Reklama

Mapa polskich krzywd

Mapa polskich krzywd

16.09.2019
Czyta się kilka minut
Jeżeli ktoś uważa, że obecny rzecznik praw obywatelskich to głównie „młot na PiS”, powinien przeczytać przedstawione przezeń na pustawej sali Sejmu roczne sprawozdanie.
Adam Bodnar przedstawia informację o działalności rzecznika praw obywatelskich oraz o stanie przestrzegania wolności i praw człowieka, noc w Sejmie, 11 września 2019 r. / Mateusz Włodarczyk / FORUM
P

Pewnie, że politycznym interpretacjom aktywności biura kierowanego przez Adama Bodnara sprzyjają i przedwyborczy czas, i reakcje polityków. Np. osobiście dotkniętego powstaniem dokumentu posła Daniela Milewskiego, który w imieniu PiS mówił z sejmowej trybuny do ok. 50 posłów i samego RPO: „Pana kraj jest opanowany przez (...) kryzys rządów prawa, bezdomność i tortury. Moja Polska to kraj, w którym żyją wolni i odpowiedzialni ludzie. Żyjemy w równoległych światach”.

Pewnie, że z wystąpienia rzecznika – przypominającego, iż rolą tego urzędu jest patrzenie na ręce władzy – a także z 500-stronicowej „Informacji o działalności RPO oraz o stanie przestrzegania wolności i praw człowieka i obywatela w roku 2018” dałoby się ułożyć katalog antyrządowych haseł i postulatów: opłakane efekty reformy oświaty; zagrożenie wykluczeniem w szkołach i poza nimi („Nie daje mi spokoju to, że w Polsce całe grupy są wykluczane i poniżane” – mówił w Sejmie Bodnar, mając na myśli nie tylko osoby LGBT+, ale także migrantów, uchodźców i kobiety); nasilająca się inwigilacja obywateli; zagrożona niezależność sądów. 

Ale tak jak słuchający sejmowego wystąpienia Bodnara politycy obozu władzy utwierdzali się w mylnym przekonaniu, że oto przemawia do nich najbardziej rzutki przedstawiciel opozycji, tak politykom opozycji nie mogły umknąć inne zdania. „Bardzo proszę nie traktować mnie w charakterze konkurenta czy sojusznika w wyborach. Proszę nie używać też składanej przeze mnie informacji rocznej w celach instrumentalnych” – mówił polski ombudsman.

Wspomniany dokument to rzeczywiście nie manifest „młota na PiS”, ale raczej szczegółowa mapa polskich krzywd. W dużej mierze znanych i nagłaśnianych (także w „TP”), a jednak w tym zbiorze robiących wrażenie. I przywracających proporcje komuś, kto chciałby wszystkie polskie problemy wpisać w polityczną wojnę „dobra” ze „złem”, cokolwiek byśmy pod te pojęcia sobie podstawiali. Bo cóż ma z nią wspólnego znękany opiekun osoby niepełnosprawnej, który – mimo wyroku Trybunału Konstytucyjnego sprzed lat, kiedy nie rządził jeszcze PiS – pozbawiony jest godnego świadczenia tylko dlatego, że jego podopieczny stał się niesamodzielny już w dorosłym wieku? Czyją winą – bardziej PO czy PiS-u? – jest to, że kuleje edukacja włączająca? Że osoba głucha nie zadzwoni na alarmowy numer? Że dusimy się od smogu? Że pani Ewa Musiał (niemal całe życie na ulicy), która cudem i przy pomocy organizacji pozarządowej odzyskała pod koniec życia nazwisko i PESEL, już po śmierci spędziła tygodnie w kostnicy, czekając na godny pochówek? Że tysiące nadal żyjących w podobnych co ona kiedyś warunkach nie dostają systemowego wsparcia państwa? Że odbijamy się od gabinetów lekarskich – seniorzy mogą tylko marzyć o geriatrze, a rodzice nie sforsują oddziału psychiatrycznego nawet wtedy, gdy ich dziecko ma myśli samobójcze? I tak dalej, i tak dalej.

Może i dobrze, że Bodnara słuchała w Sejmie garstka posłów. Ten smutny obrazek ponadpartyjnego lekceważenia rzecznika rymuje się z wydźwiękiem jego dokumentu, będącego przecież zbiorem tematów i historii przez lata pomijanych, uważanych – nie tylko przez posła Milewskiego – za marginalny „świat równoległy”. „Zapraszam Pana do Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej, ściągnę Pana na ziemię – napisała na Facebooku do parlamentarzysty PiS szefowa organizacji wspierającej osoby w kryzysie bezdomności Adriana Porowska. – Jestem w stanie zorganizować spotkanie z mieszkańcami schroniska, chętnie opowiedzą Panu, na jakim świecie żyją”.   ©℗


CZYTAJ TAKŻE

Rozmowa z Adrianą Porowską, pracownikiem socjalnym: Nie rozumiem, jak my, chrześcijanie, możemy się zgadzać na stereotypy o bezdomnych >>>

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Czyją winą – bardziej PO czy PiS-u?" Oczywiście, że bardziej PIS-u, bo on wszędzie trąbi o sukcesie dobrej zmiany, o tym z jakimi to sukcesami walczy z ubóstwem i wykluczeniem ludzi biednych, gdy tymczasem prawda jest taka, że ludzi żyjących w skrajnym ubóstwie za rządów PIS przybywa i pewnie przybywać będzie przy tych wzrostach cen, zwłaszcza podstawowej żywności. (https://www.rp.pl/Gospodarka/306309939-Przybylo-Polakow-zyjacych-w-nedzy.html).

