Tekst powstał w trakcie warsztatów dziennikarskich dla młodzieży.
Pamiętacie „Barbie” z Ryanem Goslingiem i Margot Robbie? Minęły dwa lata, odkąd akcja promocyjna filmu zawładnęła rynkiem i wprowadziła do sklepów modę na róż oraz brokat inspirowane słynną lalką. Od tamtej pory TikTok zdążył wypromować już cztery nowe estetyki, sześć razy zmienić zdanie na temat idealnych butów oraz nadać nazwę coquettecore dziewczęcemu stylowi ubioru z naciskiem na kokardki i baleriny. Kompletnie nie przejmując się tym, że to prawie to samo co balletcore promowane rok wcześniej.
Barbiecore to popularny mikrotrend w modzie i designie. Odważny i wyrazisty styl, charakteryzujący się jaskrawymi kolorami, połyskującymi materiałami i detalami. W modzie to krótkie spódniczki, obcisłe sukienki i wysokie obcasy, często z dodatkami w postaci brokatu i cekinów. W designie to taka aranżacja wnętrz, w której dominują jasne kolory i pastelowe odcienie różu.
Misie i aniołki
Mniej więcej od pandemii zauważyć można pewien powracający schemat. W krótkim czasie platformy społecznościowe są zalewane treściami o rewolucyjnym stylu, makijażu, dodatku. Algorytmy bazujące na szybkiej konsumpcji informacji i ciągłym stymulowaniu użytkowników nadają tempa aspirującemu mikrotrendowi, promując treści z nim związane. A jednocześnie tworząc przy tym iluzję globalnej sensacji, którą wszyscy się interesują.
Na materiały jednych influencerów inni odpowiadają testami nowej techniki makijażu lub propozycjami stylizacji. Nie trzeba długo czekać na reakcję konsumentów. Wkrótce wielu daje się porwać, wyposażając swoje szafy i kosmetyczki w „nowości”.
To zastanawiające, bo mikrotrendy zwykle nie są czymś odkrywczym. Opierają się na podobnych zasadach. Weźmy na przykład Sonny Angels i misie Labubu. Oba produkty są uroczymi figurkami lub pluszakami, które można doczepić do przedmiotów codziennego użytku (pierwsze do telefonu, a drugie do torebki). Są także towarem ekskluzywnym, który trzeba sprowadzać z zagranicy, za spore pieniądze. Labubu zawładnęły TikTokiem niedługo po odejściu Sonny Angels, pomimo że cała koncepcja niewiele się różni. Skąd więc ich fenomen?
Jako młodzi ludzie szukamy akceptacji, poczucia przynależności, a mikrotrendy karmią się naszą niepewnością i zagubieniem. Wrażenie, że wszyscy się nimi interesują, doprowadza do sytuacji, w której, nie chcąc być pominiętymi, podążamy za modą, szukając akceptacji i poklasku. Łatwiej otrzymuje się komplementy, wpasowując się w obowiązujący nurt, kiedy wszyscy ulegamy złudzeniu, że właśnie to jest teraz „on top”. Szczególnie że noszenie modnych ubrań jest sygnałem dla otoczenia, że zna się aktualne trendy. Zwiększa to status społeczny i pewność siebie, upragnione przez wszystkich bez wyjątku.
Klamry i kowbojki
Jesteśmy bombardowani dopaminą z ekranów. Potrzebujemy odkryć, przełomów. Mikrotrendy zapewniają nam ekscytację, stają się małymi obsesjami. Wywołują poczucie nowości oraz radości ze zmian, które są proste i niewymagające. W końcu to żaden wysiłek kupić klamrę do włosów w kształcie kwiatka lub zacząć malować się inaczej. W połączeniu z potrzebą przynależności oraz poczuciem pilności, by odpowiedzieć na trend, to mieszanka, której mało kto się opiera.
Mikrotrendy komercjalizują subkultury. Co ciekawe, nie zawsze mają odzwierciedlenie w rzeczywistości. Dla przykładu: klamry w kształcie kwiatków można było zobaczyć zarówno na półkach w sklepach, jak i w użyciu, a buty kowbojki (modne zeszłej wiosny) raczej nie były spotykane na ulicach, pomimo forsowania tego trendu w social mediach.
