Mszywioły

Profesor Zdzisław Krasnodębski, który w swojej samotni w Bremie każdą chwilę poświęca walce o niepodległość Polski i godność prawdziwych Polaków, zauważył niedawno z zaniepokojeniem ("Skazani na urawniłowkę?", "Rzeczpospolita" z 7 września), iż polskie media lekceważą kwestie istotne, by "niemal bez wytchnienia" zajmować się Jarosławem Kaczyńskim. "Godzinami - pisze Krasnodębski - analizuje się jego wypowiedzi, daje się im odpór, pobudza do oburzenia już i tak nadmiernie pobudliwe autorytety. Bez niego cały ten teatr nie miałby sensu i nawet posłowie Palikot i Migalski straciliby swe walory rozrywkowe".
Czyta się kilka minut

Mógłbym się (retorycznie) zdziwić, że to właśnie profesor Krasnodębski zachęca do milczenia o prezesie Kaczyńskim. Mógłbym snuć przypuszczenia, iż Krasnodębski ma za złe mediom nie tyle samo zajmowanie, ile niewłaściwe zajmowanie się szefem PiS-u. Mógłbym dowodzić, iż profesorowi chodzi o milczenie jako najwyższą, ekstatyczną formę podziwu dla charyzmatycznego polityka. Z drugiej zaś strony - mógłbym zwrócić uwagę, że to JK robi wszystko, by zwrócić na siebie uwagę mediów (najnowszy przykład: pochód z pochodniami pod Pałac i żądanie zniknięcia z polityki prezydenta i premiera). Mógłbym, ale tym razem mam ochotę podjąć złotą myśl profesora Krasnodębskiego. Przestańmy się zajmować każdym słowem JK; przestańmy się ekscytować jego urazami i obsesjami. Są rzeczy istotniejsze i bardziej godne uwagi.

Pierwsze dni będą trudne, z pewnością. Pojawi się pytanie: czym zaspokoić umysł, wykarmiony myślami prezesa. Nie ma jednej odpowiedzi, nie ma jednej recepty. Co do mnie: czytam sobie powoli książkę brytyjskiego paleontologa Richarda Forteya "Życie. Nieautoryzowana biografia" (podtytuł: "Historia naturalna pierwszych czterech miliardów lat życia na Ziemi"). Cztery miliardy lat - to jest skala czasu ucząca dystansu do wiadomości z wczoraj czy dzisiaj. No i wszystkie te stworzenia, o których pisze Fortey. Takie, na przykład, mszywioły. Albo: przegrzebki. Albo: trąbowce. Albo: skrzypłocze. Nie mówiąc o zwierzęciu konodontowym i rekonstrukcji jego wyglądu. Same ich nazwy to jakby nieznane wiersze Leśmiana. Czymże są wobec nich nazwiska i czyny tych czy innych polityków?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 38/2010