"Bardzo proszę nie traktować mnie w charakterze..., proszę nie używać też..." Che,che... Ależ panie Wilczyński, opozycja miała i bardzo chciała to usłyszeć, przecież nie jest aż tak głupia, che, che....

Szkoda, że nie chcieli tego słyszeć rządzący. Wiele prawdy by się o swoich działaniach czy nie-działaniach dowiedzieli. "Poznacie prawdę a prawda was wyzwoli". A tak co?

Czy Pani wychodząc ze spektaklu, jest przekonana, że przeżyła Pani coś rzeczywistego? Bo reżyser i aktorzy na pewno nie:)

Szkoda, że Pan jakby nie zauważa, że zarówno posłowie, jak i ROP to nie są aktorzy biorący udział w artystycznym spektaklu, ale jak najbardziej prawdziwi ludzie, którzy tworzą naszą jakże bardzo prawdziwą rzeczywistość. Absencja na sali sejmowej w czasie sprawozdania ROP jest dla mnie oznaką lekceważenia państwa przez lekceważenie jego konstytucyjnego organu, jakim jest ROP. Boją się prawdy, która w oczy kole?

Myślę, że każdy kto czytał zamieszczone na stronie urzędowej sprawozdanie za 2018 r. nie powinien mieć wątpliwości, że to antypisowski komediant. Facet zamiast wywiązać się ze swojego urzędniczego obowiązku wypocił filipikę antyrządową łamiąc wszelkie standardy sprawozdania RPO. Dla ułatwienia zrozumienia o co chodzi należy porównać urzędowe sprawozdania sprzed i po 2017 r. Ale że jest Pani raczej normalną kobietą co myśli tak jak czuje, nie sądzę żeby Pani zauważyła różnicę nie na korzyść, a może wręcz przeciwnie.

Ale może chociaż zgodzi się Pan z tezą, że uczymy się raczej na błędach, a nie na pochlebstwach czy jednostronnych, korzystnych dla nas informacjach. :)

Na błędach uczymy się... jak je doskonalić;) Oczywiście żartuję...ale tylko troszkę.

,,nigdy gwiazdka pomyslnosci nie zaswieci i taka osoba jest Rzecznik Praw Obywatelskich p,Bodnar. Zwrocilam sie z prosba do URZEDU jako obywatel i otrzymalam pismo ktore bylo napisane w formie niegrzecznej !" a czego ty mi zawracasz glowe" " moze wreszcie zrozumiesz " Nie stanal Rzecznik Praw Obywatelskich w mojej obronie tak jak stanal w obronie mordercy 10-letniej dziewczynki.zlosc przez mnie przemawia to prawda

Wzrusza mnie i porusza wrażliwość panów Wilczyńskiego, Okońskiego i Sporniaka o Hołowni nie wspominając. Czy o interwncjach posła Kaczyńskiego w sprawach ludzi pokrzywdzonych też napiszecie ? Tu trochę statystyki, za którą kryje się chyba jakiś zasługujący na uznanie wysiłek. "W 2018 roku do biura Jarosława Kaczyńskiego - jako prezesa partii i posła - wpłynęło 29 506 pism i spraw, bieg służbowy nadano 4783 sprawom."

Wysiłek? Toż biuro prezesa zajęło się zaledwie co 6-tą zgłoszoną sprawą? :(

Prezes się leni, ludzie biednieją a mimo to głosują na PiS. https://www.youtube.com/watch?v=l2pRlGL-C-w

To prawda, wielu ludzi biednieje, strefa ubóstwa się poszerza, ale wciąż jeszcze jesteśmy na tyle bogaci, żeby było z czego nam zabierać. Zwłaszcza za piękne (choć na dłuższa metę puste) obietnice. Bo niestety nie będzie tego dobrobytu jaki zapowiadają prezes i premier z samego tylko rozdawania pieniędzy. Może być tylko z wydajnej pracy i dorabiania się w nowoczesnych, dobrze zorganizowanych firmach. Widzi szanowny pan takie? A nakłady na inwestycje, które są podstawą takiego rozwoju mamy najniższe od 20 lat, zaś w kasie robi się już pustawo, bo pieniądze rozdajemy na konsumpcję. Do tego dług publiczny przekroczył już bilion zł, co daje dość mroczną pespektywę dla dzieci i wnuków. Ale dzisiaj co nam tam - trwaj chwilo jesteś taka piękna!

Będzie dobrze !

Zapowiedzi tego "dobrze" najbardziej widzę w swoim portfelu. I w cenach podstawowych towarów niezbędnych do życia. Oraz jakości moralnej naszych elit rządzących. Wczoraj w Superwizjerze pokazali następnego PIS-owskiego VIP-a oraz jego niezwykle zdolnego (jak to w PIS-ie) syna. Rzeczywiście zaczynam się coraz bardziej martwić.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]