A to wszystko dlatego, że mikrotrendy wcale nie są czymś, czym ludzie realnie się interesują. Tylko sztucznie kreowanym przez producentów szałem. Najznamienitszym przykładem jest promocja Stanley Cupów. Zaczęło się od tego, że popularnej tiktokerce spłonęło auto, w którym całkowicie „przypadkiem” znalazł się ten „przypadkowy” kubek, a w nim – cudem przetrwały lód. A ona, zamiast myśleć o ubezpieczeniu, postanowiła nagrać wypadek, promując ognioodporny kubek. Tak oto firmy płacą za kampanie reklamowe, które udają, że wcale nimi nie są.
To wróci
Czy zastanawiacie się czasem nad ceną podążania za aktualną modą? Czy kosztem ulegania mikrotrendom jest utrata indywidualności? Czy to, co kupujemy, naprawdę nam się podoba? Czy ubranie, wzorek i kolorek pasują do naszej urody?
Kupujemy rzeczy zgodne z najnowszymi trendami, bez refleksji nad tym, ile razy tego użyjemy. Często są to „jednorazówki”. Używane tylko w jednym sezonie, a po prawdzie – czasami na jedną imprezę. Ba – na jedno wyjście na kawę w galerii. Po kilkunastu tygodniach popularności takie rzeczy (np. spódniczki w panterkę) są już paskudnie passé.
Na koniec pocieszenie: trendy wracają. Nie załamujmy rąk i nie wyrzucajmy ubrań w panterkę, kowbojek oraz cienkich rajstop w kolorze. Za jakiś czas znów będą modne, a my gotowi, by odgrzebać je z dna szafy.

Jestem Bogna, za rok będę pisać maturę międzynarodową. Choć rozszerzona fizyka i matematyka sugerują inaczej, ciągnie mnie w stronę nauk humanistycznych. Uwielbiam patrzeć na otaczający mnie świat, a szczególnie ludzi. Analizować: co robimy? Dlaczego i dokąd zmierzamy? Co nas motywuje? Smuci? Pociesza? Przez to też angażuję się w wolontariat i interesuję się umiejętnościami interpersonalnymi. To nie jest jednak jedyny skutek zamiłowania do obserwowania. Od dłuższego czasu realizuję się jako fotografka na wielu wydarzeniach. A po godzinach gram w siatkówkę, organizuję przeróżne wydarzenia, czytam, tańczę i próbuję wymyślić, na jakie studia chcę ostatecznie iść.
Co jest teraz modne? Czy kierujecie się trendami?
Kuba
Absolutnie nie mam pojęcia, co jest teraz modne. Nie czuję presji, by być na czasie, to nawet troszeczkę po mnie widać. Niespecjalnie wiem, co dzieje się w wielu aspektach mody, i nie czuję, żebym musiał to wiedzieć. Nie sądzę, że kupiłem coś tylko dlatego, że było modne. W ogóle jestem osobą, która mało kupuje.
Marysia
Co jest teraz modne? Spodnie baggy, wielkie dresy i adidasy, już nie nike. No i takie brzydkie kolczyki w kształcie metalowej łezki. Nie czuję, że potrzebuję być na czasie w kwestii ubioru, ale pod innymi względami trochę tak. Gdy jako jedyna nie wiem, o co chodzi w rozmowie, czuję się inna. Czasami postrzegam to jako atut, a czasami wadę, bo niektórzy oceniają po ubraniu. Ubieram się bardziej rockowo i hipisowsko, więc wychodzą z tego dziwne połączenia. Lubię rzeczy oryginalne. Te, które są modne, są z poliestru, a ja nie lubię poliestru. Kiedyś były modne buty na megagrubej, wysokiej podeszwie i nigdy mi się nie podobały, ale poszłam do sklepu i stwierdziłam „dobra, kupuję takie, jak wszyscy”. Dobrze, że mama mnie powstrzymała.
Maria
Myślę, że mam swój indywidualny styl, ale nie pokazuję tego. Raz na ruski rok się odwalę. Wiem, co jest na wybiegach, ale nie to, co się ludziom podoba. Jak byłam młodsza, kupiłam piżamę jednorożca, bo każdy w klasie taką miał. Wiecie, jaka byłam zazdrosna? Teraz to ja decyduję o trendach, a nie trendy o mnie. Uważam, że jestem piękna i nie ma znaczenia, co ubiorę.
