Na odcinku marszałka

Marszałkiem Sejmu wybrano Ludwika Dorna: Jarosław Kaczyński przynajmniej na jakiś czas zapewnił sobie względny spokój. Jednak w najważniejszym politycznie, i prestiżowo głosowaniu PiS miał kłopot z uzbieraniem i zdyscyplinowaniem sejmowej większości, co może świadczyć o nieudolności organizacyjnej albo o postępującej słabości. Koalicjanci, wykorzystując trudną sytuację, urządzili spektakl pt. "polityczne targi", bądź też, jak Samoobrona, nie dopilnowali stuprocentowej frekwencji, zmuszając tym samym PiS do upokarzającego, publicznego liczenia głosów. Nie dziwi więc ponura mina premiera, który musi obserwować, jak stworzona przez niego maszyneria zaczyna się zacinać.
Czyta się kilka minut

Nad przywróceniem jej sprawności ma, oprócz premiera, czuwać teraz tandem: marszałek Dorn i wicepremier Przemysław Gosiewski. Nowy wicepremier nie krył zadowolenia z nominacji, natomiast marszałek okazywał umiarkowaną radość. Prezes PiS przyznał, że musiał go długo namawiać do kandydowania, a Dorn zgodził się dopiero wówczas, gdy partia stanęła w obliczu spektakularnej politycznej klęski. Szanse Zbigniewa Wassermana pogrążyła nieudolność ABW, cena za Jarosława Zielińskiego byłaby zbyt wysoka (LPR miał bliżej niesprecyzowaną awersję do tego kandydata), Aleksandra Natalii-Świat jest miłą i oddaną posłanką, ale zbyt niedoświadczoną, by powierzyć jej tak odpowiedzialny "odcinek" walki o IV RP, a Paweł Zalewski - wydawałoby się pewniak - ma skazę na życiorysie (bo był kiedyś w Unii Demokratycznej) i osobowości (potrafi samodzielnie myśleć). Wysłanie Dorna do Sejmu pokazuje, że PiS po odejściu Marka Jurka żyje jak w oblężonej twierdzy, a Jarosław Kaczyński walczy o utrzymanie nie tylko nadszarpniętej jedności, ale także swojego niekwestionowanego dotąd przywództwa. Stąd niechęć do oddawania jakichkolwiek kluczowych stanowisk w ręce ludzi, którzy w politycznym CV nie mogą napisać, że tworzyli Porozumienie Centrum.

Zdrada Marka Jurka musiała uświadomić Kaczyńskiemu, że w partii i klubie są posłowie zdolni wybić się na niepodległość, dlatego sama lojalność przestała być wystarczającą cnotą. Wymagana jest lojalność długoterminowa, czysta, poświadczona certyfikatem z chudych lat opozycji w III RP. Historia z Jurkiem upewniła prezesa PiS w przekonaniu, że ufać może tylko swoim. Dorn ma więc nie tylko zapewnić sprawne funkcjonowanie Sejmu, ale i ugruntowanie politycznego dogmatu o nieomylności prezesa. Można przypuszczać, że Dorn wcale nie chciał wracać do Sejmu. Nie chciał, ale musiał... Przed nim trudne zadanie przywrócenia PiS-owi wizerunku partii sprawnej i skutecznej. Misja już niemożliwa?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 18/2007