Nie zapominajmy, że pokój nie jest dany raz na zawsze

Moje życie nie jest usłane różami, ale nie budzi mnie co noc sygnał alarmu bombowego nakazujący udać mi się do najbliższego schronu.
Czyta się kilka minut
Fot. delillah / Adobe Stock
Fot. delillah / Adobe Stock

Dariusz Rosiak i Karolina Przewrocka-Aderet pisali ostatnio o tragicznej sytuacji humanitarnej panującej w Strefie Gazy i o trwającym przecież nie dopiero od października 2023 r. konflikcie izraelsko-palestyńskim, który my, Europejczycy i ogólnie świat zachodni, często postrzegamy zero-jedynkowo, a tymczasem, jak zaznaczają autorzy, jest on o wiele bardziej skomplikowany, niż prezentują go media i wpisy licznych komentatorów na platformach społecznościowych. Z kolei Antonina Palarczyk poświęciła swój tekst młodym Ukraińcom, którzy mimo bestialskiej wojny wychodzą na ulice i protestują, ponieważ chcą żyć w kraju wolnym od korupcji, niesprawiedliwości i plutokracji. A Stanisław Zasada napisał o polskich misjonarzach i muzykach, dzięki którym dzieci w Republice Środkowoafrykańskiej zamiast po broń, sięgają po instrumenty muzyczne.

Lektura przywołanych powyżej artykułów uświadomiła mi, jak wiele mam szczęścia. Po raz pierwszy od dawna tak pomyślałam. Od lat zmagam się z ciężką chorobą i niedawno straciłam najbliższą memu sercu osobę. Moje życie nie jest usłane różami, ale nie budzi mnie co noc sygnał alarmu bombowego nakazujący udać się do najbliższego schronu. Nie przedzieram się pod ostrzałem do punktów dystrybuujących żywność, aby zdobyć niezbędne minimum konieczne do uniknięcia śmierci głodowej. Nie kulę się pod wpływem każdego huku i odgłosu obawiając się, że nadciągają czołgi lub nadlatują bomby.

Śp. papież Franciszek mówił o tzw. wojnie w kawałkach, czyli o konfliktach toczących się w niektórych częściach globu, a mogących w każdej chwili „rozlać się” na cały świat. Wydawać się mogło, że po hekatombie II wojny światowej, Holokauście, ludobójstwie w Rwandzie, masakrze w Srebrenicy, wojnach w Czeczenii, eskalujących cyklicznie sporach terytorialnych między Azerbejdżanem i Armenią o Górski Karabach czy Indiami i Pakistanem o Kaszmir, nastanie w końcu czas pokoju. Że wszyscy ludzie, w każdym zakątku ziemi o nim marzą. Że mają już dość przelanej krwi swoich najbliższych. Okazało się, że jest inaczej.

W dzisiejszych realiach pokój przestaje być oczywistością i staje się luksusem. W Polsce nie toczy się wojna, nikt na nas nie najechał, nie znaleźliśmy się pod okupacją (choć są politycy, którzy twierdzą inaczej). Doceńmy to, co mamy, i nie niszczmy tego wojną polsko-polską, językiem nienawiści i szczuciem na innych. Każdy pogrom, każda wojna, każdy genocyd zaczynały się od słów – bez nich nie byłoby czynów.

Maria

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 34/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Pokój jako luksus