Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Miasto idealne

Miasto idealne

26.10.2012
Czyta się kilka minut
Musimy zmienić myślenie o zarządzaniu rozwojem w aglomeracjach miejskich.
Minione dwie dekady to dobry czas dla samorządów. Jakie będą kolejne? Na zdjęciu panorama Ełku, miasta o którym szerzej piszemy w dodatku. Fot. Tomasz Jaszkowski / UM EŁK
J

Jako Polacy jesteśmy znani z indywidualizmu. To nasza silna i słaba strona zarazem. Współdziałamy świetnie w chwili zagrożenia, a w momentach stabilizacji i pokoju dominuje podejście indywidualne i konkurencja. Nie protestujemy przeciwko temu, bo podświadomie czujemy, że to zgodne z duchem czasu.

Administracja publiczna nie działa w społecznej i kulturowej próżni, lecz odtwarza te ugruntowane wzorce. Dotąd sprawdzało się to znakomicie. To właśnie władze samorządowe, które kierowały się interesem własnego miasta czy gminy, pracując przez ostatnie 20 lat zmieniły całkowicie obraz Polski. To dlatego nikt nie kwestionuje, że reforma samorządowa z roku 1990 była najbardziej udanym elementem transformacji. Ale czy to indywidualistyczne podejście jest nadal skuteczną receptą na obecne i przyszłe wyzwania? Wydaje się, że nie. Choć generalnie jesteśmy dumni z tego, jak przeobrażają się na naszych oczach polskie miasta, to jednak zdarza się nam narzekać na skuteczność administracji samorządowej. Oczekiwania mieszkańców wzrastają szybko i trudno się temu dziwić. Krytycy wskazują, jak wiele problemów nadal pozostało do rozwiązania. Artykuły zawarte w tym dodatku pokazują je jak na dłoni. Skupiają się te problemy, jak w soczewce, na obszarach aglomeracji – czyli największych miast wraz z ich otoczeniem. O tym, dlaczego samorządowcy nie są w stanie szybko zmienić tego stanu w sytuacji wzrastającej luki budżetowej i gąszczu niespójnego prawa, mówi w wywiadzie prezes Związku Miast Polskich i prezydent Poznania Ryszard Grobelny. Ale czy brak środków oraz niedoskonałe prawo i jego niespójna interpretacja są jedynym wyjaśnieniem?

W pojedynkę problemów nie rozwiążemy

Prezydent Grobelny wskazuje na konieczność zmiany myślenia o zarządzaniu na obszarach aglomeracyjnych. Sąsiadujące ze sobą jednostki samorządu są od siebie współzależne, a żadna z nich samodzielnie nie rozwiąże swoich problemów. Konkurencja i stawianie na pierwszym miejscu własnego interesu widzianego jedynie w krótkiej perspektywie powoduje, że wzajemnie się blokujemy, a nasze sukcesy w skali jednego miasta czy gminy nie zawsze tworzą jedną większą całość na obszarze aglomeracji. Tak jak współczesne zarządzanie w administracji publicznej wymaga stałego włączania mieszkańców w podejmowanie decyzji – tak samo współdziałać muszą sąsiadujące jednostki samorządu. Oczywiście, w niewielkiej skali ten proces zawsze miał miejsce i jest częścią sukcesu reformy samorządowej. Ale charakter i skala problemów współczesnych miast – dramatycznie wzrastające natężenie ruchu, rosnące problemy społeczne, degradacja terenów poprzemysłowych i ich otoczenia, występujące nadal zanieczyszczenie środowiska – czy wreszcie bezrobocie i bezradność społeczna coraz liczniejszej grupy mieszkańców, często rodzinnie dziedziczona – powodują, że w pojedynkę te problemy stają się nierozwiązywalne. Tak jest zresztą na całym świecie. Zakres terytorialny tych problemów przekracza granice poszczególnych jednostek samorządu. Właśnie dlatego Krajowa Strategia Rozwoju Regionalnego przygotowana przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego w 2010 r. promuje nowe podejście do zarządzania rozwojem lokalnym – zarządzanie terytorialne, czyli ścisłą współpracę i koordynację działań rozwojowych przez sąsiadujące jednostki samorządu terytorialnego, które mają wspólne problemy i chcą je razem rozwiązywać.

