Reklama

Muzeum podbite

Muzeum podbite

10.04.2017
Czyta się kilka minut
5 kwietnia Naczelny Sąd Administracyjny umożliwił połączenie Muzeum II Wojny Światowej z Muzeum Westerplatte i Wojny 1939. Szefem nowej placówki został Karol Nawrocki, pracownik gdańskiego ­IPN-u i przewodniczący Koalicji Pamięci Żołnierzy Wyklętych – osoba o niespecjalnie imponującym dorobku i doświadczeniu. Czas pokaże, czy jest kimś więcej niż tylko kolejnym PiS-owskim nominatem.
Muzeum II Wojny Światowej, Gdańsk, 08.04.2017 r. / Fot. Wojciech Strozyk/REPORTER
S

Stała ekspozycja Muzeum II Wojny, udostępniona 23 marca, zebrała świetne oceny nie tylko w Polsce. Nawet Jan Żaryn, historyk i senator PiS-u, od lat krytyczny wobec koncepcji poprzedniego dyrektora Pawła Machcewicza, przed kilkoma dniami przestrzegał, że nowi włodarze „nie powinni zbyt pochopnie zmieniać wszystkiego tylko dlatego, że nie oni to zrobili”. Sam Nawrocki podkreślał: „nie przyszedłem z zamiarem zmiany wystawy”, choć dodawał, że być może są rzeczy, które należy poprawić.

Wszystkie dary i depozyty, wsparcie udzielone przez środowiska kombatanckie, wreszcie publiczność, która już odwiedziła muzeum od jego otwarcia – 20 tys. osób! – pokazują, jak wielkie zaufanie zdobyła ta placówka. To ważny kapitał, z którym musi zmierzyć się PiS, świadomy, jak słabą legitymizację społeczną mają w istocie jego działania.

Stawka jest wysoka: kształt polskiej pamięci i związana z nią wizja polskości. Na pytanie dziennikarzy portalu wPolityce.pl, na ile konflikt wokół Muzeum II Wojny jest konfliktem politycznym, a na ile historycznym – min. kultury Piotr Gliński z rozbrajającą szczerością odpowiedział: „Więcej w tym polityki niż historii”. Rzecz w tym, że Muzeum II Wojny wraz z Europejskim Centrum Solidarności i gdyńskim Muzeum Emigracji pokazały, iż można przedstawić inną, nie mniej przekonującą niż forsowana przez PiS, wspólnotową wizję przeszłości.

Nie tylko sprawa gdańskiego muzeum pokazuje sposób rozumienia kultury i jej instytucji (mają być podporządkowane woli rządzących, którzy wyznaczą granice ich autonomii). Gliński ogłosił, że – mimo podpisanej trzyletniej umowy – nie przekaże w tym roku środków na poznański festiwal teatralny Malta, jeżeli jego kuratorem pozostanie Oliver Frljić. Minister, z taką chęcią powołujący się na swe opozycyjne korzenie, nie zauważa, że domaganie się usunięcia reżysera „Klątwy” to nie tylko powrót do PRL-owskich praktyk list zakazanych twórców, ale przede wszystkim próba cenzury prewencyjnej, która nadal w Polsce jest zakazana.  ©


CZYTAJ TAKŻE:

Piotr Kosiewski odwiedził Muzeum II Wojny Światowej >>>

Autor artykułu

Krytyk sztuki, dziennikarz, redaktor, stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”. Laureat Nagrody Krytyki Artystycznej im. Jerzego Stajudy za 2013 rok.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]