Jakub
Nie noszę z pewnością tego, co jest modne. Żyję w średniowieczu lub w XIX wieku. Czy kupiłem coś, bo było modne? Nie, nigdy. No chyba że kostkę Rubika i fidget spinner.
Karolina
Chciałabym powiedzieć, że mój styl jest jedyny w swoim rodzaju, ale to nieprawda. Pewnie nie zdaję sobie sprawy, ile z rzeczy, które mi się podobają, faktycznie mi się podoba. Nie ma co ukrywać: moda jest kreowana przez trendy. Wystarczy popatrzeć na ulicę. Typowy nastolatek zimą? Czarna puchowa kurtka North Face, czarny prosty plecak Adidasa, białe buty AirForce i luźne jeansy. Kiedyś sama kupiłam panterkową spódnicę, bo słyszałam, że niedługo będzie modna. I faktycznie była, co zauważyłam, gdy na wakacyjnej konferencji przynajmniej trzy dziewczyny z mojego otoczenia tego samego dnia założyły panterkową spódnicę. Wydaję mi się, że dzięki świadomości tego, jak działają mikrotrendy, jestem prawie na nie odporna.
Stanisław
Uważam, że mam indywidualny styl. Wiadomo, że inspiruję się rzeczami, które są trendy, ale nie idę w to tak bardzo. Traktuję TikToka jako inspirację, nie nakaz. Z popularnych rzeczy kupuję tylko to, co mi się podoba. Jestem w miarę zorientowany w tym, co jest teraz modne. Nie czuję zewnętrznej presji, żeby być na czasie. Chcę być na czasie dla siebie. Mieć trochę indywidualny styl, ale też mieć to, co mają inni. Oczywiście zdarzyło mi się kupić coś tylko dlatego, że było modne: Stanley Cup albo panterkowe etui na AirPodsy.

Co było modne? Mikrotrendy ostatniego roku
Maj-czerwiec 2024
Brat Aesthetic: Zainspirowany albumem „Brat” Charli XCX trend promował buntowniczy, chaotyczny styl z limonkowymi akcentami, cienkimi topami i nonszalanckim podejściem. Makijaż: mocny eyeliner i rozmazana szminka.
Mob Wife Glam: Renesans przepychu – panterki, sztuczne futra i dopasowane sukienki. Makijaż dramatyczny: wyraźna kreska i czerwone usta.
Czerwiec-sierpień 2024
Y2K Revival: Powrót stylu wczesnych lat 2000 — biodrówki, małe torebki (bagietki) i metaliczne tkaniny.
Glamour: Panterka wszędzie.
Sierpień-listopad 2024
Coquette Aesthetic: Róż, błyszczyk, delikatny makijaż oczu, kokardki, koronki i tiule.
Tenniscore & Balletcore: Plisowane spódniczki, polo, bolerka i ocieplacze.
Sonny Angels: breloczki do telefonu.
Październik 2024 – kwiecień 2025
Office Siren: Zmysłowe biurowe stylizacje – golfy, skórzane spódnice, wąskie okulary inspirowane Miu Miu. Makijaż: cienkie brwi i mocno obrysowane usta.
Grudzień 2024 – styczeń 2025
Cherry Girl Aesthetic: Czerwone i wiśniowe tony w makijażu i stylizacjach.
Luty-kwiecień 2025
Styl Countrycore: Moda inspirowana życiem na wsi — jeansowe kombinezony, kowbojki, kraciaste koszule i kapelusze.
Rajstopy w kolorze: Cieniutkie rajstopy w różnych kolorach, takich jak czerwień, biel czy granat.
Luty-kwiecień 2025
Quiet Luxury: Wysokiej jakości tkaniny, neutralne kolory, brak logotypów, elegancka prostota.
Kwiecień-maj 2025
Dodatki z Labubu: Maskotka Labubu jako uroczy gadżet do torebki – nowa fala trendu na breloki i figurki.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.