Jak pracować w grupie

Przygotowane przez dziennikarzy „Tygodnika Powszechnego” relacje z siedmiu większych i mniejszych aglomeracji pokazują zarówno skalę problemów, jak i wysiłki władz samorządowych, aby je rozwiązywać w sposób kompleksowy, usuwając przyczyny, walcząc ze skutkami, dając alternatywę wobec społecznie niekorzystnych zachowań – a przede wszystkim współpracując ze sobą. Świadomość konieczności współpracy rodzi się powoli, ale w tych tekstach widać ją już wyraźnie. A to dopiero początek. Należy się spodziewać, że sposób dystrybucji środków unijnych w nowej perspektywie finansowej (2014–2020) będzie mocno wspierał wspólne przedsięwzięcia władz samorządowych. Prawdopodobnie większą szansę na dofinansowanie będą miały przedsięwzięcia obejmujące więcej niż jedną gminę. Zgłaszane projekty będą oceniane pod względem wpływu na rozwój społeczno-gospodarczy całego obszaru funkcjonalnego, składającego się z kilku gmin i powiatów, zaś przedsięwzięcia o skali lokalnej będą miały mniejszą szansę na zdobycie wsparcia.

Chcąc jednak dobrze przygotować takie wspólne wnioski projektowe do finansowania ze środków unijnych począwszy od roku 2014 i 2015, trzeba już teraz zaczynać ich przygotowanie. Jednocześnie innowatorom trzeba pomagać, aby przykład ich sukcesu zachęcał kolejnych. Współpraca jest nie tylko receptą na rozwiązywanie problemów aglomeracji dużych miast, ale i mniejszych, które wspólnie tworzą obszary funkcjonalne z otaczającymi ich gminami wiejskimi. Często kilka miast i położone między nimi gminy wiejskie tworzą takie obszary funkcjonalne, gdzie miasto, np. powiatowe, obsługuje gminy wiejskie położone wokół, a one są naturalnym zapleczem dla jego rozwoju. To wzajemna symbioza – ale ważne, aby w jej ramach znalazły się elementy rozwojowe, które będą napędzać lokalną gospodarkę i podnosić jakość życia. Ten proces nie powiedzie się, jeśli partnerami dla władz samorządowych nie będą lokalni przedsiębiorcy, lokalne organizacje pozarządowe i grupy aktywnych mieszkańców.

Ministerstwo Rozwoju Regionalnego wraz z trzema organizacjami samorządowymi: Związkiem Miast Polskich, Związkiem Gmin Wiejskich RP i Związkiem Powiatów Polskich przygotowało program doradczy dla partnerstw międzysamorządowych, który pomaga w przygotowaniu dobrych wniosków aplikacyjnych o dotacje z funduszy norweskich (Mechanizm Finansowy Europejskiego Obszaru Gospodarczego). Na początku przyszłego roku zainteresowane grupy samorządów wraz z lokalnymi partnerami gospodarczymi i pozarządowymi będą mogły składać wnioski o dotację w wysokości do 550 tys. euro na przygotowanie wspólnych dokumentów strategicznych, studiów wykonalności i projektów technicznych dla przedsięwzięć, które będą rozwiązywały problemy nie jednej gminy, ale tego zespołu jednostek samorządu. Do projektu doradczego, którego liderem jest Związek Miast Polskich, zgłosiło się 61 partnerstw samorządowych z całej Polski. Większość z nich, bo aż 42, działa w formule porozumień o realizacji wspólnego projektu. Pozostałe to stowarzyszenia jednostek samorządu terytorialnego (12) i międzygminnych związków komunalnych (7). W tej chwili trwają w nich już prace nad identyfikacją przedsięwzięć, które będą tworzyły spójny program rozwojowy dla całego obszaru funkcjonalnego, na jakim działa dane partnerstwo. Dziennikarze „Tygodnika Powszechnego” odwiedzili siedem różnych miejsc w całej Polsce. Przeczytają Państwo, jaka jest skala problemów, z którymi się one borykają, i jak samorządowcy z dużego miasta i otaczających gmin wiejskich lub kilku sąsiadujących miast przygotowują wspólne programy, które mają szansę rozwiązać trapiące mieszkańców problemy komunikacyjne, środowiskowe, podnieść jakość przestrzeni publicznej dostępnej dla celów rekreacyjnych czy tworzyć nowe miejsca pracy. Takich przykładów jest już więcej w skali kraju. Polska samorządowa przygotowuje się do współpracy z sąsiadami, którzy z rywali o inwestorów zewnętrznych i środki unijne powoli przeistaczają się w pożądanych partnerów w planowaniu i realizacji przedsięwzięć rozwojowych. Polska samorządowa się zmienia.

Tomasz Potkański jest zastępcą dyrektora biura Związku Miast Polskich, menedżerem samorządowym.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]