Meczet, kościół, czy jedno i drugie?

Choć od czasów rekonkwisty jest chrześcijańską katedrą, zwyczajowo wciąż mówi się na nią La Mezquita – meczet.
Czyta się kilka minut
Wnętrze świątyni w Kordobie, 2015 r. / ISTOCK / GETTY IMAGES
Wnętrze świątyni w Kordobie, 2015 r. / ISTOCK / GETTY IMAGES

Najsłynniejszą świątynię Kordoby zbudował pod koniec VIII w. Abd ar-Rahman I, emir z dynastii Umajjadów, w czasie gdy jej kalifat zajmował prawie cały Półwysep Iberyjski. W 1236 r. król Kastylii Ferdynand III Święty przekształcił ją w kościół. A dziś lokalne władze chcą, aby La Mezquita służyła wszystkim.

Powołana przez miasto komisja (na jej czele stanął b. przewodniczący UNESCO Federico Mayor Zaragoza) zarekomendowała, aby katedra stała się ponownie własnością publiczną. Była taką do 2006 r., kiedy – mimo protestów muzułmanów – zarejestrowano ją jako nieruchomość kościelną. Komisja uznała jednak, że odbyło się to niezgodnie z prawem i „wbrew interesom kordobian”, dla których budynek powinien pozostać symbolem długiej, wieloreligijnej historii miasta, dostępnym na równych prawach dla chrześcijan, muzułmanów i niewierzących. Napięcie w tej kwestii rośnie od 2010 r., kiedy grupa muzułmanów z Austrii, wchodząc do środka jako turyści, usiłowała się pomodlić (zostali wyproszeni przez ochronę, doszło do przepychanek).

Katolicka diecezja Kordoby protestuje. „Wzywamy polityków i instytucje, aby wykazali się odpowiedzialnością i nie wzmacniali niepotrzebnych kontrowersji, które tylko zwiększają podziały” – napisała w oświadczeniu. Jak zwykle w przypadku takich sporów powraca argument „byliśmy tu pierwsi”: niektórzy katolicy przypominają, że La Mezquita stanęła kiedyś na miejscu dawnego kościoła Wizygotów. Sprawę prawdopodobnie rozstrzygnie hiszpański trybunał konstytucyjny. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 41/2018