Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Nadstawianie uszu

Nadstawianie uszu

16.05.2004
Czyta się kilka minut
Ciepła barwa saksofonu Janusza Muniaka, poetyckie frazy trąbki Roberta Majewskiego, intensywna gra Kroke, energia młodych z zespołu Tołhaje, mocny głos Agnieszki Chrzanowskiej, zmienny rytm fortepianu Joachima Mencla, wreszcie kojący śpiew Grzegorza Turnaua. Ich muzyka podczas sobotniego wieczoru w Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha domknęła Dni Tischnerowskie.
B

Było kilka barw-odmian; nuty jazzowe (Muniak, Mencel, Robert i Wojciech Majewscy), folkowe (Kroke, Tołhaje), piosenka poetycka (Chrzanowska, Turnau); niepotrzebna i przeszkadzająca konferansjerka (Andrzej Róg). Jakby według myśli, że dla każdego coś. Ale to nie był zwykły koncert: dochód z niego ma zostać przeznaczony na wyposażenie “Tischnerówki" - wybudowanego przy Gminnym Ośrodku Kultury w Łopusznej dwuizbowego “Domu pamięci ks. Józefa Tischnera". Może więc to nie powinna być recenzja? A jednak mieliśmy do czynienia z tworami artystycznymi, które, chcąc nie chcąc, wystawiają się na osąd. Niejako proszą o to.

***

Pierwszy był zespół Muniaka. Krakowski jazzman najlepsze chwile ma już chyba za sobą, ale niewątpliwie partnerzy, z którymi teraz gra (młodzi, mało znani, nie najlepsi), nie pobudzają go w stopniu wystarczającym. A chwilami saksofon Muniaka ciągle potrafi zabrzmieć miękko i ciepło jak może żaden w tym kraju. Na drugi ogień poszedł duet Roberta i Wojciecha Majewskich (trąbka i fortepian): podający muzykę w tempie lento, w spowolnieniu i zamyśleniu (“Zamyślenie" to tytuł pierwszej kompozycji). Ciekawie.

Jeszcze przed przerwą rozgrzali wszystkich muzycy z zespołu Kroke, a temperatura wzrosła do takiego wrzenia, że siedząca wśród słuchaczy Alina Janowska wstała, podziękowała za występ (a skrzypkowi Tomaszowi Kukurbie także za pomoc po nieszczęśliwym wypadku podczas wrocławskiego Przeglądu Piosenki Aktorskiej) i przez dobre kilka minut recytowała Gałczyńskiego...

Po przerwie zabrzmiały bieszczadzkie melodie we współczesnym kostiumie (Tołhaje). Energicznie, z przytupem, głośno. Może jednak zbyt hałaśliwie: jakby muzycy energią młodości chcieli zatuszować niedostatki a wokalistka Marysia Jurczyszyn gardłowym i “białym" śpiewem ukryć delikatny (bardzo ładny!) prawdziwy głos, który przez chwilę słychać było w melodii “Oj, Wasylu". Występującej po Tołhajach Agnieszki Chrzanowskiej nikomu przedstawiać nie trzeba, ale jej występ potwierdził kołaczącą mi od jakiegoś czasu myśl: powstającym dziś tzw. piosenkom poetyckim bardzo daleko do tych z przeszłości. Bo i poezja słaba, i muzyka jakby na wyczerpaniu. Poza tym Chrzanowska, nie wiedzieć czemu - mimo naprawdę dobrego głosu - śpiewa z dziwną i chwilami denerwującą manierą. Jakby śpiewała o Bóg wie jak ważnych sprawach, a tak naprawdę martwi ją tylko, że mężczyzna dzięki zaklęciom bogini powstał z żebra kobiety, że “zakochały się w niej chłopaki i ganiają naokoło"...

Przedostatni na liście był jeden z najciekawszych polskich pianistów jazzowych Joachim Mencel, który razem z Michałem Boczańskim (kontrabas) i Arkiem Skolikiem (perkusja) zagrał własne kompozycje, przygotowane na pierwszy autorski krążek “Interludium"; zapowiada się bardzo interesująco. Całości dopełnił Grzegorz Turnau - nic dodać, nic ująć.

***

Kiedy wróciłem do domu, sięgnąłem po wydany właśnie Tischnerowski zbiór tekstów “Myślenie w żywiole piękna". Znalazłem: “Myślenie wedle prawdy nie dyktuje sztuce ż a d n e j odpowiedzi... Myślenie to uczy pytać - pytać od strony podstaw. Uczenie pytań jest jak nadstawianie uszu do śpiewu. Myślenie wedle prawdy chce otworzyć ucho na nowy śpiew muz - córek Mnemozyne. Chce ono śpiewu z głębi dramatu. Ale nie układa nut. Jeśli ów śpiew posłyszy, stara się zrozumieć jego sens i w ten sposób dowiedzieć się o czymś, czego samo nie potrafi...".

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]