Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Najważniejszy wynalazek ludzkości

Najważniejszy wynalazek ludzkości

30.05.2016
Czyta się kilka minut
Kwestia powstania języka intrygowała ludzi niemal od zawsze. Jak dziś wyjaśnia się jego pochodzenie?
Victor z Aveyronu na rycinie z 1807 r. autorstwa G.H. Wilsona. il. Domena publiczna
W

W 1769 r. Królewska Akademia Nauk w Berlinie ogłosiła, stałym zwyczajem, konkurs eseistyczny. Tym razem uczestnicy mieli odpowiedzieć na następujące pytanie: „Czy człowiek, tylko przy pomocy właściwych mu władz umysłowych, był w stanie stworzyć język?”. Pierwsze miejsce przyznano Johannowi Gottfriedowi von Herderowi za pracę opublikowaną kilka lat później pod tytułem „Traktat o pochodzeniu języka”. W konkursowej rozprawie von Herder przekonywał, że „już jako zwierzę człowiek posiadał język” – potrafił się komunikować za pomocą okrzyków i westchnień o emocjonalnym podłożu (wywołanych bólem, strachem czy radością). Pojawienie się „pełnokrwistego” języka umożliwiła według von Herdera unikalna dla ludzi umiejętność reprezentacji – przypisywania różnym sygnałom dźwiękowym wyobrażeń mentalnych, powstających w umyśle. Dzięki niej ludzie zdołali po czasie udoskonalić swój wrodzony repertuar emocjonalnych okrzyków.

„Traktat o pochodzeniu języka” zawierał krytykę poglądów protestanckiego duchownego i demografa Johanna Petera Süssmilcha, który twierdził, iż język jest tak skomplikowany, że nie mógł zostać stworzony przez ludzi – musiał im zostać podarowany przez Boga. Scenariusz zaproponowany przez von Herdera był naturalistyczny – nie wymagał żadnego cudownego zdarzenia, boskiej interwencji, podobnej do tej opisanej w biblijnej opowieści o wieży Babel. Nie była to jednak ani pierwsza naturalistyczna wizja powstania języka, ani szczególnie przełomowa – przywołuję ją, za Przemysławem Żywiczyńskim i Sławomirem Wacewiczem, autorami znakomitej książki „Ewolucja języka. W stronę hipotez gesturalnych”, by zilustrować fakt, że zagadka pochodzenia języka intrygowała od wielu stuleci, prowokując zarówno do naturalistycznych, jak i teologicznych rozważań.

Zakazany eksperyment

Sprawę przynajmniej kilkakrotnie próbowano rozstrzygnąć eksperymentalnie. Oczywiście nie dało się wrócić do czasów, w których ludzie nie posługiwali się językiem, ale spodziewano się uzyskać wskazówkę na temat natury i pochodzenia języka, wychowując dzieci w izolacji od mowy. Pierwszą wzmiankę o okrutnym eksperymencie deprywacyjnym, zwanym też „zakazanym eksperymentem”, zawarł już Herodot. W „Dziejach” odnotował, że egipski faraon Psametych (VII w. p.n.e.) nakazał pasterzowi wychowanie dwójki dzieci bez kontaktu z językiem. To samo przedsięwzięcie powtarzali późniejsi monarchowie chrześcijańskiej Europy – cesarz I Rzeszy Fryderyk II (XII/XIII w.) i król Szkocji Jakub IV (XV/XVI w.). Większość z „wychowywanych” w ten sposób dzieci szybko umierała, zanim królowie zdążyli się dowiedzieć, jakim językiem mówili w raju Adam i Ewa. Spodziewano się, że język „adamowy” jest wrodzonym językiem całej ludzkości.

