Reklama

Ładowanie...

Nigerii grozi katastrofa

Nigerii grozi katastrofa

13.06.2016
Czyta się kilka minut
„Nikt na świecie nie zwrócił uwagi na to wydarzenie”.
Walka żołnierzy Czadu z Boko Haram. Fot: AFP/EAST NEWS
J

Jedno z pierwszych zdań „Wojny futbolowej” Ryszarda Kapuścińskiego przychodzi mi na myśl, gdy czytam ostatnie wiadomości z Nigerii. To 177-milionowe państwo stanęło przed najtrudniejszą od lat próbą: do rebelii dżihadystów z Boko Haram, która piąty rok z rzędu paraliżuje północ kraju, doszło zagrożenie ze strony oddziałów Fulan (inna nazwa: Fulbe). Ów lud koczowników, wyznawców islamu, zamieszkuje kilka krajów zachodniej Afryki i nie wolno oczywiście przypisywać mu całemu skłonności do przemocy. Jednak należące do niego grupy ekstremistów zamordowały w ciągu ostatniego roku kilka tysięcy osób, terroryzując m.in. osiadłe w środkowej Nigerii wspólnoty chrześcijan. Według jednego z miejscowych biskupów w niektórych miejscowościach ataki Fulan, od czasu do czasu sprzymierzających się z Boko Haram, przynoszą nawet 300 ofiar w ciągu jednej nocy. Oddziały Fulan awansowały już na czwarte miejsce w klasyfikacji najgroźniejszych ugrupowań terrorystycznych świata (wg Global Terrorism Index).

Jakby tego było mało, od marca na południu Nigerii dochodzi do regularnych ataków na ropociągi i instalacje naftowe. Dokonują ich, informując o tym na swoim profilu na Twitterze, oddziały Niger Delta Avengers (Mścicieli z Delty Nigru), których członków opłacał dotąd rząd w Abudży w zamian za… ochronę pól naftowych. NDA żąda na razie, aby więcej pieniędzy z wydobycia ropy zostawało na południu Nigerii, ale jej działalność zagroziła już krajowej ekonomii. Wydobycie ropy utrzymuje się na poziomie najniższym od trzech dekad. Zaś spadek cen ropy na rynkach światowych sprawił, że Nigerii – największej gospodarce Afryki – grozi katastrofa. W piersi uderzył się niedawno sam prezydent Muhammadu Buhari, który przyznał, że opierając gospodarkę wyłącznie na ropie, państwo popełniło „straszliwy błąd”. „Nasza sytuacja jest teraz nieprzewidywalna” – powiedział.

Ataki dżihadystów sprawiły, że od 2012 r. ze swoich domów musiało uciekać przed przemocą ponad 2 mln Nigeryjczyków, głównie zresztą muzułmanów. OCHA, oenzetowska agencja koordynująca pomoc na miejscu, szacuje, że wsparcia potrzebuje tu ponad 5 mln ludzi. Jeśli jednak zdarzy się najgorsze i w najbliższych miesiącach zbankrutuje całe państwo, liczba ta co najmniej się podwoi. W zachodniej Afryce możemy być wkrótce świadkami największego od lat kryzysu humanitarnego świata.

Autor artykułu

Marcin Żyła jest dziennikarzem, a od stycznia 2016 r. również zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Do zespołu pisma dołączył przed ośmioma laty. Od początku europejskiego...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]