Miara rzeczy

Wspomnienie prehistoryczne, bo z ubiegłego wieku, ubiegłego tysiąclecia, i w dodatku sprzed II wojny światowej. Wspomnienie dumy estetycznej i satysfakcji bardzo wysokiej miary, chociaż to tylko mała stacja kolejowa gdzieś na Wileńszczyźnie, a na niej pociąg lokalny ruszający właśnie ze świstem pary buchającej z lokomotywy, dokładnie tak jak u Tuwima. Naczelnik stacji - elegancki pan w czerwonej rogatywce i porządnym mundurze, lśniące wnętrza wagonów trzeciej klasy i ta oczywistość, która nie podlega wątpliwościom: pociąg rusza dokładnie co do minuty według rozkładu jazdy. Nie mam jeszcze własnego zegarka, ale to wiem: dorośli regulują swoje zegarki według kolei. Stoję potem w ostatnim wagonie przy ostatnim oknie, patrzę na uciekające tory, czuję się bezpieczna i dumna równocześnie. To jest mój dziecinny patriotyzm, niezawodny, niepodlegający żadnej krytyce. Łącznie z pożegnaną dopiero co schludną stacyjką i łącznie z dworcem wileńskim, do którego niebawem dojedziemy i na którym też wszystko będzie takie jak należy. Moje wakacyjne podróże koleją w tamtej prehistorycznej epoce są właśnie takie: przedmiot dumy i satysfakcji. Symboliczny wręcz.
Czyta się kilka minut

Nie wiem dlaczego przypomniało mi się tamto przeżycie, wyraziste, jakby to było wczoraj, a nie w prehistorii, gdy posłyszałam po wiele razy ten sam cytat aktualnego polityka, że Polska "jest wielkim narodem i należy się jej to wszystko, co mają inne wielkie narody w Europie". Jakoś było to tak powiedziane, jakby owo "należy się" adresowane było do tych innych, którzy obowiązani są to wszystko nam zrealizować. Moja pamięć prehistoryczna sytuowała tamten obraz inaczej: jako rezultat świadomej troski wszystkich, od naczelnika stacji i maszynisty po konduktora i pasażerów, aż do autorów rozkładu jazdy ówczesnych pociągów. To była jedna ze wspólnych spraw, które nam się udawały, i to nie cudem, lecz dlatego że tak się należało, a troska była wspólna.

Pewnie wiele należy się nam od innych. Ale jakoś wolę myśleć o tym, co zależy od nas samych. Po dawnemu na tych samych dworcach i stacjach, i w tych samych pociągach. Na tych samych szosach, gdzie trwa coraz bardziej bezwzględny wyścig o wszystko, opłacany najwyższym kosztem bezpieczeństwa i pogardą dla życia. W warunkach, które ogłosiliśmy jako coraz mniej od nas samych zależne, w których oskarżanie się wzajemne to czynnik dominujący. Jesteśmy wielkim narodem i czujemy się nieustannie krzywdzeni. Ale z taką świadomością nie ma kiedy pomyśleć o tym, co winniśmy sobie samym zapewnić, budząc tym szacunek i pozwalając innym korzystać z tego, co potrafiliśmy osiągnąć. Więcej: dzieląc się nadmiarem, tak jak sami korzystamy z nadmiaru będącego udziałem innych.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 07/2009