Reklama

Na pierwszej linii walki z epidemią

Na pierwszej linii walki z epidemią

23.03.2020
Czyta się kilka minut
Ratownicy prowadzą akcję informacyjną „NieKłamMedyka”, mnożą się bowiem przypadki zatajania przed dyspozytorami informacji o pobycie za granicą, a nawet – przebywania w kwarantannie. Apele publikują też lekarze z pierwszej linii frontu: „My zostajemy dla was w pracy, wy zostańcie dla nas w domach”.
Wojewódzki Szpital Zakaźny w Warszawie, 16 marca 2020 r. / FOT. Stefan Maszewski/REPORTER
K

Koronawirus nas nie wyniszczy. Sami się wyniszczymy agresją, hejtem i fejkami. Powstrzymajmy tę falę zła. Wspierajmy się nawzajem!” – wezwał szef samorządu lekarskiego Andrzej Matyja po śmierci prof. Wojciecha Rokity, kieleckiego konsultanta wojewódzkiego ds. ginekologii. Adwokat rodziny ogłosił, że lekarz, zakażony SARS-CoV-2 i hospitalizowany, popełnił samobójstwo. Po fałszywych medialnych doniesieniach, że nie przestrzega kwarantanny dotknął go internetowy hejt.

Wielu lekarzy i pracowników medycznych kwituje: traktuje się nas jak bohaterów, ale też jak zadżumionych. Podobnie nasze rodziny. Choć lekarze – jak pielęgniarki i ratownicy – na ogół nie wracają nocować do domu, by nie narażać bliskich. Brakuje kombinezonów, maseczek i środków dezynfekujących, a dostęp do diagnostyki jest bardzo ograniczony – zapasem testów i biurokracją. Na wyniki czeka się po kilka dni (mimo wysiłku diagnostów). Dyrektorzy szpitali skarżą się na brak wsparcia z MZ: sami muszą sfinansować zakup sprzętu  i dodatków dla personelu.

Do pomocy w szpitalach zgłaszają się studenci medycyny, a min. Szumowski zapowiedział dopuszczanie do pracy lekarzy, którzy nie zdawali jeszcze egzaminów końcowych. To środki niezbędne, bo w razie wykrycia zakażenia u medyka lub pacjenta kwarantanną obejmuje się wszystkich na oddziale.

Tymczasem ratownicy prowadzą akcję informacyjną „NieKłamMedyka”, mnożą się bowiem przypadki zatajania przed dyspozytorami informacji o pobycie za granicą, a nawet – przebywania w kwarantannie. Apele publikują też lekarze z pierwszej linii frontu: „My zostajemy dla was w pracy, wy zostańcie dla nas w domach”.


Czytaj więcej:

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz działu „Wiara”, z „Tygodnikiem Powszechnym” związany od 2007 roku. Specjalizuje się w tematach religijnych i historycznych. Studiował historię na Uniwersytecie Jagiellońskim i...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Powinno być "nie okłamuj medyka" lub "nie kłam medykowi". Kłamać kogoś (w znaczeniu: okłamywać) to regionalizm. W polszczyźnie ogólnej jest to konstrukcja przestarzała i oznacza udawanie - raczej czegoś niż kogoś, np. "kłamać miłość". Zresztą mniejsza o to. W takiej sytuacji należy bezwzględnie mówić prawdę, bo kłamstwo może zagrażać czyjemuś życiu.

"Nie kłam mnie", pojawia się w słownikach opatrzone gwiazdką i niech to będzie gwiazdka nadziei, że z tego w końcu wybrniemy.

tyle, że tej władzy nie stać na 'przepraszam'

Zapewne odpowiedzią jest strach. Strach, że na kwarantannie nikt mu jedzenia nie przyniesie, że umrze w domu i nikt tego nie zauważy, że ktoś bliski kim się opiekuje i czasem robi mu zakupy pozostanie kompletnie osamotniony, wreszcie i strach co będzie robił przez te 14 dni? (czy nawet więcej) i nawet kielicha nie wypije. Jeśli systemowo zwalczymy tą "sumę wszystkich strachów" (nawet ten ostatni) i wprowadzimy twardy kij na tych którzy kłamią bo lubią, wtedy się uda. W pozostałym przypadku będą poważne wyłomy w systemie i cwany wirus, i tak się przeciśnie. ps. zapomniałem o jeszcze jednym strachu, strachu, że sąsiedzi przyjdą z widłami, dom razem z rodziną mu spalą, obrzucą czosnkiem, ksiądz zwłoki pokropi (oczywiście już zwęglone) i się rozejdą w poczuciu dobrze wypełnionego obowiązku i że sam sobie zawinił skoro go taka straszna "kara boska" spotkała, ale może to już nie te czasy?
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]