sobotę szczelnie wypełniona. Wielkim nieobecnym okazał się zaproszony na uroczystość papież Franciszek. Wystosował on do zebranych przesłanie, odczytane podczas sobotniej uroczystości. Franciszek wyraził w nim nadzieję, że „odrodzenie tego wspaniałego kościoła będzie znakiem zapowiadającym odbudowę Kościoła we Francji”.
Otoczenie papieża tłumaczyło jego nieobecność tym, że papież „nie chce przyćmić” swoją osobą katedry. Francuskie media sugerowały jednak, że Franciszek nie chciał przybyć na inaugurację, gdyż jego relacje z Paryżem są napięte – choćby z powodu niedawnego zapisania we francuskiej konstytucji gwarancji prawa do aborcji czy z powodu ceremonii otwarcia igrzysk w Paryżu, którą część katolików uznała za „bluźnierczą”.
Według znanego francuskiego dziennikarza watykanisty Bernarda Lecomte’a (autora m.in. wydanych w Polsce „Sekretów Watykanu”) prawdziwe przyczyny absencji papieża w Paryżu nie mają wiele wspólnego z problemami politycznymi na linii Watykan–Paryż. – Trzeba pamiętać o tym, co mówi od początku swojego pontyfikatu sam Franciszek. Powtarza wciąż, że nie znosi tego, co światowe, i dlatego Notre Dame nie jest dla niego jakoś szczególnie interesująca – komentuje dla „Tygodnika” Lecomte. – Jest papieżem pokory, kontaktu ze zwykłymi ludźmi, ubóstwa. Chce Kościoła, który idzie na spotkanie peryferii świata, a nie tylko broni bastionów wiary. Franciszka można lubić lub nie, ale trzeba przyznać, że pod tym względem jest spójny – podkreśla Lecomte. I zaznacza, że poza tym papież mógł się obawiać, że jego obecność w Paryżu będzie instrumentalizowana politycznie przez prezydenta Macrona i innych polityków.
Katedra już dla (prawie) wszystkich
Po tym, jak opadł kurz po sobotniej ceremonii z udziałem VIP-ów, w niedzielę w katedrze odbyła się pierwsza msza otwarta dla wszystkich chętnych. Choć – precyzyjniej mówiąc – dla tych, którym udało się zarezerwować miejsce w internecie.
Wielu innych, którym nie udało się dostać na niedzielne uroczystości, śledziło mszę na telebimach zamieszczonych pod gołym niebem wokół Notre Dame. Jak 58-letnia Isabelle, katoliczka z Lille, która przyjechała do Paryża specjalnie na inaugurację katedry. – Cieszę się, że mogę choć w ten sposób brać udział we mszy, mimo złej pogody. Wierzę, że pewnego dnia będę mogła znów wejść do Notre Dame – uśmiecha się Isabelle, zza okularów zmoczonych deszczem.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