Dziś wiemy, że eksperyment deprywacyjny nieuchronnie prowadzi do upośledzenia umysłowego – trzymane w izolacji dziecko nie tylko nie będzie posługiwać się żadnym językiem, nie rozwinie również wielu innych zdolności umysłowych. Nikt nie staje się w pełni człowiekiem rozumnym w pojedynkę; nasze umysły zawdzięczamy wychowaniu w kulturze, w bliskości z innymi ludźmi.

Eksperyment deprywacyjny czasami przeprowadza samo życie. Już w oświeceniu znano i badano przypadki tzw. wilczych dzieci – porzuconych przez rodziców i wychowanych wśród zwierząt niczym Romulus i Remus, bohaterowie mitu o założeniu Rzymu. Jedno z pierwszych rzetelnych studiów przypadku „wilczego dziecka” przeprowadził Jean Marc Gaspard Itard w pracy zatytułowanej „Zapiski i sprawozdanie o Victorze znad Aveyronu”. O pierwszych latach życia Victora niewiele wiadomo – pod koniec XVIII w. opowiadano o „dzikim chłopcu” spotykanym w lasach w Masywie Centralnym nad rzeką Aveyron na południu Francji. Gdy w 1800 r. udało się go schwytać, jego wiek oceniano na ok. 12 lat. Mimo starań Itarda Victor nigdy nie nauczył się mówić, co pozwoliło sformułować francuskiemu uczonemu akceptowaną do dzisiaj hipotezę o istnieniu krytycznego wieku, po przekroczeniu którego nauka języka nie jest możliwa.

Co ciekawe, Itard uznał, że Victor nie potrafi się nauczyć języka, ponieważ w jego wieku osłabły już umiejętności naśladowcze. Podobne poglądy, akcentujące rolę wrodzonej u dzieci zdolności i tendencji do imitacji w nauce języka, głoszone są także współcześnie (m.in. przez amerykańskiego psychologa Michaela Tomasella).

Mity, spekulacje, nauka

W starożytności powstanie języka najczęściej przypisywano bóstwom, czego ślady odnajdujemy w mitach i świętych księgach. Wyjaśnienia naturalistyczne, m.in. autorstwa Epikura (którego poglądy przypominały późniejszą koncepcję von Herdera o konwencjonalizacji okrzyków emocjonalnych), pozostawały na marginesie filozoficznych rozważań.

– Sytuacja zmieniła się w oświeceniowej Europie – wyjaśniają w rozmowie z „Tygodnikiem” Żywiczyński i Wacewicz. – Miały na to wpływ odkrycia geograficzne, kontakty z plemionami zamieszkującymi Afrykę i Ameryki oraz zetknięcie się z małpami człekokształtnymi. Jeszcze zanim Karol Darwin wykazał pochodzenie wszystkich gatunków od wspólnego przodka, pojawili się uczeni, którzy przekonywali, że człowiek pochodzi od małpy, a szympansy przypominają ludzi z czasów przed powstaniem cywilizacji i wynalezieniem języka – dodają.

Oświeceniowi myśliciele starali się więc wyjaśnić, jak mogło wyglądać przejście od człowieka ze „stanu dzikiego”, przypominającego życie małp, do „stanu rozumnego”, którego język był niezbędnym elementem.

Obecnie, zdaniem Żywiczyńskiego i Wacewicza, od około ćwierćwiecza mamy do czynienia z osobną, interdyscyplinarną dziedziną akademicką – ewolucją języka. Rozwój ewolucjonizmu, zwłaszcza zwrócenie uwagi na czas, mierzony w setkach tysięcy lub wręcz milionach lat, jakiego wymagała ewolucja ludzkiego mózgu, doprowadził do zmiany myślenia o powstaniu języka.

Współczesna ewolucja języka (jako pole badawcze) odchodzi od typowych dla oświecenia naturalistycznych, ale spekulatywnych, niemożliwych do jakiejkolwiek empirycznej weryfikacji scenariuszy powstania języka na rzecz pokazywania „ograniczeń” (ustalania, na podstawie danych z różnych dyscyplin, jak być nie mogło). Na przykład twierdzi się, że język nie mógł wyewoluować z systemów komunikacji obecnych u małp (obserwujemy spore różnice pomiędzy małpimi wokalizacjami a językiem), tylko dzięki zdolnościom poznawczym, których wiele ludzie dzielą z innymi naczelnymi.

