Miłość i walka

Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa? Znamy Jego ojca i matkę. Jak On teraz może mówić: »Zstąpiłem z nieba«?” – zastanawiali się słuchacze Jezusa.
Czyta się kilka minut

Syn Józefa i Maryi, cieśla jak wielu innych, ale też sąsiad i kolega, słowem: zwykły człowiek – i naraz takie słowa! Szalone, a nawet bluźniercze. Jezus mówi przecież, że „jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca” – czyli On sam. W odczuciu słuchających Jezusa takie roszczenia mógł zgłaszać tylko bezbożnik; ktoś, kto ma za nic Torę, proroków, nauki kapłanów i kaznodziejów. Ktoś, kto neguje wszystko, co najświętsze, na czym opiera się Izrael i cały porządek świata. Ależ Jezus czynił cuda! – zakrzyknie ktoś. Nic to nadzwyczajnego – odpowie mu inny – w innych religiach cuda też się zdarzają. Poza tym, nie takie rzeczy potrafi robić diabeł…

Bywa i tak, że człowiek ma do czynienia z Bogiem, a nie tylko z Jego wyobrażeniem, a mimo to między nimi nie dochodzi do porozumienia. Coś podobnego przytrafia się prorokowi Eliaszowi. Rozczarowany niepowodzeniami, ludźmi i samym sobą, nie chce już dłużej żyć. Co mu po życiu, skoro sam prorok ani trochę nie jest doskonalszy od tych, których poucza, napomina, a nawet ośmiela się strofować? Na szczęście dla Eliasza, ma on do czynienia z Bogiem, który nie odpłaca pięknym za nadobne. Bóg podkarmi proroka i wyprawi w drogę. Podobnie będzie postępował Syn Boży i ci, którzy Mu zaufają.

Jak więc rozpoznać, czy ma się do czynienia z Bogiem prawdziwym, czy wydumanym przez siebie lub innych? Jak uniknąć manipulowania autorytetem Boga?

„Naśladujcie Boga jako [Jego] dzieci umiłowane – mówi Paweł. – Żyjcie w miłości, jak i Chrystus umiłował nas i wydał siebie samego za nas jako dar i ofiarę na wdzięczną wonność Bogu”. Według apostoła, prawdziwa miłość polega na takim podejściu do rzeczywistości, jakie charakteryzuje Boga, który nigdy nie odrzucił swojego narodu. Tak postępuje również Jezus. Ale to tylko jedna strona medalu. Druga to kwestia przyjęcia tego, który nam się ofiarowuje. Ale i to sprawy nie kończy. Chodzi przede wszystkim o tych, którzy nami gardzą i chcą nas unicestwić. Chodzi o miłość nieprzyjaciół.

Bóg nie poraził ogniem z nieba tych, którzy zabili Jego Syna. Nie prześladuje również nas, choć ma ku temu słuszne powody. Bóg walczy z nami, ale nie przeciwko nam, walczy o nas, ale i o naszych wrogów. Czy można jednak walczyć i kochać jednocześnie? Leszek Kołakowski pisze: „Miłość w sensie Jezusowym z pewnością nie jest ucieczką od walk i konfliktów. (…) To, że [Jezus] walczył (…) nie pozostaje w sprzeczności z tym, że modlił się za swoich oprawców. Walczyć i jednocześnie kochać nie jest ani niemożliwe, ani absurdalne. To, co niemożliwe i absurdalne, to miłość narzucona przymusem, jako prawem określona reguła”. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 32/2015