Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Na froncie

Na froncie

20.03.2012
Czyta się kilka minut
Działalność tłumacza jest walką przeciw stereotypom.
U

Ukraina od epoki romantyzmu kojarzy się Polakom z wolnością, nieogarnioną przestrzenią stepu, nieokiełznaną swobodą mieszkających tam ludzi. Ten klucz odbioru, utrwalony w wieku XIX, przetrwał także w stuleciu następnym, mimo dominacji socrealistycznego kanonu. Nieprzypadkowo pierwszej szerokiej prezentacji współczesnej literatury ukraińskiej na łamach „Literatury na Świecie” w 1978 r. towarzyszył tekst pt. „W tym stepie szerokim bujnie wolność rosła”. Niejako odwrotnym kluczem stało się przedstawienie przestrzeni kresowej jako raju, który stał się piekłem...

Kozacy i globalizacja

Poezja Serhija Żadana, jego bohaterowie liryczni i jej przestrzeń to ludzie wolni, ale z marginesu, to krajobraz postindustrialny, choć odmienny od zachodniego. Typowa postindustrialna przestrzeń w postkomunistycznym kraju to zdegradowane środowisko naturalne, ruiny obiektów przemysłowych i związanej z nimi infrastruktury, można rzec – krajobraz postkatastroficzny. Katastrofa zaś to naturalne doświadczenie komunizmu. Nie przypadkiem ukraiński krytyk Ołeksandr Bojczenko postawił wobec Żadana przewrotne pytanie: „jak mu się to udało – urodzić się w tym ponurej sławy Starobielsku?”.

Gdyby ulegać stereotypom, można rzec, że to współczesne wcielenie ciemnej strony mitu Ukrainy, bo przecież Kozaków w historiografii polskiej długo przedstawiano jako przedstawicieli marginesu. Podobnie zauroczenie poety anarchizmem można interpretować w tym duchu. Jednak Żadan, w odróżnieniu od ukraińskich literatów starszego pokolenia, miast poszukiwać „ducha narodu” w kulturze ludu, uświadamia czytelnikom, jak napisał krytyk, „straszną prawdę: lud, a w każdym razie ten lud, który czyta książki, dawno już porzucił wieś i żyje w mieście”, stał się częścią zglobalizowanego świata.

To nowe doświadczenie wolności jest poważnym wyzwaniem i dla odbiorcy, i dla tłumacza. Literatura ukraińska podlegała silnym odkształceniom w odbiorze czytelników zagranicznych, zwłaszcza polskich. Ostatnie 20 lat wiele zmieniły w jej wizerunku, w dużej mierze dzięki wysiłkom kilku pokoleń tłumaczy, którym przyświecał cel uwolnienia odbiorców od sztampy. Można wręcz powiedzieć, że cała działalność tłumacza jest walką o wolność – przeciwko zbiorowym stereotypom.

Blisko pół wieku temu w studiach z teorii przekładu dokonał się przełom i przekład zaczęto traktować jako środek komunikacji międzykulturowej. Zgodnie z tą teorią, tłumaczenia mają ogromny wpływ na kształtowanie obrazu innej kultury. Lawrence Venuti, autor jednej z teorii przekładu, stwierdził, że pomiędzy kulturą dominującą i zdominowaną istnieje przepaść, której pokonanie nastręcza poważne problemy kulturze dominującej. Inny teoretyk, Paul Bensimon, w duchu Michela Foucaulta uważa, że nawet wybór tego czy innego tekstu jest ściśle powiązany z władzą (polityczną, ekonomiczną, wydawniczą) i dokonuje się zgodnie ze steretypowym wyobrażeniem o innej kulturze.

W studium poświęconym wizerunkowi kultury polskiej we Francji po II wojnie światowej Maryla Laurent wskazała wyraźną cezurę: do 1976 r. obraz ten kształtowała wyłącznie oficjalna polityka PRL; dopiero pojawienie się drugiego obiegu dokonało przełomu. Innymi słowy, warunki, w jakich funkcjonowała kultura polska w PRL wpływały nie tylko na nią samą, ale i na to, jak odbierano ją za granicą. Podobnie wyglądała kwestia polskich tłumaczeń literatury republik ZSSR. W szerszym kontekście kwestię tę ujmuje współczesny tłumacz i badacz Maksym Stricha, wskazując na pozaliterackie funkcje przekładu – budowanie ukraińskiej tożsamości narodowej. Tradycje przekładu w kulturze ukraińskiej są bowiem głęboko związane z dążeniami niepodległościowymi.

