Reklama

Mapa podróży

Mapa podróży

15.11.2006
Czyta się kilka minut
Na pytania intelektualisty autor odpowiada zanotowanym przez podróżnika konkretem.
"

"Podróżować znaczy żyć (...) podwójnie, potrójnie, wielokrotnie". A potem wraca się z podróży i nie wiadomo, co z całym tym bagażem zrobić. W "Fado" Andrzej Stasiuk próbuje sobie z nim poradzić.

To bagaż o tyle kłopotliwy, że wspomnienia z podróży jednocześnie sprawiają wielką przyjemność - i jakiś rodzaj przykrości. Nie chodzi tylko o banalną przykrość związaną z nieodwracalnością czasu, bardziej o specyficzne napięcie, jakie się wytwarza pomiędzy doniosłym momentem uobecnienia czegoś, chwilą namacalnego obcowania z rzeczywistością, taką najpełniejszą, obfitą chwilą, jaka zdarza się niekiedy w podróży, a jej wspomnieniem, które - wyrażone tylko w słowie albo obrazie - zbliża się często do pozbawionej konkretu pustki, do fałszującego prostą obecność rzeczy gadulstwa. Praca nad wspomnieniami polega zatem na przywoływaniu owego konkretu za pomocą słów, które dotkną go bezpośrednio, wejdą w sam najczulszy punkt przeżycia obecności. Słów, które nie powiększą pustki, ale usuną, choć na chwilę, owo napięcie. To praca pisarza. I Stasiuk jest w tym świetny.

"Fado" przypomina bardzo "Jadąc do Babadag". Naładowany metaforami i gęsty styl tu sprawdza się nawet lepiej. Obok opisów wrażeń z podróży - a Stasiuk podróżuje także po wsiach wokół swojego domu w Karpatach - pojawiają się krótkie szkice: o banknotach; o sennym uroku półpogańskich, rozświetlonych lampkami Zaduszek w Polsce; o Papieżu i jego kulcie na polskiej wsi; o wychowywaniu córki; o składzie starych urządzeń za kuchnią letnią u dziadków.

Godny uwagi - bo różniący się nieco od innych stylem i tonem wywodu - jest szkic-esej "Parodia jako sposób przetrwania kontynentu", wnikliwa analiza sytuacji Europy Wschodniej w Unii i konsekwencji, jakie specyfika Wschodu ma dla całego kontynentu. Stasiuk nie ogranicza się przy tym do abstrakcyjnych rozważań. Zastanawia się nad przyszłością wspólnej drogi Wschodu i Zachodu, ale pyta także, co zrobimy ze "stadami krów wracających o zmierzchu z pastwisk ze wzniesionymi ogonami i srających w środku wsi". Pisze o zachodnioeuropejskiej manii teraźniejszości - i zaraz przeciwstawia temu obraz cygańskiego osiedla w miasteczku na Słowacji. Na ogólne pytania intelektualisty odpowiada zanotowanym przez podróżnika konkretem, a dalekowzroczne rozważania kwituje refleksją nad "nieśmiertelnością końskiego zaprzęgu". Ta doskonale wyważona mieszanka pozwala na świeże ujęcie europejskich problemów, tak teraz modnych i przegadanych.

W "Fado" przewija się także pewien motyw znany czytelnikowi z "Rodzinnej Europy". Miłosz znajduje na strychu szwajcarskiego domu ludowe skrzynie i przypomina sobie własne dzieciństwo na litewskiej wsi. Stasiuk natomiast opowiada o albańskich kobietach, siedzących z rękami splecionymi na podołku, które przypominały mu własną babkę, wybierającą się na Mszę niedzielną we wsi Gródek na Podlasiu. Zresztą sam tytuł "Fado" nawiązuje do tak rozumianej, wspólnej i "rodzinnej" europejskości. Podróżujący po Albanii Stasiuk w samochodowym radiu rozpoznaje dźwięk portugalskiego fado. Obraz Albanii splata się z portugalską melancholią, okazuje się, że Albania i Portugalia, mimo że leżą na przeciwnych krańcach kontynentu - a może właśnie dlatego - mają wiele wspólnego.

Wraca się z podróży i nie wiadomo, co z tym wszystkim zrobić. Także dlatego, że chciałoby się zachować każdy zauważony szczegół, każdy najdrobniejszy przedmiot, każdy obraz uchwycony we wstecznym lusterku samochodu. Ta obsesja - obok umiejętności łączenia abstrakcji z konkretem - jest ważną cechą pisarstwa Andrzeja Stasiuka. "Opisuję to wszystko, ponieważ nikt inny tego nie zrobi" - podsumowuje z udawanym znużeniem opis stacji kolejowej w Stróżach. Trochę w tym pisarskiej kokieterii. Stasiuk opisuje to, czego nie opisze nikt inny, ale opisuje przede wszystkim dlatego, że mu żal. Żal każdego szczegółu: kundla, kaflowego pieca, obskurnych reklamówek, smrodu potu i zapachu jedzenia, barwnie połyskującego automatu do gry.

Chciałby dokonać drobiazgowej inwentaryzacji tego swojego świata. Świata, który na co dzień nie jest własny, ale dla podróżnika, który przebywa w nim przez chwilę, pomiędzy pociągami, może się stać tak bardzo bliski w swojej obcości. Jest przecież przez chwilę domem. "Wyobrażałem sobie, że robię im zdjęcie i potem, po latach, ktoś je ogląda" - marzy Stasiuk. Skopiować, nazwać, wymienić, wszystko po to, żeby za wszelką cenę zachować. Taki również jest sens Zaduszek. Głośne odczytywanie nazwisk na zniszczonych grobach, wymawianie imion. Bo tylko tyle można zrobić.

Obsesja zachowywania wiąże się z obsesją przełamywania przestrzeni. Już na początku pierwszego szkicu, zatytułowanego "Autostrada", okazuje się, że przestrzeń jest "najstarsza ze wszystkich rzeczy" i "irytuje nas nieuchwytnością". Dlatego podróżujemy. Żeby ją zdobyć. Wyrazem manii podróżnika jest niewielki, trzystronicowy rozdział "Mapa". Na mapie Austro-Węgier sprzed wieku zaznaczona jest każda linia kolejowa, każda wioska, autor z upodobaniem odczytuje za pomocą szkła powiększającego zatarte nazwy. Mapa ocala przestrzeń, czyni konkretnym to, co nieosiągalne. Wedle Stasiuka mapa - zwłaszcza zniszczona - stanowi najlepszą metaforę podróży. A zatem także metaforę życia.

Andrzej Stasiuk, "Fado", Wołowiec 2006, Wydawnictwo Czarne.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]