Niedziela Palmowa: Tajemnica krzyża i początek drogi do zmartwychwstania

Dlaczego chrześcijanie uczynili narzędzie tortur przedmiotem kultu? Przypominamy tekst o. Wiesława Dawidowskiego o sensie wydarzeń, które od wieków rzucają wyzwanie ludzkiemu rozumowi.
Czyta się kilka minut
Giotto, Niedziela Palmowa, 1305-06 /
Giotto, Niedziela Palmowa, 1305-06 /

To wydarzyło się dawno temu. W Jerozolimie przy okazji święta Paschy, jakiś Żyd, w wieku około trzydziestu lat, został ukrzyżowany pod zarzutem wysuwania nieuzasadnionych roszczeń mesjańskich. Najpierw triumfalnie wjechał do Jerozolimy, uwielbiany przez tłumy, by po kilku dniach, kiedy został uznany za podżegacza, zginąć.

Dwadzieścia pięć lat później Paweł z Tarsu, dawny wyznawca fundamentalistycznego judaizmu, napisał list do przyjaciół w Grecji. Napisał w tym liście, że Jezus z Nazaretu „istniejąc w postaci Bożej (...) upokorzył samego siebie, stając się posłusznym, aż do śmierci” i dodał, że „była to śmierć krzyżowa”. Upłynęły wieki, ale tamte wydarzenia i ich lektura stanowią ciągle wyzwanie rzucone ludzkiemu rozumowi. Wyzwanie to polega na budowaniu relacji między człowiekiem a Bogiem na fundamencie absurdu krzyża.

W żadnej innej religii narzędzie tortury nie stało się przedmiotem kultu. Przez jakiś czas krzyż przez samych wyznawców Chrystusa był uważany za materiał dość kłopotliwy. Gdyby mogli wybrać symbolikę sukcesu, to może postawiliby na coś innego. Wybór mógłby paść chociażby na taoistyczny symbol yin i yang. A gdyby musiałby to być krzyż, to niechby to był piramidalny krzyż inkaski, symbol sił natury oraz porządku świata. Tymczasem wbrew krytykom i prześmiewcom trwali przy rzymskim narzędziu tortur, postrzegając wiszącego na nim Jezusa z Nazaretu jako podstawę i zasadę swojej wiary.

Trudno to zrozumieć, nie biorąc pod uwagę, że śmierć Jezusa na krzyżu była zamierzona jako „znak”. Krzyż to „znak” uprzytamniający dramatycznie, że „Nikt nie ma większej miłości, niż tę, gdy ktoś życie oddaje za przyjaciół”. W religii nie liczy się ideologia, ale relacja ludzi do Boga i siebie nawzajem. Polega ona na oddaniu własnego życia.

Krzyż Jezusa jest też „zaproszeniem” do wejścia na drogę miłości ukrzyżowanej, jak mawiają teologowie. Jest to „zaproszenie” do popełniania szalonych czynów, niezrozumiałych pewnie przez postronnych, gdyż dopiero czytane w perspektywie wieczności nabierają właściwego sobie znaczenia i sensu.

Wreszcie, Krzyż jest „objawieniem” niebanalnej prawdy o miłości prawdziwej, która gdy się rodzi, od razu musi założyć ofiarowanie siebie samej w darze, czyli cierpienie dla kogoś.

Czy takie wyjaśnienie może być wiarygodne, zależy od nas samych. Trzeba przecież tę teologiczną narrację przełożyć na język konkretu. Krzyż nie był zamierzony jako znak rozpoznawczy Jezusa. Wówczas byłby jedynie znakiem klęski, zaproszeniem do jeszcze jednej utopii i objawieniem dramatu niesprawiedliwej śmierci. Jednak, jak powiada św. Augustyn, „tym znakiem krzyża naznaczony jest każdy czyn chrześcijański – dobrze czynić w Chrystusie i w Nim wytrwale pozostać”. Sęk w tym, że aby tak żyć, trzeba patrzeć na Krzyż z perspektywy Zmartwychwstania. Między Niedzielą Męki Pańskiej, zwanej Palmową, a Wielkanocą jest cały tydzień. A to znaczy, że nasza droga do zrozumienia tajemnicy Krzyża może być długa. Jednak na końcu będzie stał On, ze swoimi ranami na dłoniach, nogach i boku. Znakami Męki.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 14/2009