Lek na leki

Raport, opracowany przez obecne ministerstwo zdrowia, jest druzgocący: mówi o kilkuset lekach dopuszczonych do obrotu nielegalnie, z pogwałceniem procedur bądź bez przeprowadzenia wymaganych badań analitycznych i przy samowoli kierownictwa Urzędu Rejestracji Leków. Najprawdopodobniej za nieprawidłowościami stoją olbrzymie pieniądze. Afera dotyczy okresu między październikiem 2001 a marcem 2003, kiedy to resortem kierował Mariusz Łapiński z kolegami.
Czyta się kilka minut

Znamienne jest, że właśnie w tym czasie uchwalona też została nowelizacja do - mającej ledwie rok - ustawy o Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. Zmieniła ona jego status z centralnego organu administracji rządowej na jednostkę organizacyjną należącą do aparatu pomocniczego ministra. Skutkiem tej operacji było zniesienie w Urzędzie Rejestracji Leków obowiązku stosowania reguł służby cywilnej - a więc szczególnych wymogów dotyczących kwalifikacji i niezależności partyjnej jego urzędników. Tym samym siłą rzeczy obniżone zostały choćby kryteria naboru do urzędu: otwarta furtka do przyjmowania niekoniecznie najlepszych, ale w zamian dyspozycyjnych pracowników, którym ani w głowie będzie, na przykład, alarmowanie o dokonywanych przez przełożonych machlojach. Naturalnie służba cywilna nie jest cudownym lekiem na wszelkie nieprawidłowości administracji. Jednak korpus profesjonalnych, niezależnych od powiązań partyjnych urzędników jest jedną z barier im przeciwdziałających.

Szczęśliwie parę dni przed ogłoszeniem raportu Trybunał Konstytucyjny uznał, że w Urzędzie Rejestracji Leków powinny jednak obowiązywać zasady służby cywilnej. Czy dwa takie sygnały - raport i orzeczenie Trybunału - wystarczą, by uzdrowić sytuację i zapobiec patologiom?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 49/2003