Maharal i tolerancja

Czyta się kilka minut

Poznański i praski rabin zwany Maharal (Jehuda ben Becalel), ten, który zasłynął w żydowskich legendach stworzeniem Golema, istoty bez duszy i woli, uczył, czym jest tolerancja, w sposób, który niczym nie różni się od współczesnych liberalnych zapatrywań. Obecnie mówi się, że wolność poszukiwania prawdy czyni, że ta – stykając się z innymi prawdami czy nawet błędnymi zapatrywaniami – musi poszukiwać lepszych uzasadnień i jaśniejszej formuły istnienia. W starciu prawda, jeśli ma tylko dobrych obrońców, staje się mocniejsza, jest intensywniej odczuwana. Czasem taki pogląd mamy za naiwny. Wiemy, co potrafią demagodzy. Wszelako Maharal i John Stuart Mill – XIX-wieczny klasyk liberalizmu – mówili niemal to samo. W 1598 r. rabin pisał zwalczając wszelką cenzurę: „Miłość wiedzy i poszukiwanie prawdy sprawiają, że nie należy dystansować się od poglądu, z którym się nie zgadzamy i który jest nam obcy, nawet jeśli stoi w sprzeczności z wiarą i religią. Nie zamykajmy nikomu ust, bo nie ostanie się miejsce, w którym objaśniona zostanie prawda religii. Powiedz wszystkim, żeby wypowiadali się w sposób swobodny, ponieważ brak odmiennych, opozycyjnych głosów prowadzi do osłabienia wiary. Wymaga tego rozum… Każdy, kto chce dowieść swojej odwagi, chce też godnego siebie oponenta, a zwycięstwo w dyskusji pokaże, jak silna jest ta odwaga”.

W judaizmie można znaleźć jeszcze inny argument za tolerancją. Wynika on z wiary w wolną wolę kierowaną rozumem. Ta jest ważniejsza niż prawda. Ważniejsze jest szukanie prawdy niż pewność, że się ją posiada i siedzi na niej jak na tronie. Tenże Maharal pisał: „Nawet jeśli sędziowie boją się, że oddalą od prawdy, a ich wyrok będzie niezgodny z prawdą, to mędrzec nie ma nic poza własnym rozumem, który pozwala im pojąć Talmud. Nawet jeśli rozum i mądrość poprowadzą ich w błędną stronę, Bóg ich kocha, gdy osąd opiera się na rozumie. Sędzia ma tylko swoje oczy. Opieranie decyzji na własnej rozumności jest lepsze niż opieranie się na gotowych przepisach, a sędzia, który opiera się na gotowych pewnikach, sam w istocie nie rozumie i zachowuje się niczym ślepiec”.

Znowu może to brzmieć naiwnie, ale trudno o piękniejszy hołd złożony ludzkiemu rozumowi. Umysł ludzki jest tu wyniesiony wysoko. Jest wszak najpiękniejszym dziełem Boga. Autonomia rozumu jest wysoce ceniona. W tym kontekście mistycy żydowscy przypominają nam znaną zasadę cimcun, co oznacza, że Bóg, który był wszystkim przed stworzeniem świata, cofnął się, skurczył, by stworzyć miejsce na naszą rzeczywistość. W kabalistycznym języku Bóg cofnął się, by stworzyć miejsce dla wolnej woli. „Tak też dzieci i społeczeństwa powinni stworzyć miejsce dla wolnej woli z nadzieją, że edukacja oraz rozum poprowadzą do prawdy, pozwolą im wybierać dobro nad złem i w ten sposób umocnić wspólnotowy wymiar istnienia jednostki”. Jakże wzniosłe i szlachetne są słowa wielkiego rabina. Chce się w nie wierzyć, choć wiemy aż za dobrze, że wolna wola może też prowadzić do zła radykalnego. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 14/2019