Moje trzy grosze

Nie redaguję już "Tygodnika Powszechnego", ale czytam dalej jak swój. I reaguję na teksty czytane tak, jakby niejeden pisany był w moim imieniu. Toteż w numerze z poprzedniego tygodnia poruszyła mnie bardzo wymiana zdań między redakcją a Czytelnikiem protestującym przeciw niesprawiedliwym, jego zdaniem, konstatacjom artykułu o lekarzach ("Pan Doktor jest chory", "TP" nr 7/08). Redakcja odpowiada, że "autor nie użyłby tak ostrych sformułowań, gdyby nie to, że przez dłuższy czas musiał przyglądać się działalności polskiej służby zdrowia od wewnątrz". I dodaje, żeby "nie utożsamiać uczucia troski z uczuciem nienawiści" (to drugie uczucie Czytelnik znajduje w artykule Romana Graczyka).
Czyta się kilka minut

Przykro mi bardzo, ale zdecydowanie staję po stronie Czytelnika, zgorszonego akapitem, który nota bene nie jest owocem "przyglądania się od wewnątrz", tylko, jak autor sam stwierdził, wysłuchiwaniem "traumatycznych historii" z ludzkich opowieści, które "niemal bez wyjątku zawierają element bezduszności i zwykłego tchórzostwa lekarzy - trybików systemu, kiedy dla własnej wygody skazują chorych na śmierć, gdy ci mogliby żyć, albo (...) na kalectwo, gdy jest szansa, by walczyć o zdrowie". Otóż jest to stwierdzenie przez swoją krańcową generalizację tak dalece nie do przyjęcia, że moim zdaniem nie powinno się było znaleźć w Tygodnikowym artykule, próbującym przecież szukać środków pomocy dla naszej służby zdrowia, a nie rozpoczynać serię procesów o zbrodnie. Takie stwierdzenia (gdzie indziej pisze jeszcze autor o "tysiącach ludzi pokrzywdzonych"), opierane tylko na opowieściach, bez dowodów, bez badania każdego przypadku z osobna, mają charakter pomówień, a użyta liczba mnoga dystansuje bardzo daleko skandal spowodowany kiedyś konferencją prasową poprzedniego ministra sprawiedliwości sugerującego zbrodniczość jednego aresztowanego lekarza. Nie widzę, jak można by obronić zasadność takich stwierdzeń i bardzo bym chciała, by redaktorzy "Tygodnika" (autora nie podejmuję się przekonywać) dostrzegli rozmiar krzywdy, jaką takie generalizacje sprawiają lekarzom uczciwym i oddanym chorym. Że z własnego, niemałego doświadczenia "bycia wewnątrz" tegoż systemu nie potrafię znaleźć ani jednego przykładu potwierdzającego zasadność oskarżeń autora, to już tylko uwaga na marginesie.

I jeszcze kilka zdań o bardzo ważnym komentarzu ks. Adama Bonieckiego "Zostawcie kościoły w spokoju". Jest ważny i słuszny, ale tak umiarkowany, że generuje potrzebę powiedzenia czegoś, co zabrzmi gwałtowniej. Bo tłumny wiec antysemicki w kościele oo. Jezuitów w Krakowie był wstrząsem i zgorszeniem. Jego połączenie z modlitwą i ofiarą Mszy św. (zaplanowane, jak się okazuje, przez gości - i bez wiedzy gospodarzy użyczających terenu zgromadzenia), a także obecność na wiecu celebransa, w dodatku biskupa, nie dadzą się niczym usprawiedliwić. Nazwanie tego faktu "incydentem" nie łagodzi, przeproszenie (kogo?) przez prowincjała i rektora Ignatianum nie uspokaja. Przypominam sobie, że kiedy w początkach transformacji powstawała ustawa o ordynacji wyborczej, w projekcie zapisano wnętrza, w których akcje polityczne nie byłyby dopuszczalne: budynki urzędów państwowych, wojska - i kościoły. Te ostatnie wywołały protest władz kościelnych: "Nie macie prawa się wtrącać, my sami ustrzeżemy świątynie od nadużyć". Teraz widać, że w projekcie więcej było realizmu, niż ktokolwiek chciałby przewidywać...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 08/2008