Leszek Balcerowicz wygłosił w ubiegły wtorek swoje ostatnie doroczne sprawozdanie z działalności NBP (ostatnie, bo już wiadomo, że prezydent nie powoła go na kolejną kadencję). Wystąpienie było jednak czymś więcej niż prostą relacją dokonań NBP. Prof. Balcerowicz postanowił raz jeszcze przypomnieć elementarne zasady ekonomii, których upowszechnianiu i wdrażaniu poświęcił 17 lat obecności w polityce. W wystąpieniu przypomniał o konieczności obniżenia wydatków publicznych, bez czego Polska nie będzie w stanie szybko nadrabiać cywilizacyjnego opóźnienia. Kolejny raz opowiedział się za przystąpieniem do strefy euro, co da nam silny impuls prorozwojowy. Ostrzegał także przed takimi zagrożeniami dla niskiej inflacji, jak narastanie presji płacowej czy zły stan finansów publicznych. Warto przy tym pamiętać, że korzyści z wypracowanej przez Balcerowicza niskiej inflacji odczuwamy wszyscy, choć często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Niska inflacja umożliwia m.in. utrzymanie niskich stóp procentowych, a te z kolei oznaczają tanie kredyty mieszkaniowe dla dziesiątek tysięcy Polaków.
Prezesura Balcerowicza nawiązywała do najlepszych zachodnich wzorców. Brak zaangażowania w polityczne spory, chłodna ocena gospodarki i nieugięta walka z inflacją - należy mieć nadzieję, że jego następca pójdzie tą samą drogą. A co z przyszłością obecnego Prezesa NBP? Dla dobra państwa powinien pozostać w polskim życiu publicznym. Skoro Polska zasłużyła na więcej, to zasłużyła na Balcerowicza.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.















