Reklama

Ładowanie...

Ludzie honoru?

Ludzie honoru?

15.02.2004
Czyta się kilka minut
Na marginesie komentarza pani Józefy Hennelowej “Beton" (“TP" nr 5/04).
P

Pewien Znany Redaktor namaścił dwóch Znanych Generałów wiadomymi tytułami. Efektem była raczej powszechna konsternacja i niesmak, które do dzisiaj odbijają się czkawką. Czy na pewno i jednoznacznie słusznie?

Pewien Zagraniczny Mafioso napisał autobiografię, tytułując ją “Człowiek honoru". Dzięki tej książce burmistrz Nowego Jorku, jeszcze na posadzie prokuratora, owego Mafioso pozbawił wolności. Opisano to w obszernym tekście o Burmistrzu, zamieszczonym w tygodniowym dodatku do gazety Znanego Redaktora, kilka tygodni po 11 września 2001 r.

Może pamięć zawodzi, ale określenie “ludzie honoru", jako synonim włoskiej mafii, funkcjonowało u nas już chyba w latach 60. Ot, coś w rodzaju współczesnych “ludzi z miasta".

Znany Redaktor czyta i wie wszystko. Czy mógł tego nie wiedzieć? I co o tym myśleć?

ANDRZEJ ZAKRZEWSKI (Warszawa)

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]