Marks u bram?

"Widmo Marksa znowu krąży po świecie" - przestrzega Tomasz Stawiszyński; "Marks przeciw postkomunie" - odpowiada mu Sławomir Sierakowski; "Prawica też mówi Marksem" - dodaje Krzysztof Iszkowski... W "Dzienniku" rozpoczęła się dyskusja o powrotnej fali fascynacji marksizmem, będąca przedłużeniem polemik, jakie towarzyszyły ukazaniu się książki Slavoja Žižka "Rewolucja u bram". To nie jest spór dla starych ludzi; przeciwnie: to jest rozmowa dla młodych; to oni mają rozstrzygnąć, "czy marksizm może pomóc nam zrozumieć świat, czy też jest bezwartościowym reliktem przeszłości".
Czyta się kilka minut

Marksizm, wyznam od razu ze skruchą, nigdy mnie nie emocjonował. Nie emocjonował mnie stary Marks ani Marks młody. Nie emocjonowali mnie marksiści, neomarksiści ani postmarksiści. Nie emocjonował mnie marksizm ortodoksyjny ani heretycki, wulgarny ani ezoteryczny. Emocjonowała mnie inna filozofia i inny sposób mówienia o świecie. Mimo tego braku emocji, jako mieszkaniec PRL, zetknąłem się z myślą Marksa i jego kontynuatorów. Czytywałem także książki rozliczające się z marksizmem i jego politycznymi konsekwencjami. Do dzisiaj mam w pamięci zdanie zamykające "Główne nurty marksizmu" Leszka Kołakowskiego: "Samoubóstwienie człowieka, któremu marksizm dał filozoficzny wyraz, kończy się tak samo, jak wszystkie, indywidualne i zbiorowe, próby samoubóstwienia: ukazuje się jako farsowa strona ludzkiej niedoli".

Początkowi dyskusji w "Dzienniku" przysłuchuję się bez emocji, ale z zaciekawieniem. Czy mógłbym coś powiedzieć pierwszym jej uczestnikom? Tomaszowi Stawiszyńskiemu rzekłbym, iż traktując marksizm jako mit i podkreślając prostotę, czy wręcz naiwność, jego zasadniczych przesłań, nie tyle osłabia swoich ewentualnych oponentów, ile daje im do ręki bardzo silny argument pozytywny. Sławomirowi Sierakowskiemu zwróciłbym uwagę, że traktowanie marksizmu jako młota na postkomunistów należy do sfery pustych gestów (podobnie jak pokazywanie siebie samego jako kontynuatora antykomunistycznej opozycji)...

Nie wierzę, by dyskusja w "Dzienniku" doprowadziła do jednoznacznych rozstrzygnięć. Być może jednak jej ciągiem dalszym będzie inna rozmowa, dotycząca wszystkich idei kształtujących dzisiaj myślenie i postępowanie młodych ludzi. Gdyby tak było, nie byłoby całkiem źle.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 33/2007