Lech Janerka: "Plagiaty"

Zanim Plagiaty na dobre zagościły w krypcie mego serca, poddane zostały próbie Mocy w trzech podstawowych wariantach.
Czyta się kilka minut
 /
/

Test “homo sapiens" zaliczył Janerka niejako awansem - od lat jest wszak guru sceny niezależnej, w pewnej mierze spod jego szynela wyszli na świat autorzy tej miary, co Maleńczuk, Tymański czy Świetlicki - na najnowszej płycie otrzymujemy bowiem Janerkę w wersji stężonej: niezależny, niekomercyjny, przebojowy, z morderczym wdziękiem i porażającą konsekwencją szybuje nad dolinką polskiego rocka. Tym razem jego zagadkowa, niekiedy mroczna muza (w sferze tekstowej wiele czerpiąca z dokonań poezji lingwistycznej) z precyzją i poczuciem humoru dobiera się do skóry naszej fascynującej rzeczywistości.

Próba “homo viator" opierała się nie tyle na badaniu charakterystycznego “odjechania" Janerki (przypomnijmy chociażby pieśń “Śpij aniele mój", wykonywaną przez tercet: wokal, szyba i styropian), co na fakcie odsłuchiwania płyty w trakcie przemieszczania się pojazdem mechanicznym na trasach dłuższych i krótszych. W kontekście klasycznie “janerkowego", skompresowanego brzmienia “Plagiaty" zaskakują tonem zadziwiająco głębokim, soczystym i ciepłym. Wszystko brzmi tu świetnie - od dźwięków gitary akustycznej, przez wiolonczelę, po nonszalancję wokalisty. Specyficzna naiwność tych mruczanko-krzyczanek wynika, jak się zdaje, nie tyle z artystycznej wierności sobie, co z faktu, iż “Plagiaty" to melodie skomponowane przez Janerkę w czasach durno-chmurnej młodości, zaś świeżo napisane teksty stanowią aktualny komentarz do świata postrzeganego.

Z tonu komentarza wynika zaliczenie przez Janerkę trzeciego z testów - test “homo ludens" przeskoczył artysta w wyniku słuchania płyty podczas, jak ujął to pewien mistrz kielicha, “przyjacielskiego biesiadowania". Na plan pierwszy wybijały się niezmiennie: “Wojna na pustyni", “Ave Hella", “Rower", “Ramydada", “El Producente", “Kill Gill" oraz, z nieco innej bajki: “Jak ci tam w tym niebie", “Absolulu" i “Wystarczy wiedzieć" z zaskakującą “o daje DJ logic starą murzyńską treść / trzeba sporo kwasu żeby ogarnąć sens"...

Znakomita płyta - nie dość, że strasznie śmieszna, to jeszcze straszna śmiesznie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 14/2005