Współczesne kontrowersje

Oczywiście spory i kontrowersje ciągle istnieją. Jeden z najpopularniejszych dotyczy tego, czy język jest biologiczną adaptacją (lub opiera się na całej serii konkretnych „językowych” adaptacji, co sugeruje Steven Pinker), czy też jest raczej kulturowym wynalazkiem, choć oczywiście silnie zakorzenionym w biologii, np. korzystającym z infrastruktury neuronalnej, służącej pierwotnie do wykonywania skomplikowanych czynności rękami (to pogląd Michaela Arbiba).

Druga popularna kontrowersja dotyczy funkcjonowania bezpośredniego „przodka” języka. Czy pierwotny sposób komunikowania się ludzi opierał się na wokalizacjach? Czy może nasi przodkowie najpierw wykorzystali do porozumiewania się gesty, mimikę i pantomimę, co przetarło neuronalne szlaki, przygotowując ludzki mózg na opanowanie trudniejszej w „obsłudze” mowy?

Żywiczyński i Wacewicz, zgodnie z podtytułem swojej książki, skłaniają się ku „prymatowi gestów”, ale czynią sporo zastrzeżeń. Nie twierdzą, że gesty musiały przygotować mózg na posługiwanie się mową; równolegle do posługiwania się gestami ludzie mogli zdobywać coraz większą kontrolę nad swoim aparatem głosowym, wykorzystując go elastycznie, czyli nie tylko w emocjonalnej, ale również intencjonalnej komunikacji (w przeciwieństwie do współczesnych małp, które mają trudności z wydaniem określonego dźwięku, jeżeli nie są w określonym stanie emocjonalnym). Nawiasem mówiąc, nie jest to szczególnie nowy spór – jak podkreślają Żywiczyński i Wacewicz – narodzin hipotezy o „prymacie gestów” można doszukiwać się u progu oświecenia, w pismach Bernarda de Mandeville’a.

Wspomniani autorzy jednoznacznie wypowiadają się w kontekście drugiej ze wspomnianych przeze mnie dyskusji. – Ewolucja biologiczna przygotowała nas na powstanie języka, ale wynaleźliśmy go sami. To najdoskonalsza ze wszystkich ludzkich technologii – podkreślają.

Wielu uczonych – a także dziennikarzy naukowych – ma trudności z oparciem się pokusie, by opisywać współczesne koncepcje naukowe bez nawiązania do historycznego rozwoju poszczególnych dyscyplin naukowych. Często to usprawiedliwiony zabieg – artykuły i książki nie mają nieskończonej objętości. Jednak dlatego tym cenniejsze są prace takie jak książka Żywiczyńskiego i Wacewicza, które pozwalają przyjrzeć się obecnym dyskusjom naukowym również na tle historycznych rozważań (wymieniłem zaledwie garstkę przykładów). Dzięki temu możemy obserwować ewolucję koncepcji naukowych w całej swojej majestatycznej powolności.

Jak na mój gust, jest to proces bardziej spektakularny niż niejedna naukowa rewolucja. ©

Dr hab. PRZEMYSŁAW ŻYWICZYŃSKI i dr SŁAWOMIR WACEWICZ są twórcami Centrum Badań nad Ewolucją Języka na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Ich książka „Ewolucja języka. W stronę hipotez gesturalnych” (WN UMK, Toruń 2015) jest pierwszym wydanym w Polsce podręcznikiem ewolucji języka.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Filozof i kognitywista z Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych oraz redaktor działu Nauka „Tygodnika”, zainteresowany dwiema najbardziej niezwykłymi cechami ludzkiej natury: językiem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]