Mrugać jednak nie należy

Tak, mrugałem światłami. Stary nawyk. Mruganiu innych zawdzięczam uniknięcie mandatów i niewpisane punkty karne.

Reklama

Mrugać jednak nie należy

Mrugać jednak nie należy

22.07.2019
Czyta się kilka minut
Tak, mrugałem światłami. Stary nawyk. Mruganiu innych zawdzięczam uniknięcie mandatów i niewpisane punkty karne.
FOT. GRAŻYNA MAKARA
W

Więc odruchowo mrugnąłem, sygnalizując, że przy kościele w Antolce stoją. No i zatrzymali mnie za to mrugnięcie. Pokornie wysłuchałem wykładu, dlaczego mruganie-ostrzeganie jest wykroczeniem i działaniem społecznie szkodliwym.

Nie broniłem się, nie powiedziałem, że skoro mój GPS może ostrzegać przed stałymi kamerami, to ja podobnie przed patrolem za krzakami. W końcu policjant z drogówki miał rację. Tak, nie jestem konsekwentny, bo ostrzegam, a potem, gdy przestrzegając ograniczeń wlokę się 50, 40 i wyprzedza mnie pędzące jak rakieta bmw (co najmniej 160 km/h), to sobie życzeniowo marzę, że za zakrętem zobaczę, jak drogówka nakłada na faceta mandat i punkty karne. To brzydkie marzenie nigdy zresztą się nie ziściło. Skąd oni wiedzą, że patroli nie ma, że bezkarnie można pędzić? Można? Żałosna jest ta nasza moralność, która wyrzuty sumienia uruchamia, kiedy nas złapią, a budzi...

4074

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ja kiedyś miałem wykład z jakimś ekspertem na ten temat (chyba jeszcze jak robiłem prawo jazdy), zapytał on co jeśli w samochodzie z naprzeciwka jedzie złodziej kradzionym autem. W takiej sytuacji pewnie zmieni trasę. Od tego czasu nigdy nie mrugam. No chyba, że ktoś zapomniał włączyć światła... :-)

trochę Pana zmanipulowano ヅ

włączyć się do ruchu przy wyjeździe z drogi podporządkowanej, a bez uprzejmości tych jadących zderzak w zderzak po drodze krajowej, prawie nie miałbym szans, kierowcy tirów. I co ciekawe, że nie zdarza się, aby ta uprzejmość spotkała mnie ze strony kierowcy- kobiety. Tłumaczę to tym, że większe zrozumienie dla doli i niedoli innych uczestników ruchu, mają pewni siebie kierowcy np. kierowcy autobusów czy tirów

Nie jestem kierowcą tira, ani kobietą, ale na ogół jak ktoś nie cwaniakuje to wypuszczam i wpuszczam, oczywiście moja "miłość bliźniego kierowcy" ma swoje granice i staram się działać na drodze logicznie, traktując "wszystkich kierowców jako wspólnotę pragnącą dojechać szczęśliwie do celu". Niestety widzę, że moje podejście to raczej wyjątek. I nieraz wpuszczając umęczonego kierowcę z podporządkowanej tak sobie myślę, "ponad 90% katolików, a ty boroku musiałeś czekać dopiero na to by heretyk cię wpuścił" ;p

bo żyję w opresyjnym państwie.

Toć samo Pismo mówi: Kto mruga okiem, knuje zło ..

ale wiesz, że każdy mruga? choćby nie chciał.

ale tu chodzi o tylko jedno oko )

Nie ma niczego ciekawego w złu, co do tzw. grzechu to już inna bajka, ups.

mrugnąłeś. Także, no... Ps. A ja mam oczy szeroko \°-°/ otwarte ))

W aucie funkcja migania światłem jest wbudowana dla komunikowania się kierowców, jest bardzo przydatna, często z niej korzystam, niekoniecznie by informować, ostrzegać przed policją. Światła w samochodzie to dość ciekawy temat, tak na moje co piąty pojazd oślepia. To o wiele bardziej niebezpieczne jak mruganie na patrol. Do szału doprowadzają mnie rowerzyści z silnym ledowym oświetleniem, włączonym w rybie oscylacyjnym, totalna masakra. Z kulturą na drogach jest coraz lepiej, im ciaśniej tym większa potrzeba tolerancji. Musimy jednak pamiętać, że od niedawna się zmotoryzowaliśmy, a kultura na drodze usprawnia poruszanie się, powoli zaczyna to do nas docierać. Kiedyś ze znajomym księdzem, wybrałem się na pogrzeb. Piszę o tym dlatego, że miał on w zwyczaju, na Św Krzysztofa wygłaszać kazanie o dziesięciu przykazaniach dla kierowcy. Wsiadam do auta, potem modlitwa w intencji szczęśliwej podróżny i dzida. Rączka nonszalancko na kierownicy, często ją z niej zdejmuje i nonszalancko gestykuluje. Bogu dziękowałem gdy wieczorem szczęśliwie dotarliśmy do domu. Myślę sobie, ksiądz jedno gada, a drugie robi, miał już kilka kolizji i nic go nie nauczyły. Już nigdy więcej do jego auta nie wsiadłem. Potrafimy pięknie gadać o tym co i jak powinno wyglądać, jak powinno się zachowywać, ale nasz problem polega na tym, że nie szanujemy własnego życia i zdrowia, a o innych to nie ma co wspominać. Bliźni o nas myślą dokładnie to samo co my o nich, za kierownicą, czy na piechotę - wszędzie sami idioci.

Każdy kierowca, nawet najlepszy, od czasu do czasu popełnia błąd. Pewna tolerancja do błędów innych i własnych (wyciągać wnioski, unikać, ale nie dać się sparaliżować trudną sytuacją drogową) to w sumie niezbędna cecha by samemu przeżyć i nikogo nie zabić. Ps. oprócz idiotów, są jeszcze "kompletni idioci", a jak uczy mnie doświadczenie, lepiej gdy kompletny idiota jedzie przed nami, niż za nami.

...to przede wszystkim przewidywać i unikać skutków błędów popełnianych przez i n n y c h kierowców - my sami od czasu do czasu możemy zrobić coś nie tak, ale przecież codziennie mijamy na drodze setki a nawet tysiące podobnych nam 'idiotów'

A to dlatego, że wtedy często można stwierdzić brak włączonych świateł u siebie :) Pozdrawiam serdecznie Autora-Jubilata.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]