Na makulaturę?

Jedną z obietnic wyborczych zwycięskiego ugrupowania była obietnica zaostrzenia wymiaru sprawiedliwości: szybsze wyroki, surowsze kary, poszerzony rejestr przestępstw. Była to przestrzeń, w której nie miały obowiązywać żadne wizje taniego państwa, wręcz przeciwnie: od razu mowa była o milionach złotych na nowe więzienia (istniejące są już przepełnione, a ok. 30 tys. skazanych nie odsiaduje wyroków z braku miejsc).
Czyta się kilka minut

Zaraz po zwycięstwie PiS i mianowaniu ministra sprawiedliwości zabrały się do pracy powołane przezeń zespoły: trzeba zaostrzyć kodeks karny i pozostałe kodeksy. Wszystkim tym dążeniom przyświeca filozofia niewzruszonego przekonania, że w taki właśnie sposób skutecznie i na trwałe podniesie się morale społeczeństwa: kary wyższe to na pewno kary skuteczniejsze, bo ich funkcja to przede wszystkim odstraszanie. Do najbardziej zaś niepopularnych założeń polityki społecznej, traktowanych jak godny politowania przesąd, przeszły takie pojęcia jak resocjalizacja, wydrwiwana jako “współczucie dla zbrodniarzy". Onegdajszy szef więziennictwa, Paweł Moczydłowski, przypominający nieustannie, że zamykany za kratami człowiek dalej żyje i nie można pytań o niego skreślić jako nieważnych, już pewnie nie byłby nawet zrozumiany, skoro dziś jako jedną z wynoszonych wysoko cech kandydata na rzecznika praw obywatelskich wymienia się właśnie jego pogląd o zbawiennej surowości wyroków i wątpliwej czasem wartości praw człowieka.

Można się zastanowić i może nawet zaniepokoić, czytając np. o projektach obniżenia wieku nieletnich, którzy stawaliby odtąd przed sądami dla dorosłych i jak dorośli byliby skazywani za pierwsze przestępstwo. Można by się pytać, co dobrego ma stąd wyniknąć dla czternastolatków, którzy w więzieniu odbiorą jeszcze dłuższą, a więc i skuteczniejszą lekcję deprawacji - a jeśli z góry pytanie o ich dobro w ogóle nie ma wchodzić w rachubę, jaka jest nasza chrześcijańska nauka o człowieku i gdzie lokujemy tych wszystkich, którymi w imię dobra powszechności przestaniemy się przejmować. Można tak pytać, tylko kogo i po co?

Prasa doniosła właśnie, że Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego przy ministrze sprawiedliwości opublikowała wyniki ankiety przeprowadzonej wśród kilku tysięcy sędziów i prokuratorów. Pytania dotyczyły oceny projektowanych zaostrzeń prawa karnego. Wyniki wstrząsają. Zacytujmy: “Okazało się, że tylko 0,3 proc. sędziów i prokuratorów - czyli 13 osób spośród 3924, które odpowiedziały na ankietę - widzi potrzebę generalnego zaostrzenia prawa. W tym ośmiu zawęża ją tylko do ciężkich przestępstw i recydywistów. Takie postulaty jak kara śmierci, ostrzejsze postępowanie z nieletnimi, konfiskata mienia [w całości, bez konieczności udowodnienia, że pochodzi z przestępstwa - J.H.] znajdują zupełnie śladowe poparcie wśród tych, którzy przestępców ścigają, oskarżają i skazują" (“Gazeta Wyborcza" z 8 grudnia 2005 r.).

Ale Komisja Kodyfikacyjna nie została włączona do zespołów przygotowujących projekty zmian. A z kolei podczas posiedzenia ogłaszającego wyniki ankiety nie było nikogo z szefostwa resortu. Słusznie: po co? Przecież w naszym chrześcijańskim narodzie idea jak najwyższych kar i “sprawiedliwej pomsty" podoba się powszechnie i od dawna.

Patrzę z powątpiewaniem na pozycje ze swojej własnej biblioteczki. Studia z zakresu więziennictwa wydawane przez Instytut Spraw Publicznych. W tym malutka książeczka z serii “Jak karać skutecznie", pod tytułem: “Jak skutecznie pomagać skazanym w powrocie do społeczeństwa?". Patrzę na wydawaną od paru lat Bibliotekę Kapelana Więziennego (tom pierwszy, pod red. ks. Jerzego Woźniaka CM, “Duszpasterstwo w areszcie śledczym Kraków-Montelupich"). Czy przyda się już tylko na makulaturę?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 51/2005