Lisowczyk z łasiczką

„Szczerze mówiąc, średnio się tym interesowałem” – zaczyna premier odpowiedź na pytanie o cenzurowanie sztuki w Polsce, zastrzegając uprzednio, że bananów właściwie nie jada.
Czyta się kilka minut

Przeanalizujmy tę wypowiedź: 1. mówi szczerze 2. interesuje się średnio. W to pierwsze wierzę średnio, to drugie jest bardzo interesujące. Premier kulturą interesuje się średnio, czyli wcale. Z wykształcenia historyk, więc może jednak trochę mógłby poudawać, ale nie musi, po prostu puszcza oko do elektoratu, że to jakieś fanaberie garstki błędu statystycznego, co to mu się w głowie poprzewracało… Sztuką się interesować? Żeby jeszcze malarstwo, obraz ładnie oprawiony, z – dajmy na to – damą wyposażoną w łasiczkę. Ale performerki? Przecież na to patrzą dzieci ze szkolnych wycieczek, powieśmy tam ładnego lisowczyka i będzie narodowe muzeum. Po co jest sztuka? Na tle lisowczyka można ugościć zagraniczną głowę państwa – dajmy na to Orbána – i będzie ładne zdjęcie, a na tle Natalii LL zarówno Orbán, jak i Morawiecki mocno zbledną. Decorum jest podstawą, wiedzą to wszyscy historycy, nawet premier. Wizyty w Muzeum Narodowym nie mogą traumatyzować dzieci, wiedzą o tym wszystkie matki, zwłaszcza te piszące zażalenia do Ministerstwa Kultury…

„Z pełnym zrozumieniem przyjąłem maila ws. traumatycznej wizyty syna Pani [nazwisko zamazane] w Galerii XX i XXI w. Muzeum Narodowego w Warszawie. Pragnę poinformować, że ta ekspozycja, wzbudzająca negatywne odczucia naszych gości, została stworzona przez poprzednią dyrekcję MNW, w tym odpowiedzialnego za działania merytoryczne dr. Piotra Rypsona”. Ekspozycja Rypsona zostanie zmieniona. Vox populi… Piotr Rypson już w Muzeum Narodowym nie pracuje, oczywiście. Pracuje Jerzy Miziołek, nieugięty, niepoddający się ministerialnym naciskom, których zresztą w ogóle nie było.

Oczywiście, nie ma mowy o cenzurze, broń Boże, więc prace, co to były przypadkowo zdjęte potajemnie, zostaną wskutek nagłośnienia przywrócone, żeby nie było wątpliwości, że cenzura. Huczek przycichnie, za kilka tygodni nastąpi rearanżacja i się kulturę zrearanżuje rękoma „pełnych zrozumienia” Miziołków. Na ścianach zawisną obrazy z ubiegłego stulecia, niewzbudzające negatywnych odczuć „naszych gości”. Proponuję portrety ministra Glińskiego z łasiczką (w różnej skali) oraz może jedno duże płótno batalistyczne zatytułowane: „Traumatyczna wizyta dziecka w Muzeum Narodowym”. Na wieczną pamiątkę… a może jeszcze, żeby było choć trochę nowocześnie, z offu mogą być non stop odtwarzane słowa premiera Morawieckiego z wywiadu „szczerze mówiąc”: „Jestem absolutnie przekonany, że mój znakomity współpracownik pan Piotr Gliński ma wolność sztuki bardzo, bardzo głęboko (pauza) w sercu”. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 19/2019