Nie nasz Kerski

Zgódźmy się: wysyłając list ze zgłoszeniem na dyrektora Europejskiego Centrum Solidarności z poczty niemieckiej Basil Kerski, urodzony w Gdańsku, obecnie zamieszkały w Berlinie redaktor naczelny polsko-niemieckiego czasopisma "Dialog", ujawnił, o co tak naprawdę mu chodzi i czyją rację stanu prezentuje.
Czyta się kilka minut

Pomorskie Prawo i Sprawiedliwość słusznie próbuje utrącić tę kandydaturę: gdyby Kerski był prawdziwym Polakiem, na pewno nie korzystałby z placówki w obcej nam ideowo stolicy, tylko pojechał do Słubic albo Kostrzynia, stanął w tradycyjnym ogonku, kupił polski znaczek, a następnie wrzucił list do rdzennie polskiej skrzynki. Ponieważ tego nie zrobił, pokazał, że Kodeks Postępowania Administracyjnego - lektura dla prawdziwego Polaka równie zasadnicza jak elementarz Falskiego - jest mu z gruntu obcy.

Rację ma również zasłużony opozycjonista Bogdan Lis, który wskazuje, że konkurs był ustawiony, ponieważ wśród wymagań wobec nowego dyrektora wymieniono takie fanaberie, jak wykształcenie wyższe i znajomość co najmniej jednego języka obcego. Przecież to jasne, że tak wygórowane warunki zostały określone po to, by wykosić Bogdana Lisa.

No i w końcu argument ostatni: Basil Kerski, chociaż gdańszczanin, sercem związany z Polską i krytyczny wobec niemieckiej polityki historycznej, ma obywatelstwo niemieckie. A to oznacza, że nie ma prawa kierować instytucją, która powinna budować w Europie wiedzę o Solidarności. Nie jest ważne, że Kerski od wielu lat śledzi zainteresowanie Niemców powojenną historią Polski, że w Niemczech uchodzi za rzecznika polskich interesów, że na własne oczy przyglądał się nie tylko demontażowi muru berlińskiego, ale też budowaniu wokół jego pozostałości spójnej i przyciągającej wzrok całego świata opowieści historycznej. Po stokroć rację mają działacze pomorskiego PiS-u: nie może specjalistą od polskości być człowiek, któremu wydaje się, że zgłoszenie konkursowe można wysłać z dowolnie wybranej skrzynki pocztowej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 12/2011