Za rok otwarcie katedry Notre-Dame po pożarze

Francuzi z napięciem czekają na to wydarzenie, bo pożar Notre-Dame uprzytomnił im, że katedra symbolicznie pełni rolę duszy francuskiego społeczeństwa.
z Paryża

29.11.2023

Czyta się kilka minut

Generał Jean-Louisa Georgelin kierował pracami restauratorskimi katedry Notre-Dame. Paryż, 16 czerwca 2021 r. / THOMAS SAMSON / AFP / EAST NEWS
Generał Jean-Louis Georgelin kierował pracami restauratorskimi katedry Notre-Dame. Paryż, 16 czerwca 2021 r. / THOMAS SAMSON / AFP / EAST NEWS

Ktoś skomentował, że w raju zaczynają pewnie poważne prace renowacyjne, bo Bóg tak nagle wezwał do siebie generała. Generał Jean-Louis Georgelin piastował kluczowe stanowisko głównego koordynatora odbudowy Notre-Dame i gdy 18 sierpnia 2023 r. zginął w niefortunnym upadku podczas wędrówki górskiej w Pirenejach, można było powiedzieć, że odchodzi dopełniwszy swojej misji – paryska katedra zostanie ponownie otwarta za rok, 8 grudnia, czyli zgodnie z ambitnym planem prezydenta Macrona, by odbudować ją w ciągu pięciu lat. Bernard Gorce, dziennikarz polityczny w dzienniku „La Croix”, który znał osobiście Georgelina, mówi: – Osobowość generała była zaskakująca. Pod typową dla wojskowego autorytarną powierzchownością kryła się duża wrażliwość i całkowite oddanie misji ukończenia prac renowacyjnych na czas.

Tuż przed wyjazdem na ostatni w swoim życiu urlop generał, zgodnie ze swoim zwyczajem, przyszedł na obiad do bistra „A l’ombre de Notre-Dame” (W cieniu Notre-Dame), usytuowanego kilka metrów od katedry. Właścicielka lokalu Marie Madelaine Miquel – niska, starsza pani, którą znajomi nazywają zdrobniale Mado – przypomina sobie ten moment ze wzruszeniem: – Wychodząc powiedział mi: „Jadę na wakacje, ale niedługo wracam. Do zobaczenia!”. Był to wielki człowiek, pełen prostoty. I przystojny! – dodaje z uśmiechem Mado.

Przy okazji uroczystości pogrzebowych Georgelina prezydent Macron stwierdził, że nie zobaczy on odrestaurowanej katedry własnymi oczami, ale 8 grudnia „będzie z nami obecny”.

Bezsenna noc

Marie Madelaine Miquel mieszka i pracuje w cieniu Notre-Dame od kilkudziesięciu lat. Z dumą pokazuje znajdujące się w sali bistra rzeźby, które wykonane zostały na jej zlecenie przez katedralnych czeladników: w głębi sali gargulec, a przy wejściu Quasimodo, postać z powieści Victora Hugo. – Quasimodo objechał już cały świat, bo turyści ciągle go fotografują! – śmieje się Mado. – W drugiej sali mam też rzeźbę Esmeraldy.

Z wieloma osobami związanymi z katedrą i jej odbudową Mado jest po imieniu, bo tak samo jak generał Georgelin przychodzą stołować się w jej bistrze. Z Notre-Dame wiążą ją niezliczone wspomnienia i oczywiście doskonale pamięta wiosenny wieczór 15 kwietnia 2019 r.: – Była piękna pogoda. W czasie aperitifu siedziałam w ogródku restauracyjnym z prałatem katedry ks. Patrickiem Chauvetem. W pewnym momencie patrzę na katedrę i widzę jakby unoszący się stamtąd lekki dym. Patrick mówi mi: „Nie, to niemożliwe!”. Patrzymy jeszcze chwilę i nie mamy już wątpliwości, bo dym widać jak na dłoni.

Wszystko potoczyło się następnie bardzo szybko. – Przy ewakuacji nie zdążyłam nawet zamknąć lokalu – opowiada Mado. – Policjanci uspokoili mnie, że nic nie ryzykuję, bo będą tu przez całą noc. Wszystko zostawiłam i dołączyłam do tłumu zgromadzonego na moście Arcol. Jak wiele innych osób, zaczęłam się modlić. To była noc, podczas której nie dało się spać.

Ówczesny dyrektor Luwru Jean-Luc Martinez też nie wyspał się tamtej nocy. Okna jego biura wychodzą na Sekwanę. Nie widać z nich katedry, ale w pewnym momencie widać było dym. – Jak tylko zawaliła się iglica, zadzwonił do mnie minister kultury Franck Riester z poleceniem, by przygotować w Luwrze miejsce na przyjęcie przedmiotów i relikwii ze skarbca katedralnego. Nie było wtedy jeszcze pewności, że w ogóle cokolwiek da się uratować. Dopiero koło godziny drugiej w nocy zadzwonił do mnie strażak z informacją, że uratowane zabytkowe przedmioty i relikwie, w tym bezcenna korona cierniowa, szczęśliwie dotarły do Luwru. Przechowywane tam będą do ponownego otwarcia katedry.

Obrazy znajdujące się w katedrze są własnością państwa i stanowią część inwentarza Luwru. Zaraz nazajutrz po katastrofie delegacja z muzeum, której przewodniczył Martinez, poszła do zrujnowanej katedry, by oszacować stan obrazów. – To był pierwszy dzień po pożarze, nie wprowadzono jeszcze protokołu bezpieczeństwa w związku z obecnością stopionego ołowiu, nikt nie myślał wtedy o specjalnych kombinezonach, więc wszedłem do katedry tak, jak byłem ubrany, w garniturze. Pyłu ołowiowego było kilka centymetrów, więc nawdychaliśmy się go sporo. Dano nam jedynie kaski, bo wiszące belki groziły upadkiem.

Po niedawnej akcji strażackiej wszystko było nasiąknięte wodą. Ale największe wrażenie na byłym dyrektorze Luwru wywarła siła podmuchu od upadku iglicy, która sprawiła, że wszystkie ławki były zepchnięte na bok. – Co do obrazów, okazało się, że żaden nie ucierpiał. Tak samo nienaruszony pozostał wielki złocony krzyż i figura Notre-Dame, przed którą zobaczyłem, że świeci się świeczka. Aż nie chciało się w to wierzyć, wyglądało to na cud – opowiada Jean-Luc Martinez.

Król Karol III i prezydent Emmanuel Macron zwiedzają katedrę Notre-Dame w trakcie renowacji. Paryż, 21 września 2023 r / Christophe Petit Tesson / EPA / PAP

Polityka w cieniu rusztowań

Po pożarze Notre-Dame redakcja dziennika „La Croix” wyznaczyła specjalną ekipę mającą śledzić na bieżąco odbudowę. Stojący na jej czele Bernard Gorce pracę tę uważa za fascynującą, bo teren odbudowy Notre-Dame to dla niego nie tylko miejsce spektakularnych wyczynów inżynieryjnych i technicznych, ale również temat o wymiarze politycznym. Wskutek rozdziału Kościoła i państwa z 1905 r. budynek paryskiej katedry, jak wszystkich katedr we Francji, należy do państwa i stanowi część dziedzictwa narodowego. Teren, na którym stoi katedra, to własność miasta Paryża, a tradycyjnym użytkownikiem Notre-Dame jest diecezja paryska. Wszystkie te trzy podmioty są reprezentowane w specjalnej komisji podlegającej Ministerstwu Kultury, którą powołano do zarządzania odbudową, a której przewodniczył generał Georgelin, zastąpiony obecnie przez Philippe’a Josta.

– Kiedy prezydent Macron ogłosił tuż po pożarze, że odbuduje Notre-Dame w pięć lat, chodziło o kwestię polityczną, bo chciał w ten sposób ukazać wielkość Francji i swoją osobistą skuteczność – tłumaczy Bernard Gorce. – Szybko podniosły się jednak głosy krytyki, że po co taki pośpiech. Kiedy na odnowę katedry zaczęły wpływać darowizny z całego świata i ogłoszono milionowe koszty renowacji, niektórzy antyklerykałowie byli oburzeni, jak można tyle wydawać na katedrę. Wybór Georgelina na koordynatora był strategiczny, bo jako wojskowy podkreślał on całkowite posłuszeństwo wobec państwa, a jako praktykujący katolik cieszył się poparciem diecezji paryskiej.

Według Gorce’a, katedra krystalizuje właściwe Francji napięcie wokół kwestii religii i dziedzictwa narodowego. Nominacja generała Georgelina nie wszystkim się spodobała, bo na tym stanowisku spodziewano się raczej kogoś związanego ze światem kultury, a nie wojskowego. Architekci przyjęli tę nominację jako przejaw braku zaufania ze strony prezydenta i dość szybko ujawniło się napięcie między generałem Georgelinem a głównym architektem odbudowy Philippe’em de Villeneuve’em. Przepychanka toczyła się wokół tematyki, czy należy odbudować katedrę wiernie do stanu sprzed pożaru, jak postulował architekt, czy może uaktualnić na sposób nowoczesny, jak proponował prezydent reprezentowany przez generała. Architektka dziedzictwa narodowego Marie-Amélie Tek w napisanej po pożarze książce „Notre-Dame à cœur ouvert” (2020) dzieliła się swoimi najgorszymi koszmarami – że na przykład na gotyckiej nawie głównej powstanie basen lub szklarnia roślinna, bo i takie propozycje architektoniczne pojawiły się w fazie projektowej. Marie-Amélie Tek postulowała, by nie zapomnieć, że katedra to nie dworzec ani muzeum. Ostatecznie zadecydowano o renowacji budowli na sposób identyczny ze stanem sprzed pożaru. Katedra ma pozostać taka, jaką znamy.

– Stosunek do dziedzictwa narodowego to nasza typowo francuska pasja – objaśnia Bernard Gorce. – Katedra jest symbolem wielkich wydarzeń historycznych w kraju, a wciąż istnieje pewien katolicyzm tożsamościowy, który przywiązuje się bardziej do zewnętrznych symboli chrześcijaństwa niż do życia zgodnego z Ewangelią.

Kwestia katolicyzmu tożsamościowego czy religijności ostentacyjnej i roszczeniowej jest we Francji punktem newralgicznym. – Nie da się ukryć, że siła katedry Notre-Dame jest duchowo-religijna i nawiązuje do chrześcijańskich korzeni Francji – tłumaczy kolega Bernarda, Christophe Henning, odpowiedzialny w dzienniku „La Croix” za dział Religie. – Ale jak pani wie, we Francji nie mieszamy sfery życia publicznego z życiem prywatnym ani tym bardziej z życiem duchowym.

Obydwaj dziennikarze nie wyobrażają sobie Paryża bez Notre-Dame: – I oczywiście nie chodzi tylko o katedrę z widokówek – podkreśla Gorce – ale też o tę, która stanowi duchowe płuca stolicy, w której odbywają się nabożeństwa. Sedno w tym, że nie można katedry Notre-Dame zredukować do tylko jednego wymiaru. Jej znaczenie jest wiekorakie.

Generał Georgelin katedrę określił kiedyś jako „duszę Francji”. Powiedział, że po pożarze płakała cała laicka Francja, zaznaczył jednak, że jego pierwszą misją jako koordynatora jest przywrócenie miejsca dla kultu katolickiego.

Symbol nadziei

Wobec czternastu milionów osób odwiedzających katedrę co roku, diecezja paryska nigdy nie lubiła rozdzielać „turystów” od „wiernych”, podkreślając, że w katedrze jest miejsce dla wszystkich. Diecezja, m.in. przez wybór stosownego wyposażenia liturgicznego, chce podkreślić, że katedra została zbudowana przede wszystkim dla chwały Bożej i jest miejscem kultu katolickiego, który trwa niezmiennie od 850 lat. By do milionów odwiedzających ją osób mogło dotrzeć coś ze świadectwa wiary, po ponownym otwarciu położony zostanie akcent na charakter pielgrzymkowy Notre-Dame. Ks. Olivier Ribadeau Dumas, powołany na rektora w miejsce ks. Chauveta we wrześniu 2022 r., o pielgrzymkach wie sporo. Przez ostatnie trzy lata sprawował opiekę nad bodaj największym francuskim sanktuarium pielgrzymkowym w Lourdes. Gdy przyjmuje mnie w biurach diecezjalnych przy ulicy Chanoinesse, niedaleko katedry, nie omieszka zaznaczyć, że dwanaście razy odbył pieszą pielgrzymkę z Warszawy do Częstochowy. 

Wybór daty 8 grudnia, czyli święta Niepokalanego Poczęcia, na inaugurację katedry ma dla niego szczególne znaczenie: – To właśnie w Lourdes Najświętsza Maria Panna objawiła się Bernadetce Soubirous mówiąc: „Jestem Niepokalanym Poczęciem”. To święto przypomina niestrudzenie o miłosierdziu Bożym – mówi ks. Ribadeau Dumas.

Przy wyborze nowego wyposażenia katedralnego duże znaczenie przywiązano do obecności stosownych krzeseł. Krzesła sygnalizują, że katedra to miejsce zgromadzenia, które ma łączyć wszystkich do niej przybyłych. Nowy metropolita Paryża abp Laurent Ulrich pragnął, by krzesła były stale obecne i dyskretne. Odrzucony został na przykład projekt ruchomych ławek na kółkach. – Chcieliśmy, by krzesła wtapiały się w wielowiekową historię tego miejsca, a nie zrywały z nią, nawet jeśli w przeciągu wieków katedra i jej wyposażenie ewoluowały – wyjaśnia ks. Ribadeau Dumas. – Chcieliśmy, żeby krzesła były „milczące”, to znaczy by współgrały z architekturą, ale potrafiły ustąpić miejsca temu, co w katedrze ważne, zwłaszcza swobodnemu przepływowi światła.

Ostatecznie zatwierdzona propozycja architektki Ionny Vautrin ujęła właśnie przejrzystością. Niskie, ażurowe oparcie krzeseł, które zaprojektowała Vautrin, pozwala dostrzec posadzkę i nie blokuje przepływu światła.

– To, co najbardziej zaskoczy odwiedzających po ponownym otwarciu, to nie tyle nowe wyposażenie liturgiczne, ile cała katedra, taka jaka będzie. Nikt żyjący jeszcze jej takiej nie widział! Ogólne zabrudzenie powodowało, że nie można było sobie zdać sprawy z jej szerokości. Kiedy stało się w kaplicach północnych, nie można było dostrzec kaplic południowych. Nie można było podziwiać piękna witraży, bo takie były brudne. Po renowacji nowa katedra będzie miała czym zachwycić odwiedzających – stwierdza ks. Ribadeau Dumas. – Moim zadaniem jako rektora jest dopilnowanie, by była tu przestrzeń, w której działa Duch Święty.

Z jednej strony katedra to miejsce odkrywania pięknego zabytku, podziwiania sztuki, z drugiej zaś to przestrzeń liturgiczna. Nie chodzi o to, by te dwie rzeczywistości sobie przeciwstawiać, ale by każdy, kto odwiedza Notre-Dame, został właściwie przyjęty. – Każdy z nas potrzebuje, by go przyjąć i powitać, nie tylko osoby w potrzebie czy imigranci – mówi rektor.

Diecezja chce uwypuklić, że nie chodzi tylko o estetykę wyposażenia katedry. Wnętrze będzie podkreślać, że katedra jest celem pielgrzymkowym. Obrazy, rzeźby, nazewnictwo kaplic: wszystko zostało pomyślane jako świadectwo chrześcijaństwa. 

Kiedy Notre-Dame płonęła, nie tylko poruszony był cały Paryż czy cała Francja, ale cały świat. – Jest w paryskiej Notre-Dame coś uniwersalnego, rozpoznawalnego przez całą ludzkość – podkreśla ks. Ribadeau Dumas. – Kiedy iglica katedry upadła w płomieniach, byliśmy w stanie osłupienia. Dziś jesteśmy na zupełnie nowym etapie odbudowy, gdy na paryskim niebie widać wznoszącą się ponownie iglicę. Podczas niedawnej wizyty papieża Franciszka w Marsylii żarliwa msza na stadionie okazała się przyczyną wielkiej radości dla Marsylii i dla całej Francji. Tak samo ponowne otwarcie Notre-Dame będzie momentem radości i symbolem nadziei. W społeczeństwie, które nie widzi sensu życia, w Kościele naznaczonym trudnymi kryzysami odbudowa katedry to nadzwyczajny symbol nadziei, symbol zmartwychwstania.

Pod koniec 2024 r. Notre-Dame otworzy ponownie swe podwoje, nawet jeśli odbudowa nie będzie jeszcze wtedy całkowicie zakończona. To będzie ważne wydarzenie, bo pożar uprzytomnił, że katedra symbolicznie spełniała rolę duszy współczesnego francuskiego społeczeństwa. Nie bez powodu Wisława Szymborska pisała w wierszu: „nie zbudowano jej, o nie, zagrano ją na lutni”.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru Nr 49/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Nowe życie katedry