Nie tylko w skali makro

Z własnego tygodnikowego dodatku Rzecz obywatelska, drukowanego w numerze poprzednim, dowiedziałam się, że organizacji pozarządowych różnego kalibru i gatunku mamy już w Polsce coś czterdzieści pięć tysięcy. Co najdobitniej potwierdza zacytowaną tamże opinię cudzoziemca, że gdy powstaje problem, Amerykanin szuka, do kogo by się przyłączyć i pomóc - a Polak zakłada następną organizację.
Czyta się kilka minut

Niekoniecznie więc brzmi to optymistycznie, choć właśnie dla obudzenia optymizmu dodatek nasz został zredagowany. Jest w nim anons sygnalizujący inicjatywę Caritas Polska pt. “Skrzydła" - jesteśmy jednym z jej patronów medialnych. Czy jednak nasz czytelnik nie stanie wobec tego anonsu całkowicie bezradny? Nic się bowiem z niego nie da wyczytać, dosłownie nic, poza wiadomością, że ponad 650 tysięcy polskich uczniów potrzebuje w tym roku pomocy: na książki, zeszyty, zajęcia, dożywianie. Jest więc jasne: to apel o pomoc, ale w jakiej formie? Nawet adres internetowy (www.skrzydla.pl), jedyne łącze, jest niemal nie do odczytania. A czy wszyscy czytelnicy “Tygodnika" rozporządzają internetem?

Już praktyczniej postąpił tygodnik “Niedziela" (też jeden z patronów), zamieszczając ten sam anons uzupełniony o wzór deklaracji, którą każdy człowiek dobrej woli może wypełnić, wyciąć i posłać na adres Caritas w Warszawie. Deklaracja zawiera obietnicę łożenia na dziecko przez półrocze lub rok zadeklarowanej sumy, w odpowiedzi zaś ofiarodawca ma otrzymać dane o dziecku, któremu będzie pomagał. Zakłada to jednak ogromną pracę organizacyjną centrali Caritas: korespondencję w skali setek tysięcy adresów i czuwanie nad regularnością późniejszych setek tysięcy wpłat. Zakłada też chyba tylko formę przelewów bankowych, trudno bowiem sobie wyobrazić ofiarodawców co miesiąc dokonujących wpłat przy pomocy przekazów zanoszonych do urzędu pocztowego. Czyli w grę wchodzą raczej tylko posiadacze kont bankowych? Caritas ma pomysł i wielką dobrą wolę - machina wydaje się jednak olbrzymia i od razu ciśnie się pytanie: ile czasu minie jeszcze, zanim te 650 tysięcy dzieci naprawdę otrzyma pomoc potrzebną?

Stąd pytanie: czy trzeba koniecznie aż na taką skalę i pod nowym tytułem? Czy dotąd nikt nie prowadził akcji stypendiów szkolnych, tyle że w skali lokalnej? Mam przed sobą najnowszy numer gazetki parafialnej “Wieści Krasiczyńskie", od dziesiątków lat wydawanej. Proboszcz, pracujący w tej parafii już 36 lat ks. Stanisław Bartmiński, pisze, że właśnie zsumował tegoroczne potrzeby szkolne rodzin wielodzietnych w swojej parafii: wstrzymał zapisy na liczbie 170... Teraz zaczyna rozdawać bony: sto złotych na dziecko. Bonami można płacić w sklepie za pomoce szkolne, a parafia zobowiązuje się wykupić je w określonym terminie. Tylko że trzeba jeszcze znaleźć dostateczną liczbę sponsorów. Więc w gazetce numer konta parafii i kopia listu do jednej z fundacji-gigantów, w Warszawie oczywiście: może pomogą... A tutaj chodzi o skalę mikro: jedna parafia, jednorazowa pomoc... Takie jest życie.

Myślę, że gdyby wiele, wiele parafii i wiele, wiele gazetek parafialnych wzięło na siebie takie mini-akcje, byłoby może prościej i skuteczniej niż w akcji-gigancie. I może mniej kosztownie też. Ale tak czy inaczej, patronat medialny jest od informacji, która zawsze może być lepsza, niż jest.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 40/2005