„Bracia moi! Wiara w naszego Pana, Jezusa Chrystusa, uwielbionego nie kieruje się względami na osoby. Jeżeli więc przyjdzie na wasze zebranie człowiek bogato ubrany, ze złotym pierścieniem na palcu, oraz ktoś ubogi, w nędznym ubraniu, a wy zwrócicie się do ubranego bogato: Usiądź wygodnie tutaj, zaś do ubogiego powiecie: Stań tam lub usiądź u moich nóg, to czy nie robicie różnic między sobą i nie stajecie się przewrotnymi sędziami?”. Troszkę parafrazując i ironizując, można by powiedzieć: Jak było na początku, „i teraz, i zawsze, i na wieki wieków”, albo: „Jak cię widzą, tak cię piszą”.
Wyobraźmy sobie, niechrześcijanin wchodzi do kościoła i trafia na mszę pontyfikalną. I co widzi? Przy stole gromada mężczyzn kręci się wokół jednego z nich. Na jego głowę nakładają i zdejmują jakąś wielką, czubatą czapkę i mały berecik. Dają mu i zabierają coś w rodzaju laski. Okadzają go i biją przed nim pokłony. A jeśli trafiłby do kościoła bractwa św. Piotra czy Piusa X, słysząc łacinę, pomyślałby, że jest świadkiem obrzędu dla wtajemniczonych, w którym najważniejsze to celebrans, jego czapka i laska, skoro nie wolno jej dotykać gołą ręką, a tylko przez kawałek tkaniny. I po części miałby rację, ale te obrzędy również tym wtajemniczonym niewiele mówią. Co gorsza, wprowadzają w błąd.
Żakardowe i lureksowe ornaty i mitry udają, że są ze złota, szlachetne kamienie to plastik i szkło. Zamiast świec, elektryczne kinkiety, sztuczne kwiaty zamiast żywych, zamiast prawdziwych obrazów i rzeźb, fototapety i gipsowe odlewy, a na pogrzebowych chorągwiach wciąż czaszki szczerzące zęby, choć już sto lat temu Kongregacja Obrzędów zakazała używania takich surogatów. Przecież ta sztuczność sprawia, że liturgia odbierana jest jako coś sztucznego, udawanego, niby marne przedstawienie w marnym teatrzyku. Nie na tym jednak koniec.
Mówimy wszem i wobec: bierzcie, jedzcie i pijcie, po czym jemy, ale pije tylko ten najważniejszy, wszyscy inni „stoją u jego stóp”. W rezultacie msza staje się jedną z przyczyn klerykalizmu, o którym sporo czasu przed Franciszkiem tak mówił prof. Stefan Swieżawski: „Największymi herezjami jest fideizm i klerykalizm”. U nas jedno i drugie ma się dobrze. Pewnie znowu na jesieni usłyszymy: Ciało Pańskie nie zaraża. Owszem, ale obślinione palce jak najbardziej.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