Rozstrzelane Odrodzenie

Odbiór literatury ukraińskiej w XX-wiecznej Polsce był zdominowany przez tradycyjne spojrzenie na kulturę ukraińską, przekonanie o jej niższości, niewielkiej atrakcyjności, a w najlepszym wypadku – wtórności wobec kultury polskiej. Takie postrzeganie kultury sąsiada wynikało z dość powszechnego w I poł. XX w. przekonania, iż Ukraińcy nie są odrębnym narodem i nie mają prawa do samostanowienia. W powojennej Polsce dawny stereotyp przefiltrowano przez ideologię komunistyczną, wskutek czego odbiorca otrzymywał podwójnie przekłamany obraz. I choć w ramach internacjonalistycznej przyjaźni szeroko prezentowano zdobycze kultury ukraińskiej, to czytelnik utwierdzał się w przekonaniu, iż jest to kultura niższa, także pod względem ducha oporu.

Dla przybliżenia kultury ukraińskiej polskiemu odbiorcy więcej niż w kraju zdołano zrobić w kręgach emigracji skupionych wokół paryskiej „Kultury”. Nie w sensie liczby przekładów, lecz prawdziwego zbliżenia, możliwego dzięki przewartościowaniu przedwojennych postaw polskich wobec Ukraińców, Białorusinów i Litwinów, zaakceptowaniu nowych granic oraz zrzeczeniu się roszczeń terytorialnych. Publicystyce politycznej towarzyszyły publikacje poświęcone ukraińskiej kulturze, a gros tłumaczeń, które pojawiły się na łamach „Kultury” dokonał ostatni poeta „ukraińskiej szkoły romantycznej” – Józef Łobodowski, już w latach 30. znany ze swego nonkonformizmu , którego jednym z przejawów były programowe przekłady poezji ukraińskiej. Doświadczeniem, które uformowało Łobodowskiego , była rewolucja bolszewicka, mitem rodzinnym – mit kozacki. Zauroczenie komunizmem prysło w obliczu tragedii Wielkiego Głodu i masowych represji, pozostało natomiast przesłanie wolnościowe, które przetrwało traumę II wojny światowej.

Pod koniec lat 40. na łamach „Kultury” pojawiają się pierwsze publikacje poświęcone XX-wiecznej literaturze ukraińskiej. Znamienne, że pierwszy z opublikowanych esejów Łobodowskiego ukazywał twórczość neoklasyków kijowskich. Jak pisze George Grabowicz, badacz amerykańsko-ukraiński, „artykuł ten musiał wywrzeć na czytelniku polskim wrażenie wstrząsające, a w każdym razie obliczony był na zmianę paradygmatu – po raz pierwszy czytelnik polski [...] mógł odczytać literaturę ukraińską w perspektywie martyrologicznej, a jednocześnie w kluczu kultury »wysokiej«, literatury estetyzującej (neoklasycyzmu, parnasizmu), unicestwiającej bezwzględny, »azjatycki« despotyzm. To »uszlachetnienie« literatury ukraińskiej, a wraz z nią całego wymiaru kulturowego [...] staje się zwiastunem daleko idących przemian”.

Istotnie, w latach 50. prezentacje literatury ukraińskiej na kartach „Kultury” są szczególnie ważkie. Po neoklasykach kijowskich czytelnik miał okazję zapoznać się z nie mniej wybitnymi osobowościami poetyckimi, m.in. z Pawłem Tyczyną i Mykołą Bażanem oraz innymi pisarzami „Rozstrzelanego Odrodzenia”. Z kolei Andrzej Vincenz jako pierwszy zauważył nowe, odwilżowe zjawiska w literaturze ukraińskiej lat 60. i zaprezentował sylwetki sztandarowych pisarzy młodego pokolenia, na różne sposoby przeciwstawiającego się zastanej rzeczywistości literackiej i politycznej: Wasyl Symonenko prostą i deklaratywną poezją sprzeciwu, Iwan Dracz ultranowoczesnością i apologią szarej codzienności, a Iwan Dziuba wnikliwością analityka. W 1969 r. pojawiła się książka czołowego emigracyjnego autora, Iwana Koszeliwca, poświęcona procesom zachodzącym na Ukrainie w latach 1956-68. Jej przekładu dokonał niestrudzony Łobodowski.

***

To przypomnienie roli „Kultury” Jerzego Giedroycia ma uzmysłowić, jak bardzo przemyślana strategia wydawnicza i przekład mogą wpływać na zmianę stereotypów. Czytelnik, na którego postrzeganie innej kultury ma wpływ utrwalony historycznie kod, w zderzeniu ze zjawiskim nowym, niespodziewanym w stosunku do jego oczekiwań – dołącza do mieszkańców przestrzeni wolności.  

OLA HNATIUK (1961) jest tłumaczką literatury ukraińskiej (m.in. utworów Jurija Andruchowycza i Serhija Żadana), pracownikiem Instytutu Slawistyki PAN, autorką takich książek, jak: „Stepowa legenda: antologia ukraińskiej małej formy prozatorskiej lat 1830–1930”, „Rybo-wino-kur: antologia literatury ukraińskiej ostatnich 20 lat”, „Prolog nie epilog: poezja ukraińska w polskich przekładach” czy wreszcie „Pożegnanie z imperium. Ukraińskie dyskusje o tożsamości”.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]