„Wprowadzanie nowego” było jego powołaniem. Realizował je i demonstrował na różne sposoby: przez wybór imienia, symbolicznego i nieobecnego dotąd w poczcie papieży, poprzez uproszczony papieski strój, zmianę miejsca zamieszkania, sposobu poruszania się i podróżowania, bezpośredni język, nawet w relacjach z głowami państw, domaganie się wolności słowa dla siebie i dla innych, gesty bliskości z ludźmi zranionymi przez życie, przez odwagę czy wręcz zuchwałość w łamaniu protokolarnych zasad, by dotrzeć do wszystkich.
Niektóre z jego programowych haseł mogą być przydatne dla przyszłych papieży. Choćby te, że „nie trzeba szukać Boga w przeszłości”, że konieczne jest „znalezienie nowych dróg głoszenia Ewangelii” i że „nie należy obawiać się ryzyka popełnienia błędów” w czasie tych poszukiwań.
Widział potrzebę „zreformowania papiestwa”, choć przecież sam jej nie przeprowadził. Używając jego języka: inicjował procesy w czasie, ale nie zajmował miejsca w przestrzeni.
Czy pontyfikat Franciszka uznamy za historyczny? Jeśli jego następca dokończy rozpoczęte procesy i przekształci je w konkretne reformy, z pewnością będziemy mogli mówić także o historycznych zasługach papieża Bergoglia.
Luigi Accattoli, watykanista, emerytowany dziennikarz „Corriere della Sera”
Notował: Edward Augustyn
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















