Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Młot na kaznodziejów

Młot na kaznodziejów

30.03.2018
Czyta się kilka minut
S. Małgorzata Borkowska, benedyktynka i pisarka, przez kilkanaście lat trzymała w szufladzie felietony o odwiedzających jej klasztor kaznodziejach. Postanowiła je wydać, aby wywołać dyskusję o duchowieństwie.
Z

Z tekstów wyłania się obraz na pierwszy rzut oka śmieszny, w rzeczywistości – straszny. „Młody salezjanin oświadcza nam z kazalnicy z promiennym uśmiechem, że do rekolekcji dla zakonnic to on się nie przygotowuje, bo wiadomo, że im wszystko dobre” – wspomina. W innym miejscu pisze: „Cztery razy do roku zjawiał się u nas pewien kanonik. Był nam bardzo życzliwy, starał się nas pocieszać w tym naszym poniżającym sposobie życia. Po jakimś czasie zorientowałam się ze zdumieniem, że chodzi mu po prostu o to, że same sobie musimy buty czyścić i kartofle obierać”.

Jaka jest zakonnica w oczach kaznodziei? Głupia. Bo „gdyby głupia nie była, toby zakonnicą nie została. A skoro została, to jej psi obowiązek ścierać pył z podłogi przed godnością kapłana, i do niczego innego potrzebna nie jest”.

Ofiarą wszechobecnej kościelnej mizoginii padają nie tylko zakonnice, ale również......

5438

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

W moim długim już życiu przekonałem się wielokrotnie, że poziom formacji duchowej księży diecezjalnych odbiega znacząco in minus od duchownych z zakonów. W dużym skrócie można powiedzieć, że wychowankowie seminariów diecezjalnych uczeni są bardziej sprawności organizacyjnej, zarządzania, robienia interesów a mniej duszpasterstwa. I to jest tragedia. Tak jak przytoczone przez s. Borkowską przykłady mizoginii "panów" księży.

...to i potrzeba takowego młota na kaznodziejów, by w Kościele nie rozpleniły się sekciarskie doksje inspirowane nieposkromionym ego, tego, czy innego duchownego. Msza św.-ta katolicka, to przede wszystkim celebracja Eucharystii-dziekczynienia Bogu, zaś katecheza kazania-to sprawa drugorzędna. Reformacja wprowadziła do kościołów (także katolickich) kazalnicę, która, w pewnych okolicznościach, może stać się bardziej estradą dla jakiegoś kleryckiego gwiazdora, jak miejscem chrześcijańskiej nauki. Od Vaticanum II kazalnice w kościołach katolickich są przeważnie puste, bo to co najistotniejsze, dokonuje się przy ołtarzu podczas Uczty Eucharystycznej-dlatego kazania i homilie są wygłaszane także przy ołtarzu. Jednak z nawrotem "tradycyjnych" mszy trydenckich, kaznodzieje znowu wspinają się na kazalnice, by z perspektywy góry przemówić do owieczek autorytetem...czego właściwie? I znamiennym jest fakt, że msze u dominikanów, a więc u zaordynowanych kaznodziejów, są przede wszystkim uroczystą celebracją sakramentu, zaś kaznodziejskie "gadanko" jest tu tylko dodatkiem. Tymczasem to "tradycjonaliści" skoncentrowani głównie na ambonie, oskarżają dominikanów o "protestantyzację Kościoła.

To też i moje doświadczenie, o którym pisze zatroskany - spotykałem mądrych i ciekawych jezuitów, benedyktynów, franciszkanów - i jak na lekarstwo tych po seminariach diecezjalnych, jakby jedną bezrozumna sztancą bita galeria osobników, co raczej mi się z carskimi urzędnikami niższego szczebla z lektur rosyjskich klasyków kojarzą niż z kapłanami największej religii świata

wyczyny Tadeusza Rydzyka, bierność episkopatu, nędza duchowa księży diecezjalnych i wielu zakonnych, unarodowienie powszechnego kościoła katolickiego, koncentracja na rytuałach a nie na przesłaniu Chrystusa i Chrześcijaństwo w Polsce umiera - nieodwracalnie; Chrystus przywalony zmurszałym Polsko-katolickim przekazem jest coraz mniej wyraźny, w zamian za to skorupa, która go przygniata kroczy w aureoli świętości

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]