Nieuniknione pytanie

Ostatnio w gronie osób starających się żyć Ewangelią czytałem teksty Benedykta XVI z jego pielgrzymki do Polski. Szczególnie długo zatrzymaliśmy się na fragmencie homilii z placu Piłsudskiego, w którym Papież mówił: "Każdy chrześcijanin powinien konfrontować własne poglądy ze wskazaniami Ewangelii iTradycji Kościoła, aby dochować wierności słowu Chrystusa, nawet gdyjest ono wymagające ipo ludzku trudne dozrozumienia. Nie możemy ulec pokusie relatywizmu czy subiektywnego iselektywnego interpretowania Pisma Świętego.
Czyta się kilka minut

Wypisaliśmy tematy, które budzą kontrowersje i spotykają się z niezrozumieniem. Większość z nich dotyczyła kwestii moralnych, takich jak antykoncepcja czy uczciwość w płaceniu podatków. Omawialiśmy je w ten sposób, że ktoś podważał wskazania Biblii i Kościoła, a reszta szukała argumentów, które mogłyby takiego relatywistę nawrócić. Bardzo często dochodziliśmy jednak do wniosku, że trudno znaleźć racje, które są zdolne przekonać każdego niedowiarka. Niemal bowiem na każdy argument można znaleźć kontrargument. Tym, co ostatecznie rozstrzyga o zaakceptowaniu i pragnieniu praktycznego zastosowania jakiejś prawdy wiary, jest zaufanie Bogu.

Co ciekawe, na naszej liście kwestii relatywizowanych nie znalazła się Eucharystia. Tymczasem czytając słowa Pana Jezusa: "Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim", przypomniałem sobie, jak często ten temat pojawiał się podczas rozmów z osobami niewierzącymi czy wątpiącymi. Moje doświadczenie wyniesione z tych spotkań jest takie, że im poruszane kwestie są bliższe ziemi, tym łatwiej o nich dyskutować. Nawet jeśli się nie zgadzamy, to znajdujemy płaszczyznę wspólnego dyskursu, poruszając tematy moralne. Dyskusja jest trudniejsza, gdy dochodzimy do kwestii duchowości czy modlitwy, ale gdy mam mówić o Eucharystii, jestem bezradny. Nie potrafię wytłumaczyć, jak to możliwe, że spożywamy Ciało i Krew Chrystusa. To absurd. Totalna abstrakcja. Próbuję oczywiście wyjaśniać Eucharystię symbolicznie albo duchowo, ale w końcu i tak dochodzimy do problemu realnej obecności Jezusa pod postaciami chleba i wina i żadne piękne słowa, poetyckie obrazy czy filozoficzne dystynkcje nie pomagają. Albo ktoś wierzy, że tak jest, albo tego nie pojmuje. Jak bowiem komuś twardo stąpającemu po ziemi wytłumaczyć, że widzi wino, a pije krew Chrystusa? Albo że czuje smak chleba, a je Ciało Chrystusa?

Słowa Pana Jezusa o spożywaniu Jego ciała i krwi są bezlitosnym egzaminem. Stawiają przed Tobą pytanie: Czy wierzysz, że przyjmując postacie chleba i wina, jesz ciało i krew wcielonego Boga? Możesz to pytanie odsunąć, możesz od niego uciec albo o nim zapomnieć. Ale ono nie znika. Będzie wracać, będzie niepokoić, będzie budzić zgorszenie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 